Co tu dużo mówić.
Wszystko to co jest napisane w 1 opinii to czysta prawda.
Może zacznijmy od początku, że coraz to gorzej zdobyć pracę w tym mieście.
Praca może i jest ale za jakie wynagrodzenie?
Denerwująca sprawa to ta, że nie można zdobyć w tym zakładzie umowy na czas określony/nieokreślony przez Frito Lay's. Praca tylko przez agencje.
W agencjach płaca pracownika produkcyjnego to najniższa krajowa + 200 zł brutto premii.
Zarobków pracowników Frito również nie ma co chwalić jeśli chodzi o produkcję bo są to fatalne pieniądze.
Reasumując marny zarobek.
A niech się trafi urlop bezpłatny po wykorzystaniu wypoczynkowego, co zazwyczaj jest 1-2 dni w miesiącu często nie z winy pracownika a zakładu.
Braki prądu, pozamarzane rury z olejem, i inne anomalia.
W dalszych opiniach co niektórzy obrażają pracowników agencji nazywając ich nierobami.
Więcej zostało nierobów i obiboków na umowie na czas nieokreślony niż z agencji.
Bo agencja co musi to zrobi, często dużo więcej niż pracownik Frito Lay's.
Prawda jest taka, że zostało bardzo mało ludzi na zmianach i ta garstka osób musi ogarnąć cały plan, który jest wytyczony na zmianę.
Odnośnie kierowników, to faktycznie kierownik powinien posiadać wykształcenie, ale sytuacja jest tu taka, że pracownicy produkcji są lepiej wykształceni niż w 70 % kadra kierownicza. Niektórzy do tej pory kończą szkoły zaoczne. Matury i inne egzaminy.
A przyjmując się do pracy na rozmowie kwalifikacyjnej jesteś pytana jaką posiadasz szkołę i jeśli jesteś np po zawodówce słyszysz pytanie " czemu tylko zawodówka ? ".
Fakt faktem pomysły kierowników co do pracy są śmieszne.
Nie z tego względu że każą robić rzeczy niestworzone bo wszystko da się wykonać, tylko przy takiej garstce osób i takiej wielkiej produkcji na zmianę nie ma na to czasu.
Ale kierownika to nie interesuje.
Nie dziwie się, że kierownicy jak to Wy mówicie(usunięte przez administratora) Was za pracę, bo tak naprawdę kierownicy są z góry tak..(usunięte przez administratora) że sobie tego nie wyobrażacie. Zostawanie po godzinach , szkolenia, kursy to daje się we znaki i odbija się to na pracownikach.
Z tego co wiem to o pracy znikome pojęcie ma Pan(usunięte przez administratora). Czysta teoria a 0 praktyki.Zapomniałem wspomnieć jeszcze śmieszny obraz stojącego Pana ze stoperem nad pracownicą produkcji, która stoi na stole do pakowania i mierzy Jej czas w jaki to wykonuje. Czysty śmiech i czyste 0 praktyki, a teoria wyliczona sposobem matematycznym na kartce papieru bądź " komputerze". Kierownicy są ludźmi w tym zakładzie i na prawdę da się z nimi dogadać jeśli chodzi o wszystkie sprawy. System przerw w tej pracy to kolejna parodia. Niby wg. prawa mamy te 5-20-10 minut na te przerwy, ale wszyscy wiemy że na pierwszej przerwie powiedzmy po 2 godzinach pracy nie zdążymy nic zrobić, gdzie tu zrobić siku a i jeszcze napić się tej herbaty ? Śniadanie przez 20 minut zjeść 2 bułki to jeszcze wynik do pokonania. Ale takie stanowiska jak sklejarka jest to pozycja zapomniana często przez " zmianę ". Trzeba wychodzić samemu na siłę mimo że " towar " się sypie. Proces ? Niby praca nie jest ciężka, bo to co zrobisz co jest potrzebne do odpalenia produkcji to ok 30-1 godziny, a potem chodzisz i bąki zbijasz bądź siedzisz i nic nie robisz.
Rozwalony silos i człowiek zastępujący żywego silosa to kolejna parodia. Plan na produkcję jest często tak ogromny do wykonania, że brakuje z 20 osób na zmianę, którzy by mogli wszystko ogarnąć.
W tych czasach widać, że nie ma ciężko, ale bez przesady.
Dla ludzi, którzy przyszli na wakacje to przeżycie naprawdę może być nazwane mobbingiem. Bo nie jest łatwo przetrzymać w tym zakładzie. Tylu dobrych pracowników, których zostało zwolnione, a obikoki, które zostały do dziś dnia do " kolejna parodia ". Ale szczerze mówiąc już nie wiadomo co zostało wzięte pod uwagę podczas ich zwalniania. Przyjmowanie ludzi z agencji na czas 1 miesiąca to " kolejna parodia ". Ludzie często po 40 cieszą się, że udało się znaleźć pracę, ale jakich " gał " po miesiącu dostają jeśli słyszą, że ich umowa nie została przedłużona. Cóż ,szkoda, ale to czysta prawda. Chciałbym z tego miejsca pozdrowić nieco kumatych ludzi - kierowników, którzy są " spoko " w stosunku do ludzi. Bynajmniej wg. mnie. Teresę , Marka Dorotę , Renie, Roberta. Może nie chce Wam się wierzyć lub tego nie widzieliście, ale nie raz widziałem jak w/w kierownicy liniowi brali szczotkę " w łapy " bądź stawali przy stole do pakowania i zapieprzali jak my-robole - biali murzyni. Mówię to kwestia przyzwyczajenia oka do tego co się chce zobaczyć. Ogólnie panuje bałagan w zakładzie. Człowiek się często dziwi że sanepid ten zakład dopuszcza do produkcji żywności. Czemu produkcja jest zmniejszana do minimum przed różnymi wycieczkami handlowców do naszego miejsca pracy bądź audytów ? Wtedy można zmniejszyć produkcję i ludzie mogą pracować jak