Wpis kieruje do określonej, aczkolwiek zdecydowanie najliczniejszej grupy tych, co w tym miejscu umieszczają swoje żale, pretensje i oskarżenia. Zaznaczam, że mój wpis nie dotyczy osób, które w sposób konkretny piszą o pewnych tematach.
Ponieważ to co chcę przekazać kierowane jest do konkretnej grupy z której wpisami się zapoznałem mój tekst będzie pozbawiony wysublimowanego słownictwa, które z pewnością w znaczący sposób utrudniło by zrozumienie treści.
No to lecimy!
Jest określona grupa ludzi, których dla uproszczenia przekazu nazwiemy "matołami".
„Matoł” to taki osobnik, który jest na tyle słaby, że nie potrafi kierować swoim życiem w sposób, który pozwala mu żyć w poczuciu samospełnienia i realizacji. Ale czy to wystarczy, aby być naszym „matołem”? No jeszcze nie.
„Matoł”, o którym piszę to dodatkowo człowiek, który nie mogąc pogodzić się ze swoją nieudolnością życiową szczeka na lewo i prawo zaznaczając swoją obecność. Czyli co – to już ”matoł”?! No nie do końca.
Należy do tego wszystkiego dopisać ważną sprawę, mianowicie to, że szczekanie odbywa się w sposób, który nie pozwala stwierdzić, kto szczeka.
I ostatnia istotna sprawa – taki człowiek koniecznie musi „srać we własne gniazdo”.
Tak, to już jest pełnokrwisty „MATOŁ”!
I tak sobie czytając to forum i porównując do innych nie różni się ono specjalnie od innych tego typu miejsc.
Kto najczęściej wylewa pomyje anonimowo? Ten, kto posiada bardzo niską samoocenę, jest zakompleksiony, posiada duże poczucie krzywdy związanej ze swoimi niepowodzeniami życiowymi. Taki człowiek siada przed komputerem i pisze, jak to wszystko i wszyscy są tak beznadziejni, że nic tylko uciekać, a odnosząc to do firmy to najlepiej zwinąć ten cały interes bo to żenada i wstyd!
Szybka i prosta rada dla „matoła” – zmień pracę, po co się tak męczyć?!
Ok., ale zapominamy, że nie mamy do czynienia z człowiekiem, który będąc w sytuacji niekomfortowej lub wręcz szkodzącej swojemu zdrowiu, życiu czy wizerunkowi najzwyczajniej zmienia otoczenie, pracę, profesje.
Piszemy o „matole”, który pracy nie zmieni, bo nie ma wiedzy, umiejętności lub odwagi. Piszemy o „matole”, który nie chce tych umiejętności nabywać, a pracując po 8 godzin dziennie nie powinien mieć z tym problemu. I w końcu piszemy o „matole”, który nie wie, że tak naprawdę, w tej swojej nieporadności życiowej ma niesamowite szczęście!
Dokładnie – wielkie szczęście !!! Pracuje w firmie, której nie lubi, z ludźmi, których nie cierpi, w układzie który mu nie odpowiada, przy tym jest słaby (jak by był mocny, to już by go nie było) i otrzymuje regularną pensję! Brawo!!!
Drogi „matole”!
Zanim następnym razem siądziesz przed komputerem zastanów się, co byś robił bez tej beznadziejnej firmy, która poniża Cię w oczach klientów, blokuję Cię na każdym kroku, sprowadza frustrację i rozgoryczenie, zmusza do jazdy w autach bez klimatyzacji, drukować na słabym sprzęcie, nie daje bonów na święta, i każe przyjść do pracy w normalny dzień handlowych i o zgrozo jeszcze czasami wypłaca premię?
Podpowiem Ci: jeżeli mimo tych wszystkich niedogodności nadal pracujesz, to jest to najlepsza obecnie praca, na jaką możesz liczyć!
Zapytasz co robić?
Odpowiadam - codziennie rano wstając dziękuj (komu sobie chcesz), że masz gdzie pracować, pracując rób to tak, abyś nadal miał gdzie pracować, a idąc do domu myśl o tym, jakim jesteś szczęściarzem, że nie musisz prosić innych o pomoc dla Ciebie i Twojej rodziny – BO MASZ PRACĘ! (i to wszystko mimo tego, że jesteś „matołem”).
I na koniec – jeżeli czujesz się urażony i dotknęło Cię to co napisałem to szczerze gratuluje! Właśnie odkryłeś, że to o Tobie pisałem, czyli jesteś „Matołem”!
Ale nie martw się, bo jak to się zwykło mawiać „wiedzieć, to już połowa sukcesu”, więc jesteś świadomym „Matołem”, a to już odróżnia Cię od zwykłych, pospolitych „matołów”.
Co z tym zrobisz, to Twoja sprawa, ale pamiętaj – Twój los jest w Twoich rękach.