1. W programie psychologii realizowanej w systemie zaocznym nie ma Studium Pedagogicznego, pomimo, że jest to Uniwersytet Pedagogiczny. To nie jest psychologia nauczycielska.
2. Jak ja studiowałam to na pierwszym roku przyjęto około 90 osób, a zostać miało 60 osób.
Na drugim roku dołączono do nas filię z Myślenic, gdzie odpadło parę osób, resztę osób dołączono do nas, znów nas było "za dużo". Na trzecim roku również nas było za dużo.
3. Na pierwszym roku zjazdy były w pt,sb,ndz w co drugi weekend, czasem z co trzeci weekend. Na drugim roku miały być zjazdy w każdy weekend, których nie było. Nie jest to fair wobec osób, które zaczynają studia na pierwszym roku i muszą się utrzymywać, ponieważ jeżeli będzie od drugiego roku w co drugi weekend to osoby nie pogodziłyby tego z pracą.
4. 5 wykładowców rzucało aluzje/komentarze, że poziom nauczania jest niski i badania naukowe przeczą psychologii realizowanej w systemie zaocznym. Dwóch wykładowców rzuciło komentarzem, że "to nasza sprawa co my wyciągniemy z tych studiów" < - - - w znaczeniu, że poziom jest niski.
5. Mieliśmy przedmioty z wybranej ścieżki (edukacyjna/kliniczna), ale nie mamy żadnej specjalizacji na dyplomie, tylko "specjalność". Małe, ale robi wielką różnicę.
6. Nie otworzono ścieżki edukacyjnej, ponieważ było za mało osób. Moim zdaniem zawsze warto utworzyć ścieżkę edukacyjną, ponieważ uczelnia jest publiczna i głównym celem jest wspieranie w edukacji i rozwoju.
7. Egzamin był prosty. Prosty egzamin ABCD, pytania były jak najprostsze. Tylko egzamin ustny albo pisemny pokazuje rzeczywistą wiedzę.
Poziom nauczania nie jest wysoki. Ludzie mniej inteligentni niż w liceum, wymagania niższe niż w liceum.
Moim zdaniem nie warto studiować tu psychologii zaocznie. Lepiej studiować tam, gdzie są zjazdy w każdy weekend.
8. Materiału jest za mało, aby się na tym znać. Nie da się przedmiotów medycznych, statystyki, programu komputerowego + psychologii poznawczej nauczyć zaocznie.
To nie są te same efekty kształcenia co na studiach dziennych.
9. Nie było żadnych lektur do czytania, egzaminy są tylko z wykładów i są jak najprostsze.
Na ostatnim roku przy wirusie było nauczanie zdalne.
Koleżanka poszła po tych studiach do pracy do szpitala powiedziała, że nic się nie przydało i chodziła na korepetycje ze statystyki.
10. Praktyki na całych studiach były tylko jedne.
11. Był wykładowcy z Ukrainy, który jest wysoko wykwalifikowany, ale kiepsko mówiła ta osoba po polsku.
12. Angielski na poziomie niższym niż w liceum. Brak angielskiego na poziomie z psychologii C2.
Opłaty nie są warte jakości kształcenia.
Bardzo smaczne obiady w stołówce, wiele wykładowców jest miłych, nie faworyzuje się najlepszych studentów.
Nie warto studiować psychologii zaocznie. Studia zrobione prowizorycznie.
Mam wrażenie, że studia były zrobione, aby wykładowcy dorobili sobie do pensji w weekendy na umowie zlecenie.
Psychologia to zbyt poważny kierunek, aby to studiować zaocznie. Nie warto tego robić.
Lepiej studiować na Papieskim, Ignatianum lub Śląskim. Ma to kontakt z Kościołem Katolickim i jest o wiele wyższy poziom nauczania.