Motorola w Krakowie to był mój najgorszy pracodawca, byłem zatrudniony jako inżynier oprogramowania.
Od samego początku panowała zła atmosfera między pracownikami, wyścig szczurów, lizusostwo, brak współpracy w zespole, inżynierowie budowali swoją pozycję np. wykazując, że inni robią więcej błędów.
Czymś normalnym była praca za darmo po godzinach, bo managerowie bez elementarnych umiejętności negocjacyjnych zobowiązywali się oddawać projekty w nierealistycznych terminach.
Praca nie mogła być interesująca, bo Motorola w Krakowie działała jak firma outsourcing-owa w ramach korporacji, i dostawała takie projekty, których prawdopodobnie nie chcieli robić inni (np. testy przestarzałych systemów).
Kilka negatywnych wpisów dotyczy [usunięte przez administratora] . Moim zdaniem byli jeszcze gorsi od niego pod względem management & soft skills, ale nie chce wymieniać wszystkich nazwisk. Odnosiłem wrażenie, że managerowie zajmowali się głównie przekazywaniem poleceń od swoich amerykańskich przełożonych, oraz bali się podjąć samodzielne decyzje. Nie wiem, czy to było regułą, ale kilku managerów nigdy wcześniej nie miało funkcji kierowniczej w innej firmie a nawet nie pracowali wcześniej w tej branży (np. Jerzy Foryciarz, Marek Kolowca), więc uczyli się na swoich błędach.
Moim zdaniem, beznadziejne relacje w pracy były też zasługą samych pracowników. Zazwyczaj nikt nie protestował, gdy był nieformalnie zmuszany do pracy po godzinach bez wynagrodzenia. Byli też chętni do pracy społecznej przy sprawdzaniu "POPI" po godzinach (kto pracował, to wie o co chodzi). Jak ktoś protestował przeciwko kretyńskim zwyczajom i regulacjom, to był zwalniany z pracy. Np. kolega [usunięte przez administratora] , zatrudniony na stanowisku Tools Administrator-a. Nie było powodów do jego zwolnienia, ale Motorola miała ułatwione zadanie. Był tylko jeden Tools Administrator, więc wystarczyło zlikwidować takie stanowisko, a jego obowiązki mógł przejąć np. Software albo Quality Engineer - nie pamiętam szczegółów. Podobne sprawy to były tematy tabu - ludzie byli zastraszeni i bali się rozmawiać.
Na koniec - znam ludzi, co byli zadowoleni z pracy w Motoroli i nadal tam pracują, więc nie chcę nikogo zniechęcać.