Aby nieco cieplej pomyśleć o Emitorze pozwolę sobie przytoczyć jedną z historii krążących po internecie - nie mówi ona bezpośrednio o Naszej Firmie niemniej jednak występują tam postaci z Nią związane. Udanej lektury !
Był piękny letni lipcowy poranek,wujek Leszek właśnie się przebudzał przeciągając się leniwie.Obudził się bardzo podekscytowany ponieważ dzisiaj popołudniu w domku wujka Leszka organizowane będzie przyjęcie na jego cześć. Wujek Leszek cały dzień pracowicie przygotowywał się na przybycie gości.Pierwsi z nich pojawili się już około 14.W ogrodzie,od strony wejścia dało się słyszeć jakieś hałasy.Wujek Leszek otworzył drzwi i zobaczył gości z trudem próbujących coś wnieść do domu.
-Dzień dobry Wujku Leszku!
-Witajcie,powiedzcie co tam tak taszczycie?
-To prezent dla wujka. Wujku Leszku.
Po krótkiej chwili przeciskania się i manewrowania udało się wprowadzić ów przedmiot do domu.
-Ooo jakie piękne łóżko-zawołał wujek wyraźnie uradowany.
-Zobacz dźwignię z prawej strony-powiedział jeden z gości.
Wujek Leszek obszedł łóżko dookoła,pociągnął dźwignie,i w tym momencie, spod łóżka wysunęło się osiem kółek. Radość i zdziwienie wujka nie miała granic.Zaraz usiadł na łóżku i wypróbował je robiąc kilka rundek dookoła pokoju. Nadszedł czas aby zniknąć i udać się na prawdziwą zabawę,tak więc wujek Leszek wskoczył szybko do łóżka i już po chwili podjechał pod Emitor trąbiąc dwa razy.Z okienka na strychu wyjrzał Andrzej i bardzo się ucieszył widząc Leszka.
-Ho ho się masz wujek.Już do ciebie schodzę-przywitał się Andrzej.
-Nie trzeba,przyjadę po ciebie-odrzekł wujek i wjechał krętymi schodami po kumpla. Andrzej rozsiadł się wygodnie zachwalając nowy pojazd wujka i dopytując się szczegółów technicznych jak i to skąd wujek wytrzasnął to cudo.Po krótkiej rozmowie ruszyli spokojnie w dół,lecz nagle wujek Leszek ściągnął stopę z hamulca i zaczął się popisywać.Łóżko jak szalone wyrwało w dół mocno się rozpędzając, z piskiem opon skręcili w główną ulicę,wujek Leszek jechał jak szalony wciskając gaz do dechy.Pędził środkiem ulicy śpiewając na całe gardło "Highway to Hell"ACDC.Brody powiewały im na wietrze,Andrzej kurczowo trzymał się łóżka mówiąc Leszkowi że chyba trochę przesadza ale wujek rozpędzał się coraz bardziej.Nagle wujek Leszek gwałtownie zahamował i energicznie skręcił w prawo,w polną wąską drogę,tak że Andrzej musiał się mocno przytrzymać bo omal nie wyleciał na zewnątrz.Ponownie wcisnął gaz do dechy,łóżko podskakiwało na wertepach jak szalone.
-Leszek,proszę cię,zwolnij trochę.Co będzie jak najedziemy na jeża i złapiemy gumę?-zmartwił się Andrzej.
-Nie martw się Andrzej,mam z tyłu schowany mały zestaw naprawczy,tak więc bez problemu sobie z tym poradzisz-odparł wujek Leszek. Jechali dalej,pokonując ostry zakręt w lewo wujek Leszek nie zdjął nogi z gazu w wyniku czego łóżko wpadło w poślizg,z pod kół posypało się błoto i trawa.Andrzej trzymał się kurczowo łóżka jednak nogami machał poza nim,nawet zdarzyło mu się kilkakrotnie odbić od ziemi.
-Andrzej,wskakuj do środka i nie rób takich sztuczek,to niebezpieczne.
Nagle rozbrzmiało "Live and Let Die" Wings-to telefon Andrzeja.
-My name is Broda Andrzej Broda-dowcipkował dalej wujek Leszek.
-Halo.Cześć Terenia właśnie jedziem...
-Gdzie ty się podziewasz-grzmiało w słuchawce-całe popołudnie szukam cię na strychu!Myślałam że się schowałeś w kredensie czy w jakimś tam twoim schowku a ty sobie wycieczki robisz!Na pewno idziesz jak zwykle na kręgle z Leszkiem!?
-Nie idę a jadę.Wyobraź sobie,że Leszek przyjechał po mnie łóżkiem,które dostał wczoraj w prezencie.
-Dwa stare durnie.Tyle powiem.-zakończyła rozmowę zdenerwowana Terenia.
Dojechali do celu.Wujek Leszek wjeżdżając na parking przegonił wszystkich w promieniu kilkunastu metrów hamując tak gwałtownie,że tył łóżka oderwał się sporo od ziemi.Andrzej nie zdążył się przytrzymać i fiknął kozła momentalnie znajdując się przed nim.
-Co za idiota -krzyknął ktoś z tłumu.
-Popatrz na to-powiedział ktoś inny.-To coś jest równie dziwne jak ten facet.
-Hej,ja chyba znam tego gościa.To wujek Leszek-powiedział wielki gość z jeszcze większą brodą parkując swojego Harley`a.
-Andrzeju,jesteśmy już na miejscu-oznajmił wujek Leszek.Powiedz jak ci się podobała przejażdżka i czy znałeś ten skrót którym cię poprowadziłem?
-W drodze powrotnej ja prowadzę albo jedziesz sam a ja wracam na piechotę .
-Będziesz miał swoje łóżko,to będziesz sobie nim jeździł.Póki co idziemy trochę potoczyć kule.
Gdy wchodzili cały klub witał ich entuzjastycznie.Wujek Leszek z Andrzejem kupili wszystkie z możliwych kul,po czym początkowo rzucali je pomiędzy sobą a później również pomiędzy innymi w klubie.Zabawa rozkręcała się na całego.Wujek Leszek z Andrzejem rzucali kulami na wszystkie strony,zachwyceni tym jak pięknie się toczą.Andrzej tak mocno pchnął kulę,że przeleciała przez całą salę,wzbudzając ogromny zachwyt pozostałych gości klubu.Oklaskom nie było końca,tłum skandował BRODA!BRODA!!BRODA!!! ...