Pracowałam w Call Center w dziale likwidacji szkód.
PRACA:
Jest to praca polegająca na tym, że klient (bardzo często kilka minut) po wypadku dzwoni i opisuje co się wydarzyło. Często to zwykłe stłuczki lub zarysowania parkingowe. Czasem zdarza się coś gorszego więc trzeba być cierpliwym. Przede wszystkim od pracownika wymaga się MYŚLENIA. ZAWSZE trzeba takiej osobie postarać się pomóc i uspokoić- objaśnić JAK NAJDOKŁADNIEJ procedury. Jeśli nie myślisz, nie robisz jak nakazują procedury to tworzysz tylko problem sobie i innym, bo ktoś to musi później poprawić. Bardzo nerwowe sytuacje zdarzają się podczas dialogu z klientem- nie raz pozwalają sobie na zbyt wiele. Szkolenia bardzo często są okrojone i poza podstawowymi informacjami musisz po prostu pytać innych pracowników co w danej sytuacji robić. Do zapamiętania jest OGROMNA ilość informacji więc przeważnie ktoś pomoże. Pracuje się od poniedziałku do niedzieli - również w nocy. Do zmian można przywyknąć.
WYNAGRODZENIE I BENEFITY:
Wypłata jest ZAWSZE na czas. Jest jedną z wyższych w Trójmieście za stanowisko w CC, ale głowy nie urywa. Premia przeważnie jest, a nawet jeśli coś wskazuje, że jej nie będzie kierowniczka walczy o nią dla podwładnych. Można robić nadgodziny (choć często trzeba było), żeby wyrobić normę dla premii oraz, by nie dokładać sobie pracy na przyszłe miesiące. Jest możliwość dofinansowania do karty MultiSport i okularów, oraz dostaje się bony na święta. Niestety mimo obietnicy wypłacenia mi premii po odejściu z jakiegoś ( nieprzedstawionego mi ) powodu nie została mi wypłacona i na to może liczyć raczej każdy kto odszedł.
ATMOSFERA:
Przede wszystkim : zależy w jakim dziale. W moim była dość słaba, ponieważ kierowniczka jest potężnie nerwowa i manipulowana przez kilka osób w dziale, które są mściwe, zawistne, bezczelne i nie mają szacunku do siebie nawzajem. Najgorszą zbrodnią jest L4- jest tak, dlatego że pracownicy chorują często w tych najgorszych wiosenno- jesiennych porach i nie ma komu pracować. KIEROWNICTWO:
Niestety, ale to najsłabsza część tej firmy. Kierowniczka ma niewątpliwie wiele zalet jak np. NIE ZOSTAWI NA LODZIE gdy masz sytuację naprawdę krytyczną, będzie walczyć o premie dla pracowników gdy norma nie będzie wyrobiona z powodu braku rąk do pracy. Postara się zrobić wszystko co w jej mocy, żeby w razie konieczności pomóc ustabilizować pracownikowi sytuację. Jest też OSTATNIA, żeby zwolnić kogokolwiek. Docenia też starania i dobrą pracę.Problem zaczyna się wtedy kiedy sobie nie radzisz i tu zaczynają się schody i wady. Wszyscy są bardzo nerwowi i często granice odzywek i chamstwa zostają przekroczone jak również poziom decybeli podczas ich przekazywania. Często to wszystko mocno ociera się o mobbing. Wielu pracowników bało się przychodzić do pracy i to nie tylko dzięki kierownictwu ale też koleżankom/ kolegom, które siedzą w tym samym pomieszczeniu. Dochodzi często do absurdalnych sytuacji, na które szkoda nerwów. Często plotki i wzajemne oskarżanie ( najczęściej za plecami, kiedy pracownik jest na L4 i często przez kierowniczkę) sprawiają, że nie ma możliwości obrony i nikt Cię nie chce słuchać.
Podsumowując : Same obowiązki nie są tragiczne, za to atmosfera jest. Plotki i oskarżenia za plecami pracowników są na porządku dziennym i mało kto zachowa tu własny rozum i rozsądek. Mimo wielu cudownych osób moim zdaniem NIE WARTO tracić czasu i nerwów.