Zacznę od tego, że to najgorszy pracodawca z jakim miałam wątpliwą przyjemność współpracować.
Ale po kolei. Zaczęłam pracę w styczniu, razem ze mną zatrudnionych było jeszcze około 7 innych osób, dwie zrezygnowały jeszcze w pierwszym tygodniu. Szkolenie polegało na tym, że dostaliśmy jedną osobę, za którą mieliśmy chodzić i słuchać jak rozmawia przez telefon. Bazę klientów musieliśmy robić w domu (znaleźć firmę, informacje na jej temat, projekt jaki realizują, nazwisko prezesa i numer telefonu), najlepiej około 40 podmiotów, przypuśćmy, że każdy opisanie każdego zajmowało około 5 min... Pierwszą bazę robiłam 3h, opisałam około 25 podmiotów (rozmawiałam z innymi zatrudnionym wtedy pracownikami, każdy mniej więcej tyle siedział nad bazą). Oczywiście starzy pracownicy wykreślili mi cześć bazy, bo to ich klienci z ubiegłych lat, albo "już się tam kontaktują"... Później bazy robiło się na bieżąco, w pracy, ale nie dziwię się, że na początku tyle osób zrezygnowało.
Pracowałam tam aż 9 miesięcy, w tym czasie przewinęło się około 25 osób, jedni wytrzymali dzień, inni tydzień, albo miesiąc. Nieliczni pracują do tej pory.
W obu "redakcjach" są tylko 4 osoby, które pracują tam dłużej niż rok, 2 osoby od stycznia, reszta krócej niż pół roku.
Na czym polega praca?
Wybierasz firmę, albo samorząd, dzwonisz i prosisz sekretarke, żeby połączyła Cię z prezesem. Niby proste. W ciągu 8h pracy głównie się wkurzasz, bo odbijasz się od sekretarki do sekretarki, musisz pogadać z 7 prezesami w ciągu dnia, a czasem graniczy to z cudem. Jak już uda ci się połączyć z prezesem to sprzedajesz artykuł w biznes plus lub forum przedsiębiorczości oraz polski kongres przedsiębiorczości. Często prezesi cie olewają, albo mówią, że już byli na kongresie i było beznadziejnie, a na konferencji były 3-4 osoby.
Głównie sprzedajesz, wciskasz kity, a artykuł piszesz średnio może jeden w miesiącu. Nie jesteś redaktorem tylko handlowcem. Redaktor szuka tematu, a potem go opisuje. Ty szukasz barana, który kupi artykuł sponsorowany, sprzedajesz go, a potem starasz się znaleźć coś ciekawego w tym temacie.
Poziom artykułów jest jaki jest, czasem zdarza się, że wypuszczą nie ten artykuł, który klient chciał i potem są pretensje, że brak w nim merytoryki. Nie ma się co dziwić, skoro prawie nikt nie skończył tam studiów dziennikarskich. No ewentualnie zaocznie licencjat, albo jakieś studia w Humanitasie...
Co miesiąc spina, że nie ma wyników, artykułów i wydań. Ciekawe czemu nikt nie chce tego kupować... Wystarczy spojrzeć na ogólnodostępne informacje. Redakcja biznes plus na Facebooku około 130 polubień. Forum przedsiębiorczości 246 polubień. Polski kongres przedsiębiorczości około 1400 polubień. Spójrzcie sobie na konkurencję: np. puls biznesu 111 tysięcy polubień.
Jak to prezes mawiał "wyniki mówią same za siebie".
Właśnie, wisienka na torcie, albo raczej wielka zgniła wiśnia.(usunięte przez administratora)Idealny obraz tej "firmy".
Praca po godzinach, bezpłatna. Wyjazdy, bezpłatne. Jedziesz na wywiad (chociaż zdarza się to rzadko, bardzo rzadko) wracasz o 21:15, piszesz artykuł, wzamian za to możesz przyjść do pracy np. aż godzinę później.
Przychodzisz do pracy spóźniony, jest problem, ale jak wychodzisz godzinę później to trudno, Twoja decyzja, (usunięte przez administratora)
Wypłata lekko ponad najniższą krajową, bez żadnych benefitów. Chociaż niektórym udało się wynegocjować nawet 2,5- 3k na rękę na start (ponoć byli wyjątkowi, ale też wytrzymali miesiąc i nie sprzedali nic w tym czasie).
Pracujesz na swoim telefonie. Możesz na stacjonarnym, ale przerywa.
Jak nie masz wyników to masz pogadanki z prezesem, który zawsze ma rację, nawet jak tej racji nie ma.(usunięte przez administratora)
że jesteś wyjątkowy, że pracujesz w gazecie wyborczej albo dzienniku gazecie prawnej, że robisz coś wybitnego... Yhym.
Każdemu do kogo dzwonisz przyznajesz nominację do nagrody, robisz list nomnacyjny. Sprzedajesz to. Co w tym wyjątkowego?
Jak podpiszesz z nimi umowę na czas nieokreślony to w każdej chwili mogą ją wypowiedzieć. Tak samo umowę lojalnościową. Ale to nawet lepiej, bo przecież pracujesz tam na swojej komórce i możesz zapisywać wszystkie kontakty, a potem przejść do konkurencji.
Tak jak pisałam to najgorsza praca jaką miałam.