Powiem wam tylko tyle - gdy aplikowałem do Indosu wydawało mi sie, że chwyciłem Pana Boga za nogi: auto, komórka, ciekawa praca. Wczesniej pracowałem w ubezpieczeniach, jak wielu z was. Po kilkunastu tygodniach zauważyłem jednak, że łatwo nie jest. Są tacy, którzy zbierają premie nawet po kilkadziesiąt tysięcy złotych ale pracują od kilku lat i maja portfel klientów. Ja byłem niecierpliwy i chciałem mieć efekty od razu. Zarzą okazał się bardziej niecierpliwy i podziekowano mi za współpracę.Nie mam żalu. To nie jest robota ustawiona na szybki efekt. Jeśli jednak zrobi się kilka faktoringów to zyje sie nieźle. Wydawało mi sie , że duza samodzielność jest atutem, a okazało sie, że chyba jednak nie. Wróciliście do swoich ubezpieczeń i co? Okazało się, że jeleni nie jest juz tylu, co dawniej. Dlatego zresztą przyszliście do Indosu. Nie na zlecenie ale na umowe o pracę. Czegoś się nauczyłem w Indosie i to mi teraz pomaga. A wy, jak nie umieliście zrobić umowy w Indosie to pewnie gdzie indziej też wam idzie pod górkę i macie pretensje do całego świata