Tyle się naczytałem, to i ja napiszę. Panowie koledzy, czy trzeba robić sensację z niczego? Jakie to ma znaczenie, co się działo w firmie, czy ktoś lubi alkohol, gdzie się bawi i jaką miał przeszłość? To nie ma żadnego wpływu na moją pracę. A pracuje mi się dobrze. Mam na utrzymaniu kilkuosobową rodzinę, więc nie zajmuję się plotkami, tylko pracuję. I nie narzekam. Mam też święty spokój, bo nie boję się kontroli. Firma działa legalnie, zgodnie z przepisami. Sprawdziłem, bo było to dla mnie ważne. Wszystkie papiery są w porządku, jestem na umowie zlecenie, mam płacony ZUS.
Od razu uprzedzę jakiekolwiek komentarze, nie jestem przydupasem szefa, jak to określacie w stosunku do innyvh, bo go nawet nie znam. Szefa widziałem raz w życiu przez chwilę. Z pracownikami też się nie zadaję. W biurze bywam raz w miesiącu na rozliczeniu. O tych różnych rewelacjach, o których piszecie dowiedziałem się dopiero po przeczytaniu tego, a jednak żadna z nich nie miała wpływu na moją pracę w tej firmie. Jeśli mam być szczery, to wątpię w prawdziwość tych sensacji. Myślę, że zostały wymyślone przez zwolnionycb kierowców. Jakiś powód tych zwolnień musiał być. Jedyna informacja, która do mnie dotarła to taka, że jakiś czas temu jeden ze wspólników swoimi decyzjami doprowadził firmę do kłopotów, dlatego ten drugi podziękował mu za współpracę, jak również wielu kierowcom, których działania nie były zgodne z zasadami firmy. Teraz wyprowadza firmę na prostą.
Ze zleceniami dziennymi jest gorzej teraz w okresie urlopowym, w roku szkolnym jest całkiem dobrze. Ale nocą jest co robić cały czas. Wiem, że zawsze znajdą się narzekacze, ale to zależy jaki kto ma stosunek do pracy. Ja nie unikam dalekich dolotów, bo wolę jechać gdziekolwiek niż w ogóle stać. A jeśli komuś się ruszyć nie chce i czeka, aż zlecenie mu wpadnie koło jego domu, to takiemu zawsze będzie źle.
Narzekają też niektórzy, że kiedyś było lepiej. Tak, bo kiedyś było za dobrze i wszyscy się przyzwyczaili. Ja tera