I ja również sobie poczytałem. Z tym, że ja miałem okazję tam pracować jako dyspozytor. Pracę znalazłem przez ogłoszenie.
Piszę, że miałem okazję, bo w gruncie rzeczy wyleciałem na pysk. Wprawdzie długo nie popracowałem, ale za to jeszcze miesiąc temu, więc info mam najświeższe.
Przede wszystkim 99% rzeczy opisanych tutaj to zwykłe kłamstwa, albo opinie powstałe na podstawie plotek.
Teraz tak; nie ma czegoś takiego jak dawanie lepszych kursów znajomym.
Klient dzwoni (lub pisze przez neta) i to co mówi klient od razu wpisuje się do komputera, do aplikacji.
Aplikacja sama wrzuca zlecenie kierowcy obecnemu na danej strefie.
Owszem, może się zdarzyć, że ktoś zadzwoni i zapyta kierowcę czy chce dany dobry kurs i mu go przekaże.
Jednak jest to wyjątek i zdarza się wyjątkowo rzadko. A czemu tak się dzieje?
Otóż w dzień zwykle kierowców jest za mało, a większość kierowców nie ma ochoty robić dolotów po 4-6km. Vouchery? O nie nie, tego nie lubimy. Krótki kurs po strefie? No ok ale absolutnie bez dolotu.
Najchętniej tylko długie intratne kursy.
A klienta to nie interesuje. Umowy z firmami również obowiązują. A chętnych na niektóre zlecenia nie ma.
I co teraz?
Jeśli nie ma chętnych a ten klient już raz usłyszał odmowę, lub jest zlecenie wynikające z umowy to dzwoni się po najbliższych klientowi kierowcach i wręcz prosi by ktoś się zlitował i ten kurs wziął.
Czasem bywa tak, że nikomu z aktualnie wolnych taki kurs się nie opłaca.
Wówczas takiego klienta trzeba przepraszać, że nie możemy zrealizować tego przejazdu.
Jeśli coś takiego klient usłyszy raz, to jeszcze pól biedy. Gorzej gdy słyszy to już po raz któryś.
Sam miałem wątpliwą przyjemność wieeele razy przepraszać ludzi, że niestety ale nie ma szans by ktoś podjechał, mało tego, kłamałem jak z nut, że korki, że kolizja, że kosmici i co tylko się da by klient nie czuł się rozczarowany i znów do nas zadzwonił.
Bo ten klient to były moje i kierowców pieniądze. Są klienci, jest praca. Klienci przejdą gdzie indziej, pracy nie będzie. Proste. To klient jest tu panem, a nie kierowca albo dyspozytor.
Nie wierzycie? Więc zadajcie sobie pytanie co byście zrobili gdyby dzwoniąc do firmy po raz kolejny wam powiedziano, że nie mogą zrealizować kursu? To oczywiste, że kolejnym razem zadzwonilibyście gdzie indziej. Bo nie po to dzwoni się po przewóz by przed połączeniem zastanawiać się czy tym razem to się uda, czy też się nie uda.
Są jednak kierowcy którzy rozumieją, iż czasem trzeba po prostu podjechać po klienta i czasem sumarycznie kurs się nie będzie opłacał. No niestety, tak jest wszędzie. Jednak tacy kierowcy w ten sposób dbają o firmę. Dzięki nim ona nadal działa.
I teraz mamy taką sytuację. W systemie zalogowanych jest 20 kierowców, jednak tylko jeden z nich łapie wszystkie niechciane kursy. Tylko jeden z nich poproszony weźmie kurs który na bank mu się nie opłaci. Reszta ma to gdzieś i jeśli klient jest blisko, lub kurs jest do Modlina to wówczas chętnie go złapią.
I oto niczym mityczny Święty Grall pojawia się kurs do Modlina.
Przed dyspozytorem staje prosta zagadka. Komu dać intratne zlecenie? Wrzucić w system, czy podziękować w ten sposób komuś kto jest pomocny?
Tak, taki kurs dostanie pewnie ten dzięki któremu wszyscy maja pracę.
Jednak jak napisałem powyżej, takie sytuacje zdarzają się wyjątkowo rzadko.
Bo widzicie Panowie i Panie, praca ta polega na tym by wozić klientów a nie klientów sobie wybierać.
Jeśli sami odpychacie klientów nie chcąc czasami robić zleceń balansujących na krawędzi opłacalności, to klientów nie będzie. I dotyczy to wszystkich przewozów i korporacji.
Daję Wam słowo, że opisany przykład jest jedynym w tej firmie przypadkiem kiedy ktoś dostanie zlecenie poza systemem. Innych naprawdę nie ma. Byłem, pracowałem, widziałem.
I choć wyleciałem, to nie widzę powodu by firmę oczerniać.
Teraz jak to wygląda w kwestii pracy jako dyspozytor. To info dla tych którzy być może będą tu szukali odpowiedzi na pytanie jak ta praca wygląda i czy warto.
Praca jest łatwa i lecz bywa stresująca gdy trzeba po raz kolejny przepraszać klientów.
Oczywiście można mieć to gdzieś, ale jeśli będzie ci zależeć na pracy, to automatycznie będzie ci zależeć na klientach.
Polega na przyjmowaniu zleceń, czyli klient mówi gdzie jest i gdzie chce jechać, a ty wpisujesz to do systemu.
Przed sobą masz monitor i tam w rubryki po prostu wpisujesz.
Ogólnie mówiąc praca którą może wykonywać nawet małpa po krótkim przeszkoleniu, byle umiała mówić.
Zarobki nie są najlepsze, i prawdę mówiąc na nowego mercedesa nie zarobisz, jednak da się przeżyć tym bardziej, że grafik jest wyjątkowo korzystny.
Celowo nie podaję kwot bo zauważyłem, że moderatorzy kasują takie posty.
Ogólnie myślę, że warto spróbować. Praca na luzie, nikt na Ciebie nie wrzeszczy, ludzie pracują naprawdę świetni. Do szefostwa również nie mam zastrzeżeń bo mimo, iż wyleciałem to nie żywię urazy.
Reasumując, ogólnie firmę jak najbardziej polecam, czy to dla kierowców, czy dla dyspozytorów.