Przez ponad 7 lat pracowałem w sławnym w komentarzach dziale dyspozycji podziemnych magazynów gazu. Wspominam ten czas najgorzej, jak tylko się da. Wszystko, co tutaj napisano na temat ludzi z tego działu to prawda. Z tego co wiem, ten dział powstał praktycznie razem z firmą, kiedy pracowało w niej kilkanaście osób i większość tej ekipy zaczęło wtedy pracę razem z kierownikiem. Przez to ubzdurali sobie, że są najważniejszym działem w firmie. Ciągle chodzili z zadartymi nosami do góry i puszyli się, jacy to oni są niby ważni...
Już od początku mojej kariery w firmie mieli ze mną jakiś problem. Odnosiłem wrażenie, że wszystko co robię jest źle, za to wszystko co robią oni jest dobrze. Próbowali mi udowodnić, że niczego nie umiem i nie nadaję się do tej pracy. Wyśmiewanie mnie, obgadywanie za plecami i lekceważenie czułem na każdym kroku. Kierownik stwierdził, że to ja mam dopasować się do chłopaków, a nie oni do mnie. Najgorzej było kiedy wpakowali mnie na minę i oskarżyli o przygotowanie błędnego raportu ze stanem magazynów dla prezesa. Grozili odebraniem premii i naganą. Dopiero wtedy uświadomiłem sobie, jak toksyczny jest ten dział i jaki panuje tu (usunięte przez administratora).
Nie mogłem zaplanować sobie urlopu, bo ciągle wrzucali mnie na weekendy i nocki. Kiedy okazało się, że mam wypracowane najwięcej dni w weekendy, to te cwaniaczki zmienili sposób liczenia biorąc pod uwagę tylko ostatni rok i wg nowej "lepszej" metody miałem ich już najmniej. Żałosne...
Do tego dochodziło spanie na nockach, wychodzenie z pracy w połowie popołudniowej zmiany (kiedy nikogo nie było w firmie, a na zmianie w dyspo były dwie osoby), przypisywanie sobie kilkutysięcznej premii za wdrożenie systemu do sprzedaży usług magazynowania PUM, który w ogóle nie działał itd. To tylko wierzchołek góry lodowej i mógłbym wymieniać dalej, ale większość już została napisana wcześniej.
Podsumowując, praca na dyspozycji jest dla ludzi pozbawionych ambicji, którzy tolerują wyłącznie własne patologiczne środowisko i tylko chcą sprawiać wrażenie że się starają. A tak naprawdę, odwalają totalne minimum, zaangażowanie bliskie zera. Byle odbębnić zmianę i oglądać sobie Youtube'a w pracy. Żałuję, że nie odszedłem wcześniej, ale zarobki mimo wszystko nie były takie złe. Natomiast ci goście nawet nie potrafili się pożegnać z klasą. Kiedy odchodziłem, usłyszałem że beznadziejnie się ze mną pracowało i w nowej pracy na pewno zaraz mnie wywalą i wróce z podkulonym ogonem.
Za to teraz sami na Linkedin na czele ze swoim beznadziejnym (usunięte przez administratora) jęczą że szukają nowej pracy i proszą o polecanie. Większej hipokryzji dawno nie widziałem.
Nieroby z dyspozycji, jeśli to czytacie to wiedzcie że praca z wami była najgorszą w mojej karierze zawodowej i naprawdę trudno mi wyobrazić sobie gorszych współpracowników niż wy. Jesteście do bólu toksyczni i zapatrzeni w siebie, nikt normalny z wami nie wytrzyma. Do tego tak beznadziejni, że nawet nie byliście w stanie wdrożyć nowego kolegi, który po dwóch(!) dniach pracy złożył wypowiedzenie. Mam nadzieję, że teraz po zmianie właściciela firmy was dojadą i dokręcą śrubę, to całe cwaniakowanie się skończy. Nie będziecie w stanie pracować w normalnej firmie, gdzie mielibyście na sobie odpowiedzialność za swoje obowiązki i brak kierownika, który by was wiecznie krył i każdą aferę zamiatał pod dywan. Za takie akcje jak tutaj (rabunkowa gospodarka magazynami, ich praca mimo braku nominacji od klientów, błędy w raportach, pokazywanie klientom nieprawdziwych informacji o ich stanie konta gazowego) z normalnej firmy wylecielibyście z hukiem po okresie próbnym, albo nawet wcześniej.