Nie polecam pracy w aptekach Cosmedica. Najgorsza sieć aptek, w jakiej przyszło mi pracować.
Dla kierownictwa regionalnego i wyżej (dodam, że nie mają oni żadnego pojęcia o farmacji i lekach) liczy się tylko i wyłącznie wypełnianie przez apteki celu biznesowego w postaci: 1) liczby pozycji na paragonie (przy czym jeden produkt to jedna pozycja, nie ważne czy to 2 opakowania czy 20); 2) wskaźnika "recepta plus" (paragony, na których są razem leki na receptę i pozycje bez recepty w stosunku do paragonów z samymi lekami na receptę); 3) sprzedaży marki własnej; oraz 4) utargu apteki. Dla nich liczą się tylko tabelki i liczby, a szacunku do profesjonalnego personelu aptecznego nie mają żadnego.
Firma obiecuje gruszki na wierzbie i chwali się "opieką farmaceutyczną", przy czym prawda jest taka, że trzeba każdemu pacjentowi wciskać wątpliwej jakości suplementy marki własnej, a wszystkie leki nierefundowane i suplementy oraz inne produkty mają tak wygórowane ceny, że personel apteki słucha codziennie narzekania pacjentów na wysokie ceny.
W moim dawnym miejscu pracy był pilotaż antykoncepcji awaryjnej i muszę powiedzieć, że oburzające dla mnie jest to, że koordynatorka regionalna kazała nam wystawiać recepty farmaceutyczne dla kobiet i brać od nich pieniądze za wypisanie recepty, podczas gdy w ramach pilotażu przysługuje im konsultacja bezpłatnie!!! Wszystko byle zarobić na niczego nieświadomym pacjencie!!!
Nacisk na sprzedaż marki własnej jest bardzo duży. Targety często są niewykonywalne i przez to apteka może zapomnieć o premii. Zresztą ciężko mówić o jakichkolwiek premiach, ponieważ to są tak naprawdę śmieszne pieniądze. Wynagrodzenia same w sobie są niskie, a o podwyżkach można zapomnieć – nawet osoby zatrudnione przez kilkanaście lat w tych aptekach nie dostają tutaj podwyżek!
Mimo to znajdą się zawsze pieniądze na drukowanie tych bezsensownych gazetek promocyjnych co miesiąc oraz na imprezy takie jak "domówka" w stylu PRL w Łochowie podczas konferencji firmowej w czerwcu 2025... Żenada. Nie wiem, kto jest odpowiedzialny w tej firmie za finanse, ale wydaje się pieniądze na głupoty, a dla personelu aptek nie ma godnych zarobków.
O targetach regularnie pracownikom aptek przypomina się poprzez wysyłanie maili z wynikami i tabelkami, od których człowiekowi się słabo robi, a koordynator J.K. chyba odleciał myślami do innego wymiaru, czego dowodem jest jego wiadomość na temat nakazu odbierania telefonów i ta bajeczka o tym, jak jednej aptece utarg wzrósł o milion po odebraniu jednego telefonu od pacjenta...
Pracownicy aptek mają w tej sieci związane ręce. Ceny są ustalane z góry przez centralę. Ciężko zamówić coś pod pacjenta, jeżeli w CKT nie ma karty towaru i trzeba specjalnego maila pisać, żeby karta została założona albo odkryta; zajmuje się tym w centrali jedna osoba i trzeba czasami długo czekać, zanim odpisze wszystkim aptekom na prośby. Towary bez recepty też trzeba zamawiać albo mailowo przez centralę, albo telefonicznie w hurtowniach z uwagi na "kłódki" – tyle że czasami centrala odmawia z powodu "nie pracujemy na tym produkcie", nie ważne, że się sprzedaje, bo pacjenci kupują. Zamawiają nam też towary bez prawa zwrotu – to już problem apteki, czy to się sprzeda; nie ważne, że zalegało kilka miesięcy i cudem się sprzedało, a co tam, lepiej domówić, niech znowu się głowią, jak to komuś znowu wcisnąć...
Centrala dokłada zadań, a czas na ich zrobienie wcale się nie wydłuża. Mowa np. o przesunięciach międzymagazynowych (bo towar gdzieś nie rotuje) czy tych bezsensownych regularnych zwrotach z zakupów lokalnych do hurtowni – cyklicznie zwracaj i zamawiaj to samo, czasami nawet 200 pozycji… robota głupiego, a to dlatego, że firma oszczędza pieniądze, bo jeśli się odda towar, to nie trzeba będzie tyle płacić za fakturę kiedy przyjdzie do terminu płatności.
Najbardziej irytujący jest fakt istnienia hurtowni Wellmedica, która należy de facto do sieci Cosmedica. Każą nam wypełniać prospekty, w których są zablokowane ilości na podstawowe leki takie jak Milurit czy Nebilet, przyjeżdża potem po 40 opakowań, a te zamówione z normalnych hurtowni każą nam oddawać. Oczywiście prawa zwrotu do hurtowni Wellmedica nie ma. Przecież firma musi zarobić...
Moja prośba o podwyżkę spotkała się ze ścianą, totalnie mnie zignorowano. Nie ważne, ile zasuwasz w pracy, czy przychodzisz często na 12 godzin do pracy jednego dnia, czy zostajesz po godzinach, ile sobót pracujesz... Nic dziwnego, że ludzie odchodzą z tych aptek i powstają braki kadrowe.
Niedawno zaczęło się w Cosmedica robić bardzo niemiło i firma zaczęła szukać oszczędności w personelu – zaczęły się zwolnienia, relokacje, a podwyżek jak nie było tak nie ma – i prawdopodobnie nigdy nie będzie. Decydenci wyliczają sobie, ile etatów potrzeba na jedną aptekę i czasami jest to połowa tego, ile jest etatów w chwili obecnej. Masakra.
Okropna firma. Praca tutaj przyniosła mi wiele stresu i zniszczyła mi zdrowie fizyczne i psychiczne. Nie polecam pracy w tych aptekach...