Więźniowie w Polsce pracują. Zobacz ile i jak naprawdę zarabiają, co dają polskiej gospodarce i czy nam się to opłaca…

Wolny wybór

Na Węgrzech planuje się wprowadzenie obowiązku pracy dla wszystkich więźniów. Natomiast w Polsce więzień sam wybiera, czy chce podjąć aktywność zawodową. Chętnych nie brakuje, 2/3 z nich chce pracować. Mogą podjąć się pracy zarobkowej lub społecznej za darmo, zarówno na terenie zakładu karnego jak i poza nim. Mogą w ten sposób np. spłacać długi lub alimenty. Nie mogą jednak od razu otrzymać zarobionych pieniędzy. Trafiają one do depozytu, z którego pobierane są m.in. składka na ZUS, Fundusz Aktywizacji Zawodowej (25% pensji) oraz pomoc ofiarom przestępstw i pomoc socjalną dla skazanych na wolności (10%). Część pieniędzy zostaje na subkoncie („żelazna kasa”) i ma pomóc po wyjściu na wolność. To co zostanie mogą np. wydać w kantynie lub wysłać rodzinie.

Prawo więźnia

W Polsce pracuje ponad 20 tysięcy więźniów. Jeśli decydują się na pracę zarobkową (ok. 10 tysięcy skazanych), powinni być zatrudnieni za minimalną pensję krajową, choć oczywiście pracodawcy współpracujący ze służbą więzienną mogą zaproponować wyższe wynagrodzenie. Więźniowie m. in. wykonują meble dla sądów, szyją togi i umundurowanie, produkują buty ochronne. Jeżeli skazany decyduje się pracować nieodpłatnie, to jedynym beneficjentem jego pracy może być system penitencjarny, organy samorządu terytorialnego i administracji publicznej lub instytucje charytatywne. Więzień nie może pracować więcej niż 90 godzin miesięcznie. Nawet jeśli pracuje nieodpłatnie, to Skarb Państwa musi zapewnić mu badania lekarskie oraz ubezpieczyć go od nieszczęśliwych wypadków i odpowiedzialności cywilnej. Prace bezpłatne to m.in. remonty boisk i placówek oświatowych, wolontariaty, sprzątanie obiektów.

Inwestycja w wolność

Utrzymanie więźnia kosztuje podatników miesięcznie prawie 3000 zł. Skazani nie są w stanie odpracować całej tej kwoty, chociaż wpompowują do gospodarki nawet kilkadziesiąt milionów złotych rocznie. Jednak praca więźniów ma o wiele większą wartość niż pieniądze. To zerwanie z rutyną więziennych murów i poczucie bycia bliżej wolności. Taka praca ma aspekt psychologiczny i resocjalizacyjny. Praca w czasie odsiadywania wyroku jest też inwestycją w życia po wyjściu na wolność. Po wyjściu na wolność łatwiej znaleźć pracę, gdy pracodawca będzie widział jak skazany sumiennie pracował podczas pobytu za kratami.

Społeczeństwo myśli, gospodarka wie

Na forach internetowych wielu pracodawców narzeka na więźniów (nadmiar formalności, nieuczciwość, jednostki roszczeniowe), choć w rzeczywistości zatrudniają ich coraz chętniej. Mogą otrzymać zwrot 20% kosztów zatrudnienia skazanych (10 milionów zł w 2014 roku) oraz nieoprocentowane pożyczki i dotacje. Zyski pokonują obawy. Dodatkowo, na stronie internetowej Służby Więziennej znajdziemy  informację: Jesteśmy świadomi obaw, przed którymi stoicie Państwo podejmując współpracę w procesie zatrudniania skazanych, ale nasze doświadczenia wskazuje, że zazwyczaj są to obawy nieuzasadnione. Co więcej, jak wynika z danych Centralnego Zarządu Służby Więziennej, w 2014 roku wartość samych tylko prac społecznych które wykonali, wyniosła 67 milionów złotych. Zaoszczędzono aż 80 milionów złotych na odśnieżaniu, pielęgnacji terenów zielonych i remontów hospicjów. Tym samym również nasza gospodarka mówi zatrudnieniu więźniów TAK i jest to głos decydujący.