Kontrole Państwowej Inspekcji Pracy wykazały, że niemal co dziesiąty pracodawca nie przestrzega przepisów dotyczących płacy minimalnej, a w prawie 30% skontrolowanych firm, stwierdzono jakiekolwiek nieprawidłowości. Co więcej PiS chce, by to inspektorzy, a nie sądy, nakazywali przekształcanie umów cywilnoprawnych w umowy o pracę.

Nie wszyscy przestrzegają przepisów

Od początku roku płaca minimalna wynosi 2000 zł brutto oraz 13 zł brutto w przypadku stawki godzinowej. Od lutego Państwowa Inspekcja Pracy sprawdza, czy przedsiębiorcy przestrzegają nowych przepisów. Niestety okazuje się, że prawie co dziesiąta firma zaniża stawkę minimalną, w wyniku czego pokrzywdzonych zostało ponad 4 tys. pracowników. Co więcej, w 28% skontrolowanych przedsiębiorstw stwierdzono różnego rodzaju nieprawidłowości, np. brak prowadzenia ewidencji pracy czy niepełna dokumentacja. Najgorsze jest jednak to, że na rynku funkcjonują przedsiębiorstwa, które nie wypłacają wynagrodzenia w terminie lub w ogóle tego nie robią. W wyniku kontroli, inspektorzy wydali 133 ustne polecenia pracodawcom. Nałożyli również 43 mandaty karne, których łączna kwota przekraczała 55 tys. zł. Co więcej, skierowali również 14 wniosków do sądów oraz zastosowali 42 środki oddziaływania wychowawczego.

Kiedy PiP może przeprowadzić kontrolę?

Podstawą prawną działalności państwowego inspektoratu pracy jest Kodeks Pracy z 1974 roku oraz Ustawa o Państwowej Inspekcji Pracy z dnia 13 kwietnia 2007 r. Kontrole inspektoratu związane z wypłacaniem wynagrodzenia w wysokości minimalnej stawki godzinowej, legalności zatrudnienia czy stanu bhp mogą odbywać się w każdym czasie. Ponadto, poza kilkoma przypadkami, inspektor nie musi informować pracodawcy czy podstawą kontroli była zgłoszona skarga. Co więcej, nawet jeśli tak było, to PiP nie może ujawniać danych skarżącego, chyba, że ten wyraził na to zgodę w formie pisemnej. Jednocześnie wizyta inspektora może się odbyć nawet wówczas, gdy w przedsiębiorstwie trwa już inna kontrola, np. urzędu skarbowego lub ZUS-u. Podczas kontroli inspektor ma prawo do swobodnego wstępu na teren zakładu oraz do obiektów i pomieszczeń kontrolowanego podmiotu. Może on również zażądać od pracodawcy oraz pracowników (również byłych) informacji w sprawach związanych z kontrolą. Inspektor może również wezwać i przesłuchać te osoby.

Inspektor nakaże zmianę umów?

Wiele wskazuje na to, że w najbliższym czasie uprawnienia PiP mogą wzrosnąć. PiS chce, by inspektor pracy mógł przekształcać umowy-zlecenia w umowy o pracę. Aktualnie takie kompetencje posiada sąd. Przedsiębiorstwo, które nie zgadzałoby się z taką decyzją, mogłoby się odwołać najpierw do okręgowego inspektora, a dopiero potem do sądu. Pomysł rządzącej partii ma poparcie nie tylko PiP-u, ale również Solidarności. Innego zdania są jednak pracodawcy, którzy uważają, że taka zmiana byłaby naruszeniem kompetencji sądów. W ubiegłym roku do sądów trafiło 150 pozwów o ustaleniu istnienia stosunku pracy. Do połowy kwietnia bieżącego roku sądy uwzględniły tylko 22 powództwa, z czego w czterech przypadkach zawarto ugodę, w takiej samej ilości oddalono powództwo, a w ośmiu sytuacjach umorzona postępowanie. Pozostałe sprawy są w toku. Zmiany proponowane przez PiS mogą wynikać z niezbyt korzystnych dla pracowników rozstrzygnięć, które zapadają w takich sprawach. Decydujące znaczenie ma w nich wola stron. Pracownikom często bardziej niż na formie zatrudnienia zależy możliwość zarabiania pieniędzy. Tym samym wolą pracować na umowach-zlecenie, niż nie pracować wcale.

Autor: GoWork.pl