Obawa o bezpieczeństwo w czasach pandemii nie powinna nikogo dziwić. W tym większym szoku była pracownica, która za skrytykowanie braku maseczek w firmie otrzymała… upomnienie z wpisem do akt. Zdecydowała się odejść z pracy.

Pracownica Sądu Okręgowego w Łodzi dostała upomnienie z powodu krytyki braku maseczek w pracy

Pani Emilia w Sądzie Okręgowym w Łodzi pracowała od 7 lat, z czego ostatnie 3,5 roku na stanowisku asystentki sędziego. Jak sama wspomina, zarówno koledzy, jak i przełożeni cenili jej kompetencje. Nie było też żadnych zarzutów w sprawie jej kultury osobistej, czy relacji interpersonalnych w miejscu pracy. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie w listopadzie 2020 roku, w samym środku pandemii.

„Kiedy wróciłam do pracy stacjonarnej (pracowałam wcześniej zdalnie z domu), okazało się, że aż 9 osób z mojego najbliższego otoczenia w pracy ma potwierdzony COVID-19. Tymczasem w naszym wydziale brakowało podstawowych środków ochrony osobistej. Maseczki w pierwszej kolejności dostali sędziowie, ławnicy i protokolanci. Dla pozostałych osób środków ochronnych zabrakło” – tłumaczyła w rozmowie z portalem Money.pl pani Emilia.

W związku z faktem tego, że co dziesiąty pracownik Sądu zapadł w ubiegłym roku na COVID-19, pracownica obawiała się o swoje zdrowie. Postanowiła więc otwarcie i oficjalnie skrytykować brak maseczek w pracy. Otrzymała za to… upomnienie z wpisem do akt.


Szukasz pracy w Bydgoszczy? Sprawdź najlepsze oferty na GoWork.pl!


Pracownica, która dostała upomnienie za krytykę braku maseczek w pracy i zwolniła się

Pracownica, która otrzymała upomnienie za krytykę braku maseczek w pracy, zdecydowała sama się zwolnić. Nie zamierzała jednak pozostawić sprawy bez echa. Jak tłumaczy, napisała maila do dyrektora Sądu w sprawie niedostatecznej liczby maseczek i płynów odkażających w pracy.

W odpowiedzi otrzymała jednak jedynie lakoniczne wytłumaczenie, że dystrybucją środków ochrony zajmują się w tym przypadku kierownicy poszczególnych wydziałów Sądu, a nie jego dyrektor. To mocno zirytowało kobietę, która wiedziała, że kierownicy rozdali po prostu wszystko, co mieli. Nie zapanowała więc nad nerwami i odpisała przełożonemu, że jego zachowanie uznaje za nieprofesjonalne. Wtedy się zaczęło…


POLECAMY TEŻ: Łamanie praw pracowniczych w czasie pandemii jest nagminne. Pracownicy boją się skarżyć


„Przekroczyła granice dozwolonej krytyki pracodawcy”. Była pracownica Sądu walczy o sprawiedliwość

Krytyczne uwagi pani Emilii dyrektor najwyraźniej musiał wziąć do siebie, ponieważ pracownica otrzymała w krótkim czasie informację o jej ukaraniu upomnieniem z wpisem do akt. Przyczyna? Przekroczyła granice dozwolonej krytyki pracodawcy.

Pozbawiona również nagrody rocznej pracownica postanowiła sama złożyć wypowiedzenie. Jak dodawała, było to działanie zachowawcze, mające na celu uchronić ją od sytuacji, w której pracodawca znalazłby sposób, aby zwolnić ją dyscyplinarnie. „To znacznie utrudniłoby mi dalsze poszukiwania zatrudnienia” – komentowała pani Emilia, jednocześnie dodając, że zaskarżyła karę nałożoną jej przez Sąd Okręgowy w Łodzi do Sądu Pracy. Jej skargę rozpatruje aktualnie Sąd w Piotrkowie Trybunalskim.


ZOBACZ TEŻ: Maseczki w miejscu pracy – czy szef może Cię zmusić?


Sąd Okręgowy w Łodzi broni się przed zarzutami braku maseczek i innych środków ochrony

Dziennikarze portalu Money.pl postanowili poprosić Sąd Okręgowy w Łodzi o komentarz do sprawy. Zdaniem przedstawicieli dyrekcji środki ochrony były jednak dostępne… no, może z małym wyjątkiem.

„Należy zauważyć, że na przełomie marca i kwietnia, czyli w momencie ogłoszenia w kraju pandemii, wystąpiły krótkotrwałe problemy z zakupami środków ochrony indywidualnej. Jednakże pracownicy Oddziału Gospodarczego skutecznie zapewniali środki zastępcze. Ponadto Sąd Okręgowy w Łodzi otrzymał wsparcie z Urzędu Marszałkowskiego w postaci dostawy maseczek wielokrotnego użytku” – czytamy w oświadczeniu nadesłanym do redakcji przez rzecznika prasowego Sądu, sędzię Monikę Pawłowską-Radzimierską.

Sędzina nie chciała za to komentować samej kary, nałożonej na byłą pracownicę Sądu. Zdaniem prawników wina w tym przypadku może jednak leżeć po stronie pracodawcy. Zgodnie z obowiązującymi przepisami pracownik ma bowiem prawo do wypowiedzi, w tym krytycznych, dotyczących organizacji pracy. Ma także obowiązek przeciwdziałać szkodliwym i potencjalnie niebezpiecznym sytuacjom, które spotyka w miejscu pracy.

Tzw. kary porządkowe nakłada się na pracowników raczej w sytuacjach, w których nie przestrzegają przepisów BHP, czy np. regularnie spóźniają się do pracy. Dlatego nałożenie jej z powodu krytyki pracodawcy jest zdaniem wypowiadających się ekspertów zwyczajnie niesłusznie. Nie omieszkali jednak zauważyć także, że wyjątkowo niefortunne mogło być określenie „nieprofesjonalny”, jakiego użyła w stosunku do przełożonego pani Emilia.

Jak skończy się historia byłej pracownicy Sądu? Tego dowiemy się już niedługo!