Firmom produkcyjnym wchodzącym na ścieżkę cyfryzacji Adrian Stelmach radzi przede wszystkim, by przed wybraniem technologii, konieczne zrozumieli swój własny zakład. Bez precyzyjnej diagnozy procesów nawet najlepszy system informatyczny nie przyniesie oczekiwanych rezultatów.
Poniżej znajdziesz praktyczne wskazówki eksperta, który na co dzień towarzyszy polskim producentom w zmianie – od pierwszej rozmowy po uruchomienie produkcji na nowych zasadach.
Dlaczego samo kupienie systemu IT to za mało?
– Wiele firm decyduje się na wdrożenie systemów MES czy SCADA, bo konkurencja już to zrobiła, i liczy, że technologia sama rozwiąże problem z produkcją. Jednak jest to narzędzie, które wymaga umiejętnego wykorzystania i wpisania w strategię – mówi Adrian Stelmach.
Według eksperta częsty błąd popełniany przez firmy na starcie transformacji to pomijanie etapu diagnozy. Decydenci sięgają po rozwiązania, zanim dowiedzą się, który fragment procesu generuje największe straty. W efekcie inwestują w obszarach, które nie są wąskim gardłem, a faktyczne problemy pozostają nierozwiązane.
– Transformacja cyfrowa to nie zakup oprogramowania, ale zmiana sposobu myślenia o danych i procesach. System IT jest tu środkiem, a nie celem samym w sobie – podkreśla Stelmach.
Od czego naprawdę zacząć – co radzi ekspert?
Pierwszym krokiem powinien być rzetelny audyt obecnego stanu zakładu, za którym stoją twarde dane. Dopiero na tej podstawie można odpowiedzialnie rozmawiać o tym, jakie narzędzia cyfrowe okażą się optymalnym wsparciem.
– Warsztaty 360 i audyt przedwykonawczy to punkt wyjścia do dalszych rozmów. W rezultacie otrzymujemy precyzyjną mapę tego, co powstanie na dalszych etapach. To oznacza również pełną kontrolę nad projektem – wyjaśnia Adrian Stelmach, który na tych fundamentach opiera również wdrożenia realizowane przez explitia.
Ekspert wskazuje, że audyt powinien odpowiadać na kilka konkretnych pytań:
- Które maszyny i linie mają być objęte systemem?
- Jakie dane są już dostępne?
- Gdzie leżą rzeczywiste wąskie gardła procesu?
- Jakie są plany rozwojowe firmy na najbliższe 3–5 lat?
Jak nie dać się przytłoczyć skali zmiany?
Wielu właścicieli firm produkcyjnych zwleka z cyfryzacją, bo wyobraża sobie ją jako wielki, kosztowny i ryzykowny projekt. Adrian Stelmach konsekwentnie przekonuje, że to błędne myślenie.
– Skuteczne transformacje często zaczynają się od jednej linii, jednej zmiany, jednego problemu. Projekt pilotażowy pozwala sprawdzić w praktyce, jak system działa w konkretnych warunkach, zanim zaangażowany zostanie cały zakład. To zmniejsza ryzyko i buduje zaufanie zespołu do nowego narzędzia – mówi ekspert.
To podejście to nie tylko kwestia ostrożności finansowej – to też strategia zarządzania zmianą organizacyjną. Pracownicy, którzy widzą działający system na jednym stanowisku, przekonują się do niego. Opór, który jest niekiedy reakcją na nowość, znika znacznie szybciej, gdy ludzie mają przed oczami konkretny efekt.
Co z integracją z istniejącymi systemami?
– To jedno z najczęstszych pytań, które słyszę od właścicieli firm. Czy nowy system MES będzie komunikował się z moim ERP? Czy dane z maszyn będą spływać automatycznie? Dobra wiadomość jest taka, że dziś te integracje są znacznie łatwiejsze niż kilka lat temu. Ale wciąż wymagają precyzyjnego zaplanowania – odpowiada Stelmach.
Ekspert zwraca uwagę, że wiele zakładów produkcyjnych operuje na starszej infrastrukturze, która potrafi zaskoczyć. Dlatego tak ważne jest, by na etapie audytu zmapować dokładnie, jakie protokoły komunikacyjne obsługują poszczególne maszyny i czy możliwe jest wyciąganie danych w czasie rzeczywistym.
Kompleksowe podejście do doradztwa technologicznego i integracji systemów IT musi zakładać etap weryfikacji infrastruktury. Dzięki temu klient od początku wie, z jakim zakresem prac ma do czynienia i na co konkretnie przeznacza budżet.
Podsumowanie: cyfryzacji nie trzeba się obawiać!
Transformacja cyfrowa w firmie produkcyjnej to proces, który zaczyna się od diagnozy i dokładnego poznania przedsiębiorstwa. Wdrożenia realizowane przez doświadczonych partnerów technologicznych mają wysokie szanse powodzenia.
Ekspert wskazuje, że w 2026 roku presja rynkowa na cyfryzację pochodzi z kilku kierunków jednocześnie. Duzi odbiorcy coraz częściej wymagają dokumentacji identyfikowalności produktów, koszty energii wymuszają precyzyjne zarządzanie jej zużyciem, a automatyzacja staje się warunkiem utrzymania wydajności. – Decydując się na cyfryzację teraz, wciąż można realizować spokojne, etapowe wdrożenie. Z biegiem czasu presja będzie jednak coraz większa – podsumowuje Adrian Stelmach.
Artykuł sponsorowany