Proszę o przeczytanie do końca.
Pracowałam w Rituals jako konsultantka na umowie zlecenie przez trochę ponad pół roku, więc myślę że mogę się wypowiedzieć.
Od samego początku praca zapowiadała się idealnie, nawet trochę zbyt idealnie…
Zagwarantowany strój, buty, słodycze, owoce, pranie, super szkolenia, zniżka 30%. Jednak pod tym idealnym płaszczem kryją się niezorganizowani i niekompetentni ludzie bez żadnego szacunku do drugiego człowieka.
Zacznijmy od dostaw. Panowie przyjeżdżają kiedy chcą, często jak sklep jest już otwarty. Jeśli jedna osoba jest na zmianie to trochę słabo. Wszystkie produkty przychodzą w kartonach papierowych, chociaż mamy XXI wiek, a sama firma chwali się swoim pozytywnym podejściem do ekologii.
Wiele kartonów była porozrywana, a w środku często brakowało paru produktów. Oczywiście wszystko „niby” było zgłaszane, ale przez okres mojej pracy NIC się nie poprawiło.
Po drugie, sam „appearance” pracowników. Żadnych tatuaży, paznokci, lekki makijaż włosy związane. Powtórzę, mamy 2026 rok, nie róbmy z pracy sprzedawcy w sklepie - stewardess rodem z linii Emirates… Zwracanie uwagi, że nie założono odpowiedniego koloru skarpet, jeśli ktoś się czepia proszę śmiało zafundować mi ciemne skarpety.
Podawanie obrzydliwej herbaty, mimo tego, że w firmie nie ma obowiązku posiadania orzeczenia lekarskiego to również jest absurd, to sklep z kosmetykami, czy kawiarnia.
Firma robi z siebie niewiadomo co, trzeba znać pochodzenie każdego rytuału, ludzie z biura przychodzą i odpytują pracowników o motto marki… Nie zapominajmy to wciąż jest TYLKO SKLEP Z KOSMETYKAMI.
Niby tyle trzeba wiedzieć i się nauczyć, a jednak wciąż firma zatrudnia nieodpowiednie osoby na stanowiska zarządcze.
Jest sobie Pani X i Pani Y (mówimy o sklepie stacjonarnym). Pani X jest kierownikiem (została nim po znajomości), jest bardzo młodą osobą, nie ma żadnego wykształcenia, nie ma odpowiedniego doświadczenia, na pewno nie jest kierownikiem szanowanym. Pani X popełnia proste błędy, myli się, nie umie rozmawiać z pracownikami, totalnie nie zna się na zarządzaniu. Nikt nie czuje do niej żadnego respektu.
Teraz mamy Panią Y, druga Pani kierownik, pani wykształcona, pewna siebie, zna się na rzeczy. Jedyna wada: stosowany (usunięte przez administratora) wobec pracowników oraz nieumiejętność przyznania się do błędu. Podnoszenie głosu na pracowników, okazywanie braku szacunku, krzyczenie za spóźnienie się o 2 minuty było na porządku dziennym. Posunę się do określenia, że owa Pani moze cierpieć na dwubiegunowosc, ponieważ zmienia humory jak jej muzyczka w sklepie zagra. W pracy trzeba robić podchody, aby przypadkiem nie postawić kremu do rąk krzywo. Dochodziło do tego, że owa Pani potrafiła zrzucić poskładane ręczniki przez innego pracownika do brudnej umywalki, bo były „źle poskładane”. Tak jak mówiłam niestety Pani nie potrafi się przyznać do błędu, spóźnia się godzinę, bo była w innym sklepie na zakupach i uważa to za błahostkę. Nadużywa swojej władzy, zmieniając swoje godziny pracy, kiedy jej pasuje. Chapeau bas za umiejętność zastraszania i manipulacji innymi ludźmi, doświadczenie pracy z taką osobą też dużo uczy. Większość dziewczyn, Pani Y doprowadziła do płaczu, a to uważam za przekroczenie wszelkich granic. Świadomość tego, że doprowadziło się do płaczu KILKU pracowników powinno być wystarczającym powodem do zmiany swojego zachowania i refleksją do namysłu, „czy ja na pewno jestem dobrym kierownikiem?” (spoiler: zdecydowanie nie)
Chciałabym napisać co miłego, ale to bardzo rzadkie momenty, takie jak integracje i dodatki w pracy, czyli słodycze, owoce, niektóre osoby również miło wspominam i wiem że nie chciały źle. Mimo wszystko w sklepie często są sojusze, także należy uważać z kim się rozmawia i na jaki temat….