SEOmotive.pl - Oficjalny Partner Google
Profil oficjalny - płatna współpraca
SEOmotive.pl - Oficjalny Partner Google
Profil oficjalny - płatna współpraca
Opinie
GoWork nie weryfikuje opinii przed publikacją...
Opinie
Opinie
12.03.2025 22:51
Inne

12.09.2025 14:33
Pracodawca
10.03.2025 18:39
Inne

12.09.2025 14:33
Pracodawca
04.03.2025 21:19
Inne

12.09.2025 14:32
Pracodawca
31.01.2025 08:11
Inne

12.09.2025 14:32
Pracodawca
22.01.2025 21:59
Pracownik

12.09.2025 14:30
Pracodawca
16.01.2025 21:06
Inne

12.09.2025 14:30
Pracodawca
04.09.2025 12:23
Inne

12.09.2025 13:41
Pracodawca
28.07.2025 21:49
Inne
28.07.2025 21:48
Inne
01.07.2025 08:09
Inne
13.05.2025 23:23
Inne
01.04.2025 08:57
Inne
12.02.2025 20:43
Inne
21.11.2024 23:04
Inne
Wywiadu udzielił/aPaweł Siadaczka
Szef agencji
01.10.2024 13:17
Jakie były Twoje pierwsze kroki w tworzeniu SEOmotive? Czy pamiętasz moment, kiedy zdałeś sobie sprawę, że wizytówki Google to przyszłość?
Pomysł na SEOmotive zrodził się jeszcze, gdy pracowałem w poprzedniej firmie, gdzie zajmowałem się pozyskiwaniem klientów do wizytówek w portalach branżowych. To tam po raz pierwszy zetknąłem się z tematem wizytówek online i ich potencjałem marketingowym. Jednak szybko zdałem sobie sprawę, że istnieje coś znacznie bardziej nowoczesnego i perspektywicznego – wizytówki Google, które dopiero zaczynały zyskiwać na popularności. W tamtym czasie niewiele osób zdawało sobie sprawę z ich możliwości, a ja czułem, że to prawdziwa nisza, którą warto zagospodarować. Nikt w Polsce się tym jeszcze nie zajmował na większą skalę, a ja wyczułem, że to może być klucz do zbudowania czegoś dużego. Na swojej drodze spotkałem Mateusza, mojego wspólnika, który stał się nie tylko pierwszym inwestorem, ale przede wszystkim osobą, która uwierzyła w ten projekt tak samo mocno jak ja. Mateusz zainwestował nie tylko swoje środki, ale i zaufanie, co było ogromnym motorem napędowym. Zaczynaliśmy od zera, dosłownie. Nasze pierwsze biuro mieściło się w akademiku, a początkowo sami, na słuchawkach, pozyskiwaliśmy klientów. Były to intensywne miesiące pracy, pełne wyzwań, ale również ekscytacji, bo czuliśmy, że stoimy u progu czegoś wyjątkowego. Wizytówki Google, które wówczas wydawały się nowinką, szybko zaczęły zyskiwać na znaczeniu, a my krok po kroku stawaliśmy się pionierami w tej dziedzinie w Polsce. Ten czas był nie tylko lekcją przedsiębiorczości, ale również pokazał nam, że determinacja, dobra intuicja i odwaga wchodzenia w nieznane mogą prowadzić do sukcesu. To, co zaczęło się jako mały, akademicki projekt, wkrótce przerodziło się w agencję, która dziś jest liderem w pozycjonowaniu wizytówek Google w Polsce.
Jakie emocje towarzyszyły Ci, gdy po raz pierwszy z sukcesem wypozycjonowałeś wizytówkę Google dla klienta?
Dokładnie pamiętam naszego pierwszego klienta – był to stolarz z małej miejscowości, który trafił do nas w wyjątkowo trudnym momencie. To nie sam fakt wypozycjonowania jego wizytówki był kluczowy, choć oczywiście to było naszym zadaniem. Najbardziej zapadło mi w pamięć, jak bardzo się wahał, czy podjąć współpracę. Był na skraju bankructwa – brakowało mu klientów, a przyszłość jego małego warsztatu wisiała na włosku. Kiedy po kilku tygodniach od wdrożenia strategii zadzwonił do nas, usłyszeliśmy w jego głosie coś, czego nigdy nie zapomnę. Mówił łamiącym się głosem, pełen wdzięczności, że zaczęły dzwonić telefony, a on pozyskał pierwszych klientów. W tym momencie nie chodziło już tylko o cyfry i pozycje w wynikach wyszukiwania. To było coś znacznie głębszego – realna pomoc człowiekowi, który dzięki naszej pracy mógł stanąć na nogi. Tamten telefon nas wzruszył. W tamtej chwili zrozumieliśmy, że to, co robimy, ma prawdziwą wartość – nie tylko dla nas, ale przede wszystkim dla tych ludzi, którym pomagamy rozwijać ich firmy. Z tego momentu narodziła się nasza misja. Dziś podobne reakcje klientów stały się dla nas codziennością, ale za każdym razem przypominają nam o tym, dlaczego zaczynaliśmy – by pomagać innym osiągać sukces.
Gdybyś mógł przenieść się w czasie i spotkać Pawła sprzed 10 lat – jakie rady byś sobie wtedy dał?
Gdybym mógł cofnąć się w czasie i spotkać Pawła sprzed 10 lat, na pewno dałbym sobie kilka cennych rad. Z perspektywy czasu widzę, że posiadałem już wtedy solidną wiedzę techniczną, ale zakładanie firmy i jej prowadzenie to był prawdziwy rollercoaster – pełen emocji, stresu i decyzji, które często podejmowałem instynktownie, bez głębszego przygotowania. Gdybym wtedy wiedział to, co wiem teraz, z pewnością uniknąłbym wielu błędów, które kosztowały nas nie tylko czas, sporo nerwów ale i pieniędzy. Poradziłbym sobie przede wszystkim więcej czytać – zwłaszcza książek związanych stricte z biznesem, np. ponieważ wtedy jeszcze nie widziałem co to znaczy prowadzić firmę. Wiedza techniczna była moją mocną stroną, ale budowanie i rozwijanie firmy to zupełnie inna sztuka. Prowadzenie biznesu to nieustanna nauka, a wtedy, na początku, w dużej mierze działałem "na żywioł", reagując na to, co przynosiły kolejne dni. Czasami to była intuicja, czasami szybkie decyzje, ale brakowało mi planowania i strategii, które dziś są dla mnie fundamentem każdego działania. Z perspektywy lat wiem, że mógłbym wiele rzeczy zrobić spokojniej, mądrzej, i z większą pewnością siebie. Ale patrząc na te wszystkie wyzwania, jakie pokonaliśmy wraz z Mateuszem, czuję ogromną satysfakcję. Każdy błąd był lekcją, a każdy sukces – wynikiem ciężkiej pracy.
Jakie były najbardziej przełomowe momenty w historii SEOmotive, które skierowały firmę na ścieżkę sukcesu?
Pierwszym przełomowym momentem w historii SEOmotive było wynajęcie biura. Przejście z pracy w akademiku do dedykowanego miejsca pracy było dla nas symbolicznym krokiem naprzód. To był moment, w którym poczuliśmy, że budujemy coś większego i bardziej profesjonalnego. Biuro stało się dla nas nie tylko przestrzenią do pracy, ale również symbolem rozwoju i stabilności. Następnym kluczowym wydarzeniem było zatrudnienie pierwszego handlowca. To była decyzja, która od razu przyniosła efekty – wreszcie mogliśmy skupić się na rozwinięciu biznesu i pozyskiwaniu nowych klientów. Szybko poszliśmy za ciosem i zatrudniliśmy kolejnych handlowców, co pomogło nam zbudować solidny zespół sprzedaży i rozwijać firmę jeszcze szybciej. Jednak zaledwie po niecałym roku działalności znaleźliśmy się w trudnym położeniu - nie chce mówić, że na skraju bankructwa, ale było ciężko. Była to prawdziwa próba ognia, która mogła zakończyć naszą historię, zanim tak naprawdę się zaczęła. Zamiast się poddać, ten kryzys dał nam jednak ogromną motywację do działania. Zrozumieliśmy, że nie ma miejsca na wątpliwości – musieliśmy postawić wszystko na jedną kartę i to był moment, który naprawdę nas zdefiniował. Kolejnym ważnym krokiem było stworzenie działu technicznego. Wiedzieliśmy, że jeśli chcemy rozwijać się na większą skalę i dostarczać jeszcze lepsze usługi, potrzebujemy zespołu ekspertów, którzy będą odpowiedzialni za wszystkie techniczne aspekty naszej działalności. To znacząco podniosło naszą jakość pracy. Dzisiaj dyrektorem działu technicznego jest chłopak, który jest z nami od początku - Bartek, co mnie bardzo cieszy, bo pokazuje, że w naszej firmie można rozwinąć skrzydła i stale awansować, aż na sam szczyt. Momentem, który umocnił naszą pozycję na rynku, było zdobycie tytułu Partnera Google. To nie tylko podniosło prestiż SEOmotive, ale również dało nam potwierdzenie, że idziemy we właściwym kierunku i że nasza praca jest doceniana przez największego gracza w branży.
Jak zmieniła się Twoja wizja SEOmotive na przestrzeni dekady – czy firma rozwijała się zgodnie z Twoimi początkowymi marzeniami?
I tak, i nie – nigdy nie marzyliśmy, że SEOmotive stanie się tak dużą i tak udaną firmą, jaką jest dzisiaj. Na początku mieliśmy dość skromne plany, wyznaczyliśmy sobie konkretne etapy rozwoju, które chcieliśmy osiągnąć, ale 10 lat temu nie aspirowaliśmy do bycia największym graczem na rynku. Nasza wizja była bardziej pragmatyczna – chcieliśmy rozwijać się stopniowo, krok po kroku, nie snując wielkich marzeń o podbijaniu rynku. Nie wyobrażaliśmy sobie, że po dekadzie będziemy obsługiwać ponad 15 tysięcy klientów. To, co osiągnęliśmy, przerosło nasze początkowe oczekiwania. Na samym początku nie marzyliśmy o współpracy z taką liczbą klientów, nie myśleliśmy też o tym, że kiedykolwiek zdobędziemy tytuł Partnera Google. To było coś, co wydawało się poza naszym zasięgiem. Jednak w miarę jak firma rosła, zmieniała się również nasza wizja. Zaczęliśmy dostrzegać większe możliwości, nabieraliśmy odwagi i pewności, że możemy osiągnąć znacznie więcej, niż pierwotnie zakładaliśmy. Dzisiaj patrzymy na SEOmotive nie tylko jako na spełnienie naszych marzeń, ale także jako na projekt, który stale się rozwija, ewoluuje i zaskakuje nas swoimi możliwościami.
Jaka była największa lekcja, jaką wyniosłeś z prowadzenia firmy w tak dynamicznej i zmiennej branży?
Największa lekcja, jaką wyniosłem z prowadzenia SEOmotive to zrozumienie, że nie ma czegoś takiego jak "bezpieczna strefa" czy moment, w którym można osiąść na laurach. Zrozumiałem, że trzeba być gotowym na adaptację, elastyczność i ciągłe uczenie się. Rynek zmienia się błyskawicznie – technologia, algorytmy, potrzeby klientów – a my musimy być zawsze o krok do przodu. Nie ma miejsca na stagnację. To jak jazda na deskorolce – jeśli przestaniesz się poruszać, szybko się przewrócisz. Nauczyłem się, że kluczem do przetrwania jest nie tylko reagowanie na zmiany, ale przewidywanie ich. Zawsze trzeba szukać nowych rozwiązań, stawiać na rozwój i nigdy nie bać się innowacji. Czasem to, co wydaje się ryzykiem, okazuje się najlepszym krokiem w stronę sukcesu.
Jak wyglądał dzień, w którym zdecydowałeś się na zatrudnienie pierwszego pracownika? Jak zmieniło to SEOmotive?
Zatrudnienie pierwszego pracownika było dla nas jednym z kamieni milowych w rozwoju SEOmotive. Pamiętam, że towarzyszył nam spory strach, bo wtedy nie mieliśmy jeszcze pojęcia o rekrutacji. Nie wiedzieliśmy, na co zwracać szczególną uwagę, jakie cechy będą kluczowe i jak przeprowadzić cały proces. To było dla nas coś zupełnie nowego, co wykraczało poza nasze dotychczasowe doświadczenia. Ale musieliśmy to zrobić, bo firma zaczynała się rozwijać i sami nie byliśmy w stanie obsłużyć wszystkich klientów. Jak się okazało, całkiem nieźle nam to poszło! Wiele osób, które z nami wtedy rozpoczęły pracę, są do dziś integralną częścią zespołu. Bartek, Daria, Filip, Sławek – to ludzie, którzy byli z nami od samego początku i widzieli, jak SEOmotive rośnie z małego projektu do lidera na rynku. Ich lojalność i zaangażowanie to dla mnie największy dowód na to, że podjęliśmy dobre decyzje. Zatrudnienie pierwszego pracownika zmieniło SEOmotive w sposób, którego nie przewidzieliśmy. Wprowadziliśmy nowe perspektywy, podzieliliśmy się odpowiedzialnością, a firma zaczęła nabierać prawdziwego tempa. To był moment, w którym poczuliśmy, że SEOmotive przestaje być tylko naszą osobistą misją, a staje się zespołowym projektem, który ma realny wpływ na rynek.
Za 10 lat SEOmotive będzie obchodzić 20-lecie. Gdybyś miał przewidzieć przyszłość – jak Twoim zdaniem będzie wyglądała agencja w 2034 roku?
W 2034 roku widzę SEOmotive jako agencję, która nie tylko utrzyma pozycję lidera, ale wyznaczy nowe standardy w branży. Wierzę, że technologia będzie odgrywać jeszcze większą rolę w naszym codziennym funkcjonowaniu, a my będziemy na czele innowacji, wykorzystując sztuczną inteligencję, automatyzację i zaawansowaną analitykę do tworzenia jeszcze skuteczniejszych strategii marketingowych. Wyobrażam sobie, że SEOmotive będzie miała oddziały w różnych częściach świata, oferując lokalne rozwiązania na globalną skalę. Jednak dla mnie największa wartość to ludzie. Za 10 lat nasz zespół będzie jeszcze większy, ale wciąż będzie zachowywać to, co najważniejsze – rodzinny charakter i kulturę opartą na wzajemnym wsparciu i zaangażowaniu. Mam nadzieję, że będziemy firmą, która przyciąga najlepszych specjalistów, bo tworzymy środowisko, w którym ludzie czują się docenieni i mają przestrzeń do rozwoju. Wizytówki Google na pewno będą ewoluować, ale jestem pewien, że SEOmotive nadal będzie na czele zmian w tej dziedzinie. Być może będziemy zajmować się nowymi formami cyfrowej obecności, które nawet trudno dziś sobie wyobrazić, ale jedno jest pewne – zawsze będziemy tam, gdzie technologia spotyka się z potrzebami klientów. Chciałbym też, aby SEOmotive była firmą, która inspiruje – zarówno naszych klientów, jak i konkurencję – do ciągłego rozwoju i nieustannego poszukiwania nowych ścieżek. Może za 10 lat będziemy prowadzić własną akademię marketingu, dzieląc się naszą wiedzą i doświadczeniem z nowymi pokoleniami specjalistów. Na pewno nie przestaniemy marzyć i działać – bo to właśnie ta ambicja doprowadziła nas do miejsca, w którym jesteśmy, i poprowadzi nas ku przyszłości.
25.08.2024 19:39
Inne

26.08.2024 09:35
Pracodawca
25.08.2024 16:37
Pracownik
05.08.2024 11:35
Inne
15.04.2024 19:46
Inne
01.08.2024 20:17
Inne
01.08.2024 20:16
Inne
Masz doświadczenie związane z procesem rekrutacyjnym w SEOmotive.pl - Oficjalny Partner Google?
Dodaj raport ze swojej rozmowy kwalifikacyjnej
Opinie
02.07.2024 08:57
Inne
18.06.2024 21:52
Inne
05.06.2024 01:02
Inne
28.05.2024 21:18
Inne
13.05.2024 15:43
Inne
07.05.2024 07:09
Inne
01.05.2024 07:40
Pracownik
27.04.2024 10:25
Inne
24.04.2024 19:14
Inne
17.04.2024 12:28
Inne
11.04.2024 23:04
Inne
11.04.2024 18:46
Inne
10.04.2024 10:16
Inne
21.12.2018 09:53
Inne
11.01.2024 23:01
Inne
08.04.2024 19:53
Inne
06.03.2024 18:38
Inne
10.02.2024 08:31
Pracownik
04.03.2024 16:37
Inne
05.02.2024 17:08
Inne
06.02.2024 20:19
Inne
07.02.2024 00:01
Inne
06.02.2024 13:38
Inne
06.02.2024 14:22
Pracodawca
16.12.2023 10:48
Pracownik
11.01.2024 22:48
Inne
26.01.2024 12:01
Inne
12.01.2024 14:17
Pracownik
Opinie
Opinie
Otrzymuj powiadomienia o nowych opiniach, ofertach pracy, aktualnościach oraz wywiadach!