Brałam udział w rozmowie kwalifikacyjnej, która trwała dosłownie 15 minut. Nie wierze, że w tak krótkim czasie można byłoby właściwie ocenić kandydata i stworzyć jego profil kompetencji. Była to rekrutacja do Centrum Experyment w Gdyni. Dwie Panie (dyrektor i jej zastępczyni), przeprowadzały rekrutacje w starym PRLowskim stylu. Nie padły żadne szczegółowe pytania dotyczące moich kompetencji. Nie padło nawet standardowe pytanie: „Co może nam Pani powiedzieć o sobie?”. Panie szybko chciały zakończyć rozmowę. Śpieszyły się, ponaglały i „wchodziły w słowo”. Były bardzo niezadowolone, kiedy okazało się, że i ja mam kilka pytań dotyczących stanowiska pracy. Z trudem na nie odpowiadały, robiąc notatki typu: "ona miała pytania". Notowały moje wypowiedzi na skrawkach papieru, wyrwanego z zeszytu. To było bardzo żenujące. Dodam tylko, że kandydaci z którymi miałam możliwość podyskutowania na temat tej rekrutacji, również przejawiali negatywne opinie na temat tej rozmowy. Gdybym miała podsumować rozmowę napisałabym: bardzo niski poziom kultury osobistej, brak przygotowania, brak kreatywności, niechlujstwo.
Moim zdaniem ta rozmowa była kompromitacją.