Pracowałem jako moderator OLX prawie 3 lata. Rotacja w zespole i kierownictwie jest spora. Mało kto chcę wiązać się na stałe z tym tematem. Z reguły koordynatorami są inni moderatorzy, choć czasem trafiają się wyjątki. W całej mojej „karierze” przerobiłem 4 przełożonych z czego ostatni zapadnie mi w pamięci do końca życia. Mobbing, zero wiedzy o zarządzaniu zespołem, pojęcie empatii nie istnieje w słowniku tej osoby. Zespół może i osiągał najwyższe wyniki, ale jakim kosztem. Mój stan psychiczny uległ pogorszeniu przez ciągłą presję nakładaną na mnie. Targety wyrabiałem, ale i tak wymagano ode mnie ciągle więcej. Cieszę się, że ostatecznie nasze drogi się rozeszły i firma pomoga mi w podjęciu takiej decyzji. Nie żałuję.
Praca ma jako takie plusy, bo jeśli ktoś nie ma możliwości pracy z biura i potrzebuje elastyczności, która i tak mimo wielkiej jej promocji jest ograniczona (czasem trzeba wręcz było prosić się o urlop i z laską się go dostało po usłyszeniu wyrzutów, urlop oczywiście darmowy, bo umowa zlecenie) może ta opcja przypasować. Do dziś pamiętam jak słuchałem, że gdybym miał umowę o pracę to nie byłoby tak dobrze (a mam i nie mam problemów, bo w końcu doczekałem się prawdziwego lidera zespołu). :) Nie płacą tak źle, bo na teraz jest to 23zł/h BRUTTO. Nie ma tragedii, ale bez szału. Praca zdalna przez pandemię stała się w wielu firmach normą i nie robi to takiego wrażenia jak kilka lat temu, gdy zaczynałem.
Standardowy dzień pracy w moderacji to klikanie, klikanie, klikanie. 8h (lub więcej jeśli musisz nadrobić godziny, by mieć jakąś wypłatę) przeglądania ogłoszeń i czasem, gdy nic nie pojawiało się w narzędziu moderacyjnym to praca na tzw. „froncie”, gdzie człowiek ma chwilę by odsapnąć i nie martwić się o target, który wciąż tylko rośnie. Normy są do wyrobienia, ale czasem jest to niemożliwe ze względu na brak ogłoszeń do moderacji lub pracę na zmianie ze „skipaczami”, którzy zrzucają innym na głowę te najtrudniejsze przypadki, by walczyć o legendarną premie w postaci 500 PLN (nie wiem jak jest na dzień dzisiejszy) BRUTTO. Nie polecam się mordować dla takiej kwoty. To naprawdę ryje psyche. Jedyne o czym człowiek ciągle myśli i sprawdza to te liczby. Do ostatniego dnia miesiąca walczy się o to, by dostać w ogóle swoją pełną pensję. Najwyższa kara jaką szło dostać za moich czasów to -21% od wypłaty, która i tak do najwyższych nie należy. Nikogo nie poznałem z takim osiągnięciem, ale takie na poziomie -10 się zdarzały. Była lub nadal jest opcja „słabego miesiąca ”, ale to tylko raz na 12 miesięcy (o ile tyle dotrwasz). Presja targetów jest naprawdę ogromna i wyczuwalna wśród zespołu. To decyduje o tym czy kupisz sobie po wypłacie pizze z lokalu czy z Biedronki, by przyoszczędzić. Normy są wyrabialne jako tako, ale nie zawsze mamy na to wpływ, czego ludzie wyżej nie dostrzegają.
W moderacji są różni ludzie. Jedni spoko, inni typowe szczury, które aspirują na stanowiska biurowe i zrobią to po trupach. Zalecam ostrożność w nawiązywaniu relacji. Czatu grypowego lepiej unikać, bo ss lądują u koordynatów. :)
Nowy moderator nie ma tak źle. Na początku ma wdrożenie, które trwa około tydzień z innym, doświadczonym modem (jak ja zaczynałem to były 3 dni bez pomocy buddiego :)). Przez 3 miesiące ma okres ochronny, gdzie uczy się moderowania i wyrabiania celów jakościowych i ilościowych. Po tym okresie niewypełnienie celu = kara umowna. Dostaję się służbowego laptopa (często przechodzonego po innym, wykruszonym modzie), co i tak jest luksusem, bo ja 2 lata eksploatowałem swój prywatny sprzęt. Co jakiś czas rzucą prezentem od firmy, od biedy zaproszą do siedziby co wywalczyliśmy (przez pandemię zostało to wstrzymane), by móc w ogóle się integrować i poczuć jej częścią (kiedyś jedynie można było iść samemu na podsumowanie miesiąca i to tyle). Są też imprezy integracyjne dla moderatorów z raz lub 2 w roku. Nie mieszamy się z innymi zespołami. Moderatorzy zawsze byli i zapewne będą takimi firmowymi odrzutkami.
Tak słowem podsumowania. Osobiście 2 raz nie podjąłbym tej pracy. Nie jest ona rozwojowa w żadnym stopniu, nużąca i stresująca. Jedynie jako etap przejściowy, by ruszyć dalej. Szkoda marnować swój potencjał i nerwy na współpracę z czasem niekompetentnymi osobami i na wyrabianie czasem nierealnych celów. To co z niej wyniosłem to umiejętność szybkiej i trafnej analizy danych co przydaje mi się na obecnym stanowisku i to chyba na tyle. Jeśli masz twardą (usunięte przez administratora) to dasz radę, jeśli nie - nie polecam zaczynać.
Jeśli ktoś miałby pytania to chętnie odpowiem prywatne. Proszę o pozostawienie kontaktu.
Pozdrawiam
Exmod