To działa tak. Niemiecka rodzina idzie do niemieckiej agencji. Czyta umowę, akceptuje cenę - około 4 tysięcy euro, w przypadku tańszych agencji około 3200-3400 i podpisuje umowe. Niemiecka agencja sprawdza warunki, potrzeby i zgodność oferty u niemieckiej rodziny. Niemiecka agencja zamawia u polskiej/rumuńskiej/agencji z innego kraju - opiekuna lub opiekunkę. Odbywa się to na zasadzie umowy o współpracy - przekazują ofertę. W polskiej agencji ja obrabiają, po czym trafia do opiekunki/a kontraktu tzw. koordynatora/koordynatorki. Owa osoba dopasowuje kandydata/tke. Prezentuje ofertę, kandydat/ka zwana opiekunką/en akceptuje ofertę na podstawie prezentacji. Dane opiekuna/ki trafiają do niemieckiej agencji, która przedstawia kandydaturę. Po akceptacji ze strony niemieckiej rodziny - następuje organizacja wyjazdu.
Pytanie ile nakłamała niemiecka rodzina/jak solidnie sprawdziła ofertę niemiecka agencja/ na ile solidnie zaprezentowała/nakłamała koordynatorka. Jeśli agencja posiada dana ofertę dłużej - na ile ja systematycznie aktualizują.
Formalnie to działa tak. Jesteś zleceniobiorcą(opiekun) masz zleceniodawcę(np. Promedica) - bądź dwóch jeśli masz dwie umowy(kit że ta sama spółka/spółka córka). Twój zleceniodawca/czy sam/i wzięli zlecenie od niemieckiej agencji. Podczas prezentacji bierzesz zlecenie takie jak na prezentacji. Zajezdzasz na miejsce - c*uj Cię obchodzi, że oferta się różni, tak samo c*uj Cie interesuje w jaki sposób Twoi zlecenidowacy/a zweryfikowali owe zlecenie które dostałeś - które sami wzięli od kogoś(niemiecka agencja).
Osobiście w ciągu owych kilku lat spotkałem się z następującymi przypadkami:
+ Prezentacja oferty, jednak osoba do opieki, zajeżdżam - do opieki dwie osoby. Okazuje się, że źle zaprezentowano mi ofertę - stare dane sprzed roku. W międzyczasie doszła druga osoba do opieki. Zero przepraszam. Zaoferowano mi 400 euro brutto za tą drugą osobę. Odmowówiłem. Powiedziałem, że okay ale drugie 1100 euro na rękę. Dwie osoby podwójna pensja. Nie chcieli mnie ściągać - niemiecki lekarz, że przeciągnąłem sobie pelcy - następnego dnia do domu. Równie dobrze to mogło być celowe działanie "znajdźmy frajera za 400 brutto bo nikt nie chce tych ofert" a sami weźmy 5000 euro.
+ Niemiecka agencja tak sprawdzała ofertę, iż : a) był lift do transferów, jednak drzwi pokoju i korytarze był tak ciasne, że nie szło nim wyjechać z pokoju gdzie stał
b) oferta sprawdzona i wspaniałą - byłem na niej pierwszy z mojej agencji , stara baba, ciężka demencja z zero leków, rodzina wogole się nie interesowała, darcie (usunięte przez administratora) wyzwiska, zero pieniędzy na zakupy - agencja nie chciała mnie ściągnąć - oferta z tych co ludzie przyjeżdżają, siedzą tydzien, jak nie krócej i znikają. Niemiecki prawnik, nagrania wyzwisk + 5 x wezwana polizei i zagrożenie rodzinie że zgłoszę ich do specjalnych + niemiecki sąd + media. Na żądanie rodziny zostałem ściągnięty w ciągu 3 godzin. I tak poszedłem do sadu. Wygrałem i z rodziną k z agencją. Naturalnie w odpowiedzi agencja mnie wywaliła. Jednak znając niemiecki to nie problem - 48 godzin i jesteś w nowej agencji z nową ofertą.
+ Niemiecka agencja brala kasę, jak się okazało w agencji pracowała najlepsza przyjaciółka żony podopiecznego. Podopieczny Parkinson, w wózku od 4 lat. Żarł jak świnia. Góra żarcia codziennie, a żona ku tylko kolejne jedzenie "bo mężuś lubi zjeść". W dokumentach stoi, że facet ma 70kg. Agencja mi nie wierzy. Zdjęcia. Szpital - waga na wózki. Zważony - minus waga wózka. Wyszło - facet był 1,85 cm wzrostu 165kg wagi.
Oczywiście żona strzelała z (usunięte przez administratora) że masz go ręcznie transferować i odpierdalała teatr typu " dlaczego wszyscy co przyjeżdżają tydzień i uciekają, (usunięte przez administratora) nie chcą mojego męża transferować, a przecież płace". Nikt nie będzie za te pieniądze transferować takiego spaślaka. Oczywiście niemiecka agencja miała oczy w (usunięte przez administratora) - tam trzeba mieć oczy, aby nie zauważyć różnicy między 70, a 165kg. Polska agencja przecierała oczy z zdumienia. Ściągnęli mnie natychmiast. Co z tą ofertą nie wiem. Albo zrezygnowali albo dalej wysyłają tam ludzi na zasadzie "dzień dwa trzy posiedzi" miesiąc wyjdzie - skasujemy forsę.
+ Koordynatorka prezentuje ofertę jako okay. Jadem oferta się nie zgadza. Agresywny senior, któremu rodzina zabrała leki, bo szkoda tatusiowi + oświadczają, iż mam ogarniać ogród, naprawy w domu etc - oni będą wpadać raz na miesiąc i ma być wszystko okay. Koordynatorka nie odbiera telefonów - 5x polizei. Socjalni. Rodzina się odnajduje, są w szkoły bo mogą dostać kuratora i żegnajcie pieniążki za dom(około 700 tysięcy euro) po śmierci tatusia.
Agencja nadal nie odbiera. Zero kontaktu. Przez ambasadę kontaktuje się z agnejfa polizei - telefony do mnie pretensje, wyzwiska conja narobiłem, będą mieć kontrolę i tak dalej.
Generalnie na 230 ofert - ledwie 170 było okay, bądź dobre, bądź bardzo dobre. Reszta to (usunięte przez administratora)