Piotr B01.10.2020 11:45
Były pracownik
Moją opinię napiszę z perspektywy byłego pracownika na stanowisku grafika komputerowego. Myślę, że najlepiej będzie to ująć w punktach:
1. Wynagrodzenie: Chyba najważniejsza kwestia, w końcu idziemy do pracy. No tu niestety nie ma co liczyć na zbyt wiele. Na wejściu doświadcza się sytuacji jak z memów "2000 umowa zlecenie" i to na tyle, na negocjacje nie ma szans. Po około 3 miesiącach można ubiegać się o podwyżkę, która zdecydowanie nie zadowala, więc na wysokie zarobki w tej firmie nie ma co liczyć. Firma traktuje każdego pracownika równo, nie liczą się tu umiejętności, czy doświadczenie, co często było zauważalne, kiedy dostawałem propozycje lub polecenia przejmowania obowiązków osób z innych działów. Szefostwo najchętniej chciałoby, aby każdy był od wszystkiego.
2. Warunki pracy: Tu równie wygląda to zbyt ciekawie. Sypiące się 10-letnie komputery ledwo nadają się do pracy. Firma nigdy nie była zainteresowana na ich wymianę. Biuro mieści się w Blue City, jednak nie w Blue Office, przez co jest ona odizolowana zupełnie od światła. Brak okien na dłuższą metę może być problemem, dodając do tego fatalne oświetlenie. Na plus trzeba zaznaczyć dobrze wyposażone studio.
3. Szefostwo: Firma ma swoje pewne założenia, których trzyma się od lat. Przychodzenie z własnymi projektami zazwyczaj kończy się stanowczym "Nie", a jeśli coś zostanie wdrożone, to kończy się szybkim fiaskiem bez żadnego wsparcia i chęci na rozwój pomysłu ze strony osób zarządzających. Osobami decyzyjnymi są szef oraz dyrektorka, którzy mają zupełnie inną wizję i jest to zauważalne na każdym kroku. Podając konkretny przykład szef chce zdjęć produktów na social media, po czym dyrektorka robi wszystko aby to uniemożliwić i w tym przeszkodzić. Sama dyrektorka jest sporym problemem. W opiniach poniżej możecie przeczytać o jej zachowaniu, mobbingu, czy ciągłym wychodzeniu z biura na przechadzki po galerii z koleżankami pod pretekstem wyjścia do drugiego sklepu Mivo Kids, więc tu nie muszę się rozpisywać. Mogę dodać jedynie, że często zwyczajnie nie daje rady na swoim stanowisku. W pewnym momencie postanowiła się wziąć za dział grafików, chociaż w czasie jednej z rozmów sama przyznała, że nie ma o tym pojęcia, mimo, że chwilę wcześniej zaczęła wytykać mi zupełnie niezrozumiałe błędy. Działowi graficznemu brakuje kierownika, który potrafił by się wszystkim zająć i umiejętnie rożłożyć podział pracy. Warto również zaznaczyć zupełny brak zaufania względem pracownika. Cały dział musiał meldować się dosłownie ze wszystkim, można było to odczuć również w trakcie pracy zdalnej, kiedy firma chciała nas przywrócić do biura jak najszybciej właśnie z tego powodu. W biurze wszędzie zainstalowane są kamery, a w naszych domach nie mieliśmy być jak śledzeni, mimo że każdy nas wywiązywał się ze swoich poleceń. Do samej pracy zdalnej ze względu na bezpieczeństwo (a wiadomo jak w marcu poważnie traktowało się pandemię) namawiać musieli pracownicy.
4. Ekipa: Chyba jedyny pozytyw. Mivo zapamiętam jako miejsce, w którym poznałem wiele fajnych osób, z którymi świetnie mi się współpracowało. Wielu osobom można było zaufać, co często nie zdarza się w pracy, jednak oczywiste jest to, że znajdą się wyjątki. Mam tu na myśli koleżanki dyrektorki, które ewidentnie się jej podlizywały, po czym gdy tylko jej nie było w pracy, obgadywały ją za plecami przy pierwszej lepszej okazji.
Krótko podsumowując muszę przyznać, że zdobyłem nowe umiejętności jako grafik będac w tej firmie. Nie było tego zbyt wiele, ale zawsze coś. Łatwo zauważalne jest to, że Mivo jest firmą przejściową, lub dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę w pracy. Jeśli nie wymagasz zbyt wiele pieniędzy i chcesz pracować z fajnymi osobami, możesz spróbować, jednak na ten moment Mivo powoli upada, co zaowocawało wieloma zwolnieniami. Wątpie, by w tym momencie szukali nowych pracowników.
P.S. Dobrze wiem, że moja opinia zostanie przeczytana w firmie, w końcu w ostatnim czasie temat goworka był przez Was poruszany ;) Opinia nie ma na celu szydzenia z Mivo, jest to jedynie obiektywne podsumowanie. Mimo wszystko życzę Mivo odbudowy (nawet po tym w jaki sposób się pożegnaliśmy). Liczę też na to, że to co napisałem wpłynie na poprawę panującej tam atmosfery i ogólnie warunków pracy.