Fakty:
1.21.01.2016 r. zgłaszam mobbing w ZUS w centrali
2.04.02.2016 r. kierowniczka chce odwołać mnie z firmy - pisze pismo do dyrektora bez powodu - pewnie telefon był z centrali, że jest ktoś odważny i trzeba się go pozbyć
3.08.02.2016 r. dyrektor chce odwołać mnie - pisze pismo do centrali bez powodu
4. 22.02.2016 r. Głowny Inspektor nie zgadza się na zwolnienie mnie/brak przesłanek
5.23.03.2016 r jestem w centrali – przedkładam materiał o mobbingu - jadę na własny koszt/na urlopie wypoczynkowym z własnej inicjatywy/rozmawiam z szefową kadr
6.24.03.2016 r. jako jedyny mam ocenę pracownicza mentor ndst. /kierująca łamie procedure nie pokazuje mi na podstawie jakich dokumentów mnie oceniła, z oceny wynika, ze po prawie 20 latach pracy w kontroli nie mam żadnej wiedzy, nie umiem mówić, pisać. Przedstawiam, ze jestem wykładowca w roku akademickim na studiach podyplomowych kadry/place - mam bardzo dobre referencje rektora szkoły o mnie, a kierowniczka nawet o 1 pkt nie zmienia mi oceny - nadal wg niej nie mam żadnej wiedzy
7. Odwołuje się od oceny, opracowuje 144 str. patologii w ZUS udokumentowanej/ dowody, że nie jest prawdą, że zasługuje na ocenę ndst - mam zapewnienie w kadrach, ze koperty z odwołaniem nikt nie otworzy, bo zgodnie z procedura odwołanie ma być wysłane do centrali
8. Koperta jednak jest otwarta przed dział kadr mimo zapewnien, ze tego nie zrobia
9.Po około tygodniu po otwarciu koperty wpływa skarga od płatnika składek na mnie -1 raz odkąd pracuje (mało tego płatnik nagrał mnie dyktafonem - nigdy nie było na mnie skarg, ani nagrań)
10.Komisja wew zlecona przez dyrektora ZUS robi mi kontrole wew, nie wiem o co chodzi, bo nikt nic mi nie mówi, sama kierowniczka kontroli wew miała sprawę o mobbing i przegrała aby ochronić jej posadę ZUS przeniósł ja do innego miasta. W trakcie mej "weryfikacji" nikt nie pokazuje mi żadnej skargi, ani nagrania, nie wiem o co chodzi w sprawie, kierowniczka zadaje prowokacyjne pytania, uwłaczające mojej osobie
11.02.05.2016 r. odwołany z art. 52 będąc na L4 - listem poleconym - pocztą - po prawie 20 latach pracy, art. 52 kp nie mieści się absolutnie z tym co ZUS napisał w zwolnieniu
12. Okazało się, że samą skargę napisała moja kierowniczka za płatnika składek, płatnik był podstawiony - znajomy pracownika z ZUS. W historii ZUS-u nigdy nie było tak aby skargę za płatnika pisał pracownik ZUS-u, poza tym aby ktoś kogoś nagrywał bez jego wiedzy - 1 przypadek w historii ZUS-u
13. Kontrola była bez wynikowa, skargi nikt nigdy mi nie pokazał, ani nagrania
14. Pisząc protokół kontroli w aktach zawarłem notatkę służbową, że płatnik utrudniał i kontrolę - nikt tego nie bierze pod uwagę
14. KZZIK - związki zawodowe kupione przez ZUS - dały zgodę na zwolnienie mnie
15. Zwalniając mnie sprzecznie z prawem, ZUS ukręcił łeb sprawie - mobbing/ocena odwoławcza 144 str. - tego już nikt w ZUS nie musi badać, czyli nie było żadnego mobbingu, nie było żadnego odwołania od oceny, po "problemie", nie ma człowieka, nie ma sprawy.
To czubek góry lodowej dopiero.
Krótko mówiąc, mam nadzieje, ze to czyta ktoś z ZUS-u najlepiej z Wydziału kontroli, KZZIK lub ktoś z centrali ponieważ drodzy kochani pracownicy ZUS-u.
Niedługo będzie finał sprawy w sądzie i jeśli jest sprawiedliwość prokurator zapuka do ZUS-u "przyjaciele" (składanie fałszywych zeznań przez pracowników ZUS-u w sądzie pracy, działanie przez Kadrę ZUS na niekorzyść samego ZUS-u)
A dla tych co przeżyli podobny armagedon - trzymajcie kciuki za mnie i nie poddawajcie się, walczcie o swoje prawa i nie dajcie się zastraszyć tym co łamią prawo chcąc zachować swoje stołki.
Może niedługo zrobi się głośniej o sprawie - sprawa skierowana jest w bardzo dobre ręce - również od strony dziennikarzy śledczych