Wiem, że agencje pracy jak ich lokacje mają zazwyczaj swoje wady, ale zazwyczaj są do przełknięcia. To, czego doświadczyliśmy na lokacji agencyjnej w Velddriel musi w mojej opinii odbić się szerszym echem w sieci aby ostrzec potencjalnych pracowników wysłanych na w.w. lokację. Zaczynając od początku, transport autokarem Sindbad do miejsca docelowego Waalwijk, z którego miał nas odebrać koordynator Otto. Czekaliśmy ponad dwie godziny, kierowca ktory mial nas odebrac i zawieść na lokacje docelowa a do ktorego dostalismy namiar w smsie od agencji po kilku probach kontaktu w koncu odpowiedzial ze nie jest juz naszym kierowca i nie wie co mamy teraz zrobic. Agencja zapomniala o nas i nie zorganizowala nam samochodu zastepczego, pomogl dopiero kierowca ktory mial odwiesc inna grupe i zadzwonil do swojej znajomej aby ta nas zawiozla na miejsce, kontakt z biurem glownym byl niemozliwy poniewaz w niedziele jak sie okazalo nie pracuja i trzeba radzic sobie samemu. Po przyjezdzie na sama lokacje, okropnie zmeczeni probowalismy wyprosic od zarzadcy lokacji aby zakwaterowal nas szybciej niz jego wyznaczone godziny meldowania ludzi (13:00-18:00), niestety w odpowiedzi uslyszelismy ze on pracuje od 13 i ze musimy czekac. Stanelismy wiec pod domkiem i czekalismy na jego przyjazd, jakiez bylo nasze zdziwienie kiedy o godzinie 13:00 wspomniany wczesniej zarzadca sie nie pojawil, zrobil to dopiero chwile przed godzina 14:00. Po jego przyjezdzie i zebraniu od nas informacji kto z kim jest para zapalila sie nam pierwsza lampka ostrzegawcza, mianowicie zarzadca po wejsciu na domek nie wpuscil nas ze soba a zaczal pospiesznie odkurzac pokoje w ktorych mielismy byc zakwaterowani. Jak sie okazalo zrobil to bardzo niechlujnie - pokoje byly w odrazajacym stanie. Gdy weszlismy na domek przezylismy szok. Byl on niesamowicie zaniedbany, brudny i zniszczony ale po kolei:
-pierwsze co wyczulismy to smrod papierosowy podbity stechlizna unoszacy sie w calym domku, jak sie okazalo zapach papierosow ma swoje zrodlo obok pokoju ktory zostal nam przydzielony - para Bułgarskich pracownikow palila sobie papierosy lezac na lozkach czego Pan zarzadca byl swiadomy poniewaz zaraz po pokazaniu nam pokoju poprosil abysmy zglaszali mu podobne incydenty bo robia to czesto i planuje sie ich pozbyc, zarzadca byl swiadkiem tego jak Pani Bułgarka paliła papierosa lezac na lozku, i jedyna jego reakcja to upomnienie jej slowami "dont smoke, ventilate the room" a w regulaminie jasno napisane jest ze taka osoba powinna zostac usunieta natychmiastowo z lokacji.
-wszechobecny brud, poczynajac od kuchni, poprzez pokoje i podworko a konczac na lazienkach:
1. w kuchni nieumyte naczynia, oblepione blaty oraz stolik, mokre krzeslo, w lodowce rozlany, rozkladajacy sie jogurt, resztki jedzenia oraz wszechobecne okruchy
2. w drugiej kuchni na pietrze podobny balagan, porozrzucane reklamowki, pozostawiane artykuly spozyczwcze, palniki okropnie brudne, szyba w oknie rozbita i sklejona KLEJEM NA GORĄCO
3. toaleta zepsuta, ciagle leciala z niej woda a na podlodze jak i sedesie m(usunięte przez administratora)
4. lazienka byla chyba najczystszym z miejsc na tej lokacji chociaz i tam w umywalce mozna bylo znaleźć zuzyte maszynki do golenia oraz resztki jedzenia
5. obok drugiej kuchni na pietrze w pomieszczeniu ktore mialo byc chyba czyms w rodzaju suszalni na poreczy byly porozrzucane BRUDNE ciuchy oraz buty, sama porecz wrecz czarna od brudu
6. pokoj moj i partnerki o minimalnym metrazu bez opcji zlaczenia lozek i bez podstawowego wypozazenia, jedynym meblem oprocz dwoch lozek byla szafa ktora nie miala ani jednej polki i polamane plecy, wykladziny brudne, klejace sie i poplamione blizej niesprecyzowanymi substancjami, na polkach slady prawdopodobnie dzemu w ktorym zatopione byly martwe owady, dziura w scianie na wylot, materace w pokrowcach ktore mialy na sobie slady tlustego filmu
7. pokoj szwagra (jak to powiedzial zarzadca pokoj jednoosobowy na ktory czeka sie ponad rok)
z podloga w dokladnie takim samym stanie, jesli nie gorszym co w naszym pokoju, materac z jednej strony plesc a z drugiej wielka mokra plama o zapachu moczu, slady starego jedzenia na scianach, oraz cos co przypominalo wydzieliny z nosa.
Zarzadca obiecal nam dostarczenie brakujacych oraz wymiane starych i zniszczonych mebli na nowe ktore jak twierdzil ma juz w magazynie ale nie ma jak ich przewiezc, na moja propozycje pomocy odparl ze dzisiaj nie ma juz czasu. Kolejnym zaskoczeniem bylo brak mozliwosci zamkniecia pokojow na klucz co wiazaloby sie z koniecznoscia zabierania wszystkich cennych rzeczy ze soba do pracy.
Po zameldowaniu sie probowalismy zglosic niedogodnosci Otto, udalo sie nam dodzwonic na numer emergency, Pan po drugiej stronie stwierdzil ze mamy to posprzatac sami. Postanowilismy nastepnego dnia zglosic ten problem w pracy, do ktorej udalismy sie po spedzeniu nocy w samochodzie na co koordynator odpowiedzial ze Velddriel to dobra lokacja i nowej nam nie wybuduje a na innych nie ma miejs