Witam wszystkich,
prawda jest taka, ze ludzie ze sklepu w Jankach zostali pozostawieni sami sobie - a komentarze wpisywane w tym miejscu to zarowno efekt tej sytuacji jak i 1 krok do zmiany (oby).
Bo do kogo pracownicy tego sklepu maja sie zwrocic?
*HR - Do pewnego czasu glownym HRem byla osoba, ktora nie wzbudzala zaufania w nikim. Takie rzeczy sie widzi i czuje, kiedy ktos mowi jedno, a za plecami robi drugie. Blokowanie ludzi, ich rozwoju, irracjonalne samo-uznaniowe rozwiazywanie spraw itp. Teraz ta osoba zostala wywindowana do SO. Przyszedl czas na nowa osobe i nie wiem jak Wy ale uwazam, ze glowny HR powinien chociaz sie starac poznac pracownikow pracujacych w sklepie - spotkac sie, zagadac w korytarzu, poznac ich sytuacje, szczegolnie na poczatku swojej pracy, by utworzyc jakas wiez. W tym przypadku dostalismy osobe, ktora nawet nie zna imion i nazwisk ludzi z ktorymi pracuje (nie mowie o kadrze managerskiej - spotykajac sie regularnie z nimi w salach konferencyjnych trudno byloby nie zapamietac ich imion). Nie widzialem jej na sklepie, mnie nigdy nie zaczepila, nawet nie powiedziala czesc. Obracanie sie na spotkaniach funkcyjnych to pewnie wazna sprawa ale mysle, ze relacje HR z ludzmi sa nieco wazniejsze. Ona nie zna ludzi, a ludzie nie znaja jej. Byc moze wystarczyl raport na kogo uwazac i kto jest niewygodny..
Reszta dzialu HR? Jest tam jedna osoba, ktora pracuje i robi powazne rzeczy - za co uklony dla niej. Niestety w dalszym ciagu sa tam osoby, dla ktorych krojenie arbuza jest wazniejsze niz zalatwienie sprawy z pracownikiem.
* Szef sklepu - myslal chyba, ze zrobi szybko zawrotna kariere, rok w Jankach, zrealizowane budzety - wystarczy poklepac po ramieniu, pousmiechac sie i awans w lepsze miejsce. Nic z tego - takiego chaosu, takiej karuzeli i kuriozalnych sytuacji chyba nawet on sie nie spodziewal. Skad sie wziely? Z jego decyzji, nieumiejetnie przeprowadzanych zmian, dziekowaniu nie tym, ktorym powinno sie podziekowac za prace w sklepie, zatrudnianie na stanowiska funkcyjne osob, ktore tam nie powinny sie znalezc. Razem ze swoimi wyborami idzie na dno. Czy warto sie do niego zwracac? Byly dni otwarte, niestety nie stalo sie nic ale pijarowo moglo to jeszcze jakos wygladac. W koncu nas wysluchal.
*przelozeni - oni dziela sie na tych, ktorzy sa w kregu wzajemnej adoracji i pilnuja, zeby bylo im dobrze albo Ci, ktorzy maja swoje zdanie i wisza na tablicy z notka o rozwoju poza firma. Nie dziwne, ze ludzie im totalnie nie ufaja, bo nie wiedza co moze ich spotkac za szczerosc.
Ryba psuje sie od glowy, problemem Janek jest to, ze nie wiadomo gdzie dokladnie jest glowa i kto tym kieruje. Niektorych moze jeszcze zdziwic fakt, ze ze starej kadry managerskiej, dziwnym trafem ostaly sie tylko osoby, ktore sa opisywane w komentarzach ponizej. Albo pozostali na swoich stanowiskach albo zostali wywindowani w lepsze miejsce, zeby nie umoczyc sobie rak, tym co sie obecnie dzieje. Do tego grona zawsze ktos moze dolaczyc - jak w przypadku pewnej mlodej managerki, ktora potrafi tworzyc tylko zamet, chaos z ktorego nic nie wynika. Ale to podoba sie osobom ktore maja tam cos do powiedzenia. Niestety, poki nie odejda takie osoby, sklep bedzie szedl na dno.
Obietnice bez pokrycia, przykladow jest cala masa. Takie jak te, gdy kierownicy funkcyjni pieknie mowia, zeby starac sie jeszcze bardziej, bo po roku przyjdzie nagroda w postaci bonusa. Ludzie pracuja ponad standard, staraja sie, sa mamieni obietnica premii - na koncu wychodzi ze dostaja ochlapy, ciezko za to bak paliwem zatankowac a jako usprawiedliwienie slyszy sie - koszta sklepowe byly za wysokie, wiec realizacja budzetu nic tu nie pomoze. Ale jaki wplyw na koszta sklepowe maja pracownicy? Jasne, maja - moga zgasic swiatlo lub pilnowac sie z roznymi rzeczami ale to jest promil w tych calych kosztach - o reszcie decyduje SO i funkcyjni - czy to nie oni powinni miec bonus na podstawie nie tylko budzetu ale i kosztow? Sprawiedliwie byloby, gdyby pracownicy mieli % bonusa jedynie od budzetu.
Zatrudnianie ludzi bez kompetencji jako managerow (bo tak taniej) tez do niczego dobrego nie doprowadzi
IKEA mowi o przywodztwie poprzez przyklad - ale jaki przyklad daja managerowie? Zadnego. To haslo to nie w tym sklepie. Wiekszosc z nich (bo nie wszyscy) siedza w biurach, patrza na slupki. Pozniej wchodzac do pracy na pozniejsze zmiany mamy okazje ogladac wesole koleczko managerow na przerwie z papieroskiem w reku - chcialbym zeby sprawdzono, czy te przerwy sa odbijane w kronosie - bo pracownik moze byc rozliczany ze wszystkiego.
Nie widze przyszlosci sklepu, w ktorym nie szanuje sie swoich pracownikow. A Ci milcza tylko dlatego, ze boja sie powiedziec cos otwarcie - z takimi ludzmi na gorze nigdy nie wiesz co Cie moze spotkac.