Witam,
Chciałbym poinformować wszem i wobec, iż po przepracowaniu w tej firmie turystycznej kilka miesięcy, żałuję tego mocno.
Była to praca konsultanta posprzedażowego w firmie, w której panuje zupełny chaos i szereg nieporozumień.
Majowe szkolenie na początek 2-tygodniowe głównie z wiedzy produktowej, która przydatną byłaby na kolejnym szczeblu pracy i po przedłużeniu umowy - na który mógłbym od końca września awansować wedle chęci dalszej współpracy - tak informowano mnie na początku - a pytam się gdzie wiedza z zakresu moich obowiązków na stanowisku posprzedażowym??
Jeszcze dwa tygodnie przed końcem umowy, której oczywiście mi nie zdecydowano się przedłużyć, dowiadywałem się w niemiły sposób od niektórych współpracowników, że to co robię jednak NIE NALEŻY do moich obowiązków.
Już to jest mocno niesmaczne i dołujące, że po 5 miesiącach pracy dowiaduję się dopiero od nieco dłuższego stażem pracownika, co należy do moich obowiązków, a co do nich nie należy.
W miarę upływu czasu, na początku sierpnia, przekaz dotyczący dalszej współpracy mocno uległ zmianie - o przedłużeniu umowy decydować miały wyniki.
A więc pytam się, co to ma znaczyć???
Okazało się, że dla firmy jestem kompletnie bezużyteczny - pomimo starań i zaangażowania, hartowanego przez codzienne wysłuchiwanie i rozwiązywanie na wszelakie możliwe sposoby dziesiątek wściekłych na działanie i organizację firmy ludzi (szczerze mówiąc, to im się kompletnie nie dziwię), po 5 miesiącach trudnej pracy na słuchawce i rozpatrywaniu maili zazwyczaj również od wściekłych klientów, wywalili mnie tak po prostu na zbity ryj, proponując rekrutację na to samo stanowisko w styczniu i dodając przy okazji szczerze, że nie każdemu przedłużana jest umowa po przejściu kolejnego kilkumiesięcznego trybu od nowa na tym samym stanowisku (o ile zainteresowanie taką propozycją w ogóle jest).
Przechodząc do sposobów działania firmy (bo zapewne, Drogi Czytelniku nieźle Ciebie zanudzam powyższymi opisami), jeden wielki bałagan i brak logicznego ładu i składu.
CODZIENNIE (czasem nawet wielokrotnie) słuchałem klientów i czytałem ich maile, w których padały stwierdzenia i słowa niezbyt przychylne ("TO JEST (usunięte przez administratora) "Proszę o przesłanie dokumentów kompletnych, bez błędów, nie będę 5 raz zwracał uwagi na brak kompetencji i tak tragicznej już organizacji...") - przez cały tylko wrzesień te i podobne stwierdzenia po żmudnej weryfikacji (bo jak sprawą klienta zajmuje się 20 ludzi na raz i jedna z nich nie zostawi notatki, to zupełnie można się pogubić i nic z tego nie wychodzi), doprowadzały mnie dosłownie do szału, gdyż w większości przypadków to klient miał rację, a ja obrywałem za sposób działania firmy - ponad połowa czasu pracy we wrześniu to było właśnie tego typu użeranie się i próby często z mizernym rezultatem łagodzenia doprowadzonych do szału klientów.
Kiedy prosiłem o jakąkolwiek pomoc osobę do tego kompetentną, często radzono mi, aby jakoś zbyć klienta - nawet, gdy z ewidentnej winy firmy przez 10 kolejnych dni nie otrzymał zwrotu środków pomimo powzięcia "wszelkich właściwych kroków" przez dział księgowości.
Dopiero po którymś z rzędu telefonie do mnie z wielkimi pretensjami i zarzucaniem mi kłamstwa, złodziejstwa itp., osoba kompetentna, i to na moją WYRAŹNĄ i głośną prośbę, raczyła prześledzić całą sprawę, a okazało się ponadto, iż dodatkowo klient został błędnie poinformowany w terminie kilkukrotnie (jeden konsultant to, drugi tamto, ja po długich konsultacjach z przełożonym i żmudnej weryfikacji sprawy to, kolejny tamto), i tak z wieloma innymi klientami - tak wielki bałagan wynika, że nikt nad tym nie panuje.
A na koniec dowiedziałem się, że jednak nielicznym osobom z mojego naboru umowy przedłużono - wg statystyk i moich obserwacji, osobom wcale nie mającym lepszych ode mnie wyników, co budzi pewne podejrzenia...
Ale to dla dociekliwych - można się nad tym zastanowić, albo tylko czegoś domyślać...
Czy aby na pewno firma Travelplanet działa sprawiedliwie i nikogo nie faworyzuje?
Podsumowując, wyrażam swoje oburzenie tym, jak zostałem potraktowany, skrajnym bałaganem, wśród nerwowych sprzedawców nastawieniem jedynie na target - bo firma to wielka korporacja nie licząca się z jednostkami, i brakiem profesjonalizmu w obsłudze klienta - nie jest smaczne i przyjemne wysłuchiwać takich uwag lub czytać maili, w których klient zarzuca firmie, że PIĄTY RAZ nie potrafi wysłać dokumentów z poprawnymi danymi osobowymi.
Krótko: Travelplanet - nie polecam i odradzam.