Nika21.08.2018 08:48
Inne
Witam
Miałam wątpliwą przyjemność pracować jako Opiekun Klienta w BP S. A. w regionie Katowic. Po pół roku nie wytrzymałam psychicznie i odeszłam. To była najlepsza decyzja w moim życiu. Odradzam tę pracę każdemu kto posiada kręgosłup moralny oraz szacunek dla samego siebie. Ale zacznijmy od początku. Po pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej wydawało się dobrze. Finanse, firma z aspiracjami chcąca się rozwijać, nic tylko podchwycic sie ich i piąć w górę. Po trzech rozmowach kwalifikacyjnych na ostatniej zostały mi przedstawione warunki współpracy, wyglądało to całkiem obiecująco. Na początku szkolenie tygodniowe w Warszawie, bardzo ciekawe i profesjonalne. Nawet ktoś bez doświadczenia w Bankowości jest w stanie to ogarnąć. Oferta Banku jest prosta, a produkty bankowe maksymalnie uproszczone. Jednak doświadczyłam na własnej skórze prania mózgu jakie oferują. Że jesteśmy najlepsi, nasz Bank i poczta oraz ubezpienia pocztowe jesteśmy silni. Każdy chce z nami gadać i każdy chce naszych produktów bankowych. A spotkanie z rzeczywistością było takie że nikt nie chciał nawet z nami gadać.
Przejdźmy dalej, zarobki bo to pewnie najbardziej was interesuje. Przez pół roku pracy (tylko tyle wytrzymałam psychicznie) tylko raz miałam 2 z przodu na pasku z wypłaty. Plany to jakaś kpina, przychodząc do BP miałam plan 5 kont i ponad 50tys i kredytach, po miesiącu pracy było to już 6 kont i ponad 60 tys a odchodząc już 7 kont i ponad 70 tys. Wszystko po to żeby nie płacić premii nikomu. Do tego patologie za które uważam to że nie konkurowałam z innymi bankami (do których BP nie ma startu), tylko z innymi pracownikami z mojej własnej firmy, z Paniami z Poczty czy z Paniami z ubezpieczeń. Obdzwanianie moich klientów przez innych pracowników było codziennością, nie mówiąc już o tym że jeśli pracowałam z jakimś klientem kilka tygodni nad kredytem i wkońcu przyszedł w dzień w którym mnie nie było to bez mrugnięcia wyplacili go na siebie ale cóż, jacy pracownicy taki bank. Nie da się funkcjonować w takim środowisku. Do tego codziennie telefony i kontrolę od kierownika, tłumaczenia się z tego ile się wykonało telefonów, ile spotkań ma się umówionych. Pisanie raportów godzina po godzinie co się robiło i dlaczego się nic nie sprzedało. Jedynie nabawiłam się nerwicy pod rządami Pani Agnieszki R.. Do tego telefony brzmiące jak groźby od przełożonej na zasadzie "dzisiaj ma być konto, nie obchodzi mnie jak to zrobisz" i potem się zakładało konta fejki rodzicom, rodzeństwu czy znajomym, tylko po to żeby je po miesiącu zamknąć (gdzie tu logika). Ale wkońcu słupki były przez chwilę na zielono. Człowiek się tam wgl nie liczy. Do tego jawne przyzwolenie na ignorowanie obsługi klienta i liczy się tylko sprzedaż, a potem zdziwienie że klienci uciekali do innych banków gdzie byli lepiej traktowani.
Każdy patrzy na Siebie nikt nie jest skóry do pomocy. Z jednej strony cisną o sprzedaż z drugiej o bezpieczeństwo, a tak naprawdę liczą się tylko wyniki, robisz plan, teoretycznie masz spokój, przez jeden dzień, do godziny 16:00, a na drugi dzień to samo. Odpowiedzialność materialna na milion złotych to jakaś kpina. Żeby im ten milion dać to bym musiała pracować za te ich glodową stawkę 60 lat, do tego nie jedząc.
Na domiar złego nie kompetentna infolinia. Zapewniali mnie w obecności klienta że dana usługa jest darmowa, po czym potrącali mu 7 zł z konta, a klient do kogo miał pretensje o taki stan rzeczy?
Do tego trudni klienci, piszący skargę na nas za dzień kiedy nie było nas w pracy a kadry zamiast sprawdzić grafik oczekują wyjaśnień. Klienci oczekujący że będziemy ich prawnikami, psychologami i maklerami w jednym.
Reasumując, człowiek jest kopany i poniewierany z każdej strony, i to za minimalną krajową. Na to aby płacili mi mniej nie pozwalały przepisy.
Gorąco odradzam