Było mi dane pracować w tej firmie przez jakiś czas. Nie polecam ich z następujących powodów:
- Obietnice z przedstawienia oferty nie pokrywają się do końca z rzeczywistością; wcale nie są otwarci na każdy rodzaj umowy, robią problemy gdy chcesz coś innego niż B2B. Kandydatom, którzy odmówili B2B często dziękowano. Nawet osoby nietechniczne (kadry, administracja, HR) nie mają normalnych umów, tylko mixy lub umowy o dzieło (umowę o dzieło mają wszyscy stażyści, jak dla mnie to już lekki żart jest....). Kłamią w żywe oczy, zapewniają, że pierwsza umowa to owszem, mix dzieło-zlecenie, ale potem dostaniesz już o pracę na rok - a dostajesz figę z makiem.
- Gdy zbliża się koniec trwania umowy, często musisz sam zainteresować się i dopytywać czy i na jakich warunkach chcą z tobą ją przedłużyć (przez miesiąc Cię zapewniają o przedłużaniu, a dwa tygodnie przez końcem nagle każdy nabiera wody w usta); znam sytuację, że komuś umowa kończyła się pod koniec tygodnia, a na jego początku jeszcze nie potrafili podjąć decyzji... osoba pracowała już dłuższy czas, to chyba widać, czy jest to ktoś wartościowy, czy nie - a może się mylę, może życia nie znam.
- Po wykonaniu swoich zadań słyszysz pochwały, a potem na spotkaniu one-to-one twój przełożony mówi ci, że w sumie to zwaliłeś sprawę, zawiodłeś go, jest tobą rozczarowany. To jak w końcu? Było dobrze czy nie? Jeśli źle, to czy nie można było powiedzieć od razu, kiedy była możliwość poprawienia tego? Po co kłamać? Często mówią Ci też o tych błędach pod koniec trwania umowy, nagle (!) sobie o nich przypominają. Ty na ich zastrzeżenia masz jakieś propozycje, wiesz, jak możesz to poprawić, wykazujesz chęci do tego, przedstawiasz im plany, a oni już tak naprawdę podjęli decyzję i zapomnij o przedłużeniu umowy. Przepraszam bardzo, ale jak miałeś wiedzieć o tych błędach, skoro ciągle zapewniali cię, że dobrze wykonujesz swoje zadania? A tak naprawdę nie masz co się silić na koniec, oni już znaleźli osobę na twoje miejsce. Jeszcze gdyby te błędy były poważne, ale nie, są błahe, nagle okazuje się, że są one olbrzymiej wagi… (skoro tak, to czemu wcześniej Cię zapewniali, że jest dobrze?!). Wyszukują powodów by zwolnić ludzi.
- Często widać było, że jest to kółko wzajemnej adoracji; kiedy trochę wyróżniałeś się z tego otoczenia, to już na ciebie krzywo patrzyli.
- Firma, tak jak widzę, jest teraz na równi pochyłej w dół - na początku zeszłego roku znaleźć złe opinie o tej firmie to był nie lada wyczyn, a teraz? Wyczynem jest znalezienie pozytywnej, ciekawe dlaczego – a obecni pracownicy wiedzą o tych opiniach i jakoś nie widzę, by oponowali…
- Mnóstwo jakichś spotkań, podsumowań, warsztatów w ciągu dnia. Z jednej strony dobra opcja, czas leci szybko, ale z drugiej strony, spotkania te często nic nie wnoszą, a ty tylko tracisz czas, który mógłbyś poświęcić na swoje obowiązki;
- W pewnym momencie te osoby, którymi firma się chwaliła (zrezygnowali z Google, Microsoft by pracować z nami), zaczęły rozważać przejście do konkurencji, dużo dobrych technicznie osób zaczęło zmieniać pracę, odchodzić.
Podsumowując: uciekają od podatków, mnóstwo studentów, mała ilość bardzo doświadczonych (wiekiem, stażem) pracowników, fałszywa atmosfera w firmie (nie wiesz komu możesz coś więcej powiedzieć, bo może doniesie na ciebie twojemu przełożonemu) – boisz się z ludźmi przyjaźnić!; kłamią w żywe oczy, aby pod koniec umowy zmieszać cię niemal z błotem. Nie, dziękuję za taką firmę. Cieszę się, że mnie już tam nie ma.