Przyznam szczerze, że zanim podjąłem współpracę z firmą spedycyjną Adar, byłem wyjątkowo ostrożny. Z doświadczenia wiem, że sporo spedytorów potrafi roztaczać piękne wizje współpracy, obiecują rzetelne rozliczenia czy szybkie płatności, a na końcu okazuje się, że przewoźnik sam zostaje z problemami i zaległymi fakturami. Czytałem wcześniej różne opinie na temat Adar – jedni chwalili, inni sugerowali, by uważać – i szczerze mówiąc, nie byłem nastawiony zbyt entuzjastycznie. Zaryzykowałem jednak jedną trasę, po niej kolejną… i, o dziwo, pozytywnie się zaskoczyłem.
Pierwsza rzecz, która mnie zaskoczyła, to komunikacja. Zazwyczaj spodziewam się, że spedytor będzie unikał kontaktu, gdy pojawią się problemy lub nietypowe okoliczności na trasie – a Adar wręcz przeciwnie. Gdy tylko napotkałem utrudnienia na drodze (korek, awaria), wystarczyło, że raz zadzwoniłem i faktycznie odebrano ode mnie telefon. Co więcej, zaproponowano rozwiązania, dzięki którym nie straciłem kolejnego zlecenia. Nie spodziewałem się takiej elastyczności.
Kolejna sprawa to kwestia płatności. I tu przyznam, że byłem największym sceptykiem. W tym biznesie „szybkie płatności” nieraz oznaczały czekanie tygodniami, bo niby coś się opóźniało w księgowości. Tymczasem w Adarze wszelkie rozliczenia otrzymywałem w ustalonym terminie. Nie wiem, czy miałem szczęście, ale wygląda na to, że traktują przewoźników fair. Raczej nie zdarza mi się szybko chwalić partnerów biznesowych – zwłaszcza gdy mam w pamięci parę ostatnich przykrych niespodzianek – ale jeśli chodzi o sprawy finansowe, nie mam tu się do czego doczepić.
Kiedy podpisywałem umowę, naprawdę zaciskałem zęby i analizowałem każdy zapis. Zawsze spodziewam się drobnego druczku, w którym kryje się dodatkowa opłata albo niejasna klauzula. Nawet po kilku rozmowach telefonicznych byłem pewien, że coś jeszcze wypłynie. Ale – o dziwo – nic takiego się nie wydarzyło. Dokumenty były klarowne, a każdy punkt regulujący obowiązki obu stron przedstawiony tak, że niewiele dało się zanegować. Musiałem przyznać, że moje obawy były przesadzone.
Mimo to, nadal czekałem, aż w praktyce coś się posypie – na przykład z załadunkiem lub rozładunkiem. Jak to w branży transportowej: zawsze może zdarzyć się awaria auta, brak wolnego miejsca na magazynie czy nagłe zmiany w planie. Jednak nawet wtedy Adar zachował się w porządku. Nie było zrzucania winy wyłącznie na mnie, nie było ignorowania rozmów czy maili. Wręcz przeciwnie – zaproponowali wsparcie w przeorganizowaniu rozładunku. W efekcie uniknąłem zupełnej klapy czasowej.
Jeśli chodzi o kontakt z ich pracownikami, dalej przyjmowałem ostrożną postawę: najpierw myślałem, że ta cała uprzejmość i szybkość reakcji to tylko na samym początku. Często przecież bywa tak, że spedytor zabiega o względy przewoźnika w pierwszych tygodniach współpracy, a później jego zaangażowanie spada. Natomiast tutaj – ku mojemu zdziwieniu – wszystko nadal było na tym samym, wysokim poziomie. Telefon odbierali nawet późnym popołudniem, a jeżeli nie mogli odebrać, to oddzwaniali w ciągu kilkunastu minut.
Muszę też przyznać, że podoba mi się ich podejście do ewentualnych reklamacji czy niedomówień. Raz zdarzyła się sytuacja z problematycznym dokumentem CMR. Spodziewałem się ciężkiej batalii, bo już tyle razy się naczytałem i nasłuchałem o tym, jak spedycje przerzucają odpowiedzialność na przewoźników. Ale w tym przypadku – poza kilkoma telefonami i wymianą maili – sprawę rozwiązano wspólnie i obyło się bez nerwów. To zdecydowanie rzadka praktyka na rynku.
Jasne, można by się czepiać pojedynczych rzeczy – czasem pewnie chciałbym jeszcze szybszych potwierdzeń tras, a czasem może jeszcze lepszej stawki. Ale też wiem, że w realiach transportu nie ma ideałów. Kiedy patrzę na różne dotychczasowe partnerstwa, Adar wypada zaskakująco solidnie.
Szczerze powiedziawszy, jestem nadal nieco zdziwiony, że tak sprawnie to wszystko działa. Nadal gdzieś w tyle głowy mam te stare doświadczenia i zastanawiam się, czy czasem nie zapeszam. Jednak fakty mówią same za siebie: dotychczas wszystkie zlecenia (a było ich już sporo) przebiegły bez większych zgrzytów, stawki zostały dotrzymane, płatności przychodziły terminowo.
Podsumowując: mimo że zwykle podchodzę do takich „pozytywnych opinii” z rezerwą – i pewnie sam kiedyś bym nie uwierzył, czytając tak entuzjastyczną recenzję – muszę przyznać, że Adar pozytywnie mnie zaskoczył. Ciągle mam w sobie odrobinę sceptycyzmu, bo w tej branży wszystko może się zmienić jak w kalejdoskopie, ale na tę chwilę mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że Adar jest godnym zaufania partnerem. Jeśli ktoś szuka solidnej spedycji, która nie zawali terminu płatności i nie zostawi przewoźnika samemu sobie w razie problemów, to – wbrew moim wcześniejszym obawom – zdecydowanie warto dać im szansę.