trzygłowamerchewka23.05.2025 14:03
Kandydat
Część 2
Otrzymałam telefon z negatywną decyzją. Gdy zapytałam o powód otrzymałam odp: “Bo robi Pani błędy gramatyczne. Po zastanowieniu doszłam do wniosku, że z szacunku dla Pani jednak zaoszczędzę Pani wstydu. Ja przez wiele lat doskonaliłam swoje zdolności zanim zostałam nauczycielką…”
Ah, czyli rzecz, która na początku nie była problemem i na spokojnie bym ją podszlifowała do moich pierwszych zajęć, nagle jest głównym i jedynym powodem dlaczego zostałam odrzucona. I to jeszcze “z szacunku dla mojej osoby”? Szacunkiem byłoby odrzucenie mnie po pierwszej rozmowie. Nie dawanie mi nadziei. Nie podbudowywanie mojej pewności siebie tylko po to by ją zburzyć.
W szkole pogodziłam się z tym, że nie ważne jak dobre napisałam wypracowanie, nie dostanę maksymalnej liczby punktów przez błędy. Zrezygnowałam ze zgłaszania się do prezentowania prezentacji, ponieważ widziałam zawód w oczach nauczycieli, kiedy nie potrafiłam napisać “czegoś tak prostego”. Przyzwyczaiłam się do śmiechów z tego “jaka jestem głupia” i do błędnych podpowiedzi “kolegów”, którzy podpowiadali mi źle, bo śmieszyło ich jak im uwierzyłam i poprawiłam błąd na jeszcze większy. Przyzwyczaiłam się do czytania wiadomości pięć razy zanim ją wyślę. Do sprawdzania ciągu liczb 10 razy. Do literowania każdego dłuższego słowa dwa razy. Pogodziłam się z tym, że osoby, które mnie nie znają uznają mnie za idiotkę jak zamiast “rz” użyję “ż”. Jak zamiast “h” napisze “g”. Jak pomylę datę, zamieniając kolejność liczb.
Dlatego to było takie niezwykłe jak pracodawca powiedział “Wiem że robisz błędy, ale mi to nie przeszkadza. Wierzę w ciebie”. Dlatego tak bardzo zabolało, jak to co nie było problemem, nagle było. Jak się okazało, że słyszałam kłamstwa.
Teraz pytanie co było kłamstwem? Wiara w to, że jestem dobrą kandydatką pomimo moich wad? Czy powód dlaczego mnie odrzucono? Jeśli zatrudniono kogoś lepszego ode mnie, dlaczego po prostu nie zostałam poinformowana, że tak było? Ale jeśli powodem faktycznie były moje błędy, dlaczego dostałam nadzieję, że mimo to jestem coś warta?
A może nie zatrudniono nikogo? W końcu bonusy dla pracodawcy szukającego pracownika znikną jak się kogoś zatrudni, prawda?
Zastanawiałam się, czy wstawiać tą opinię. Nie lubię działać w emocjach i zniżać się do czyjegoś poziomu. Ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej mnie trapi jak zostałam potraktowana. Więc chyba ten jeden raz zrezygnuje z moich zasad.
Dlaczego coś co nie było problemem, nagle się stało? Jakie korzyści przyniosło marnowanie czasu obu stron, skoro na początku miesiąca jedna wiedziała jak będzie brzmieć telefon z wynikami?
Jeśli czytasz tą opinie ponieważ też jesteś kandydatem, oto kilka info, których nie dowiesz się z ogłoszenia:
- W ogłoszeniu jest umowa o pracę? Zatrudniają tylko na zlecenie.
- W ogłoszeniu jest podana jedna miejscowość? Okazuje się, że będziesz pracować w dwóch, bo tak chce szefowa.
- Podana w ogłoszeniu stawka jest dla osób z doświadczeniem w tej firmie. Ty zarabiasz mniej.
- Otrzymujesz kasę za przepracowaną lekcję, a że placówka działa zgodnie z kalendarzem szkolnym przygotuj się na zaciskanie pasa w miesiącach z feriami, świętami i wakacjami.
- Szefowa chwali się, że zatrudnia swoich byłych uczniów, to akurat możecie sprawdzić na socjalach. Więc jak widać znajomości, znajomości, znajomości.
- Czy to nie dziwne, że tyle siedzib tej franczyzy z całej Polski nagle szuka pracownika? Może to się jakoś wiąże z profitami dla pracodawców szukających pracownika? Kto wie? Kto wie?