była19.10.2013 13:08
Inne
W Internecie można ostatnio trafić na prawdziwy hit ostatnich miesięcy, jeśli chodzi o pracę.
Co więcej, nie trzeba być żadnym wyedukowanym profesorem z wieloletnim doświadczeniem, aby zarabiać znacznie większe pieniądze, aniżeli reszta społeczeństwa! Chcesz pracować w miłej atmosferze? Chciałbyś podnieść swoje umiejętności interpersonalne, a może po prostu stać się lepszym liderem, któremu nie straszne publiczne wystąpienia, zakończone owacjami na stojąco?
W dodatku, kiedy okaże się, że jesteś dobry, zostaniesz wysłany do Wielkiej Brytanii albo w jakieś inne miejsce za granicą. Oczywiście na koszt firmy.
Zarobki? Przedział waha się od 2 do 3,5 tys. Jeżeli jeszcze dowiesz się, że jedyne, co będzie od Ciebie wymagane, to… pełnoletniość, pewność siebie oraz konieczność dojazdów do Katowic, Krakowa albo Wrocławia – weźmiesz tę robotę w ciemno! Nie pomyliłeś się, w tym miejscu wpadła większość.
Po aplikowaniu na profesjonalnie brzmiące stanowisko, zaczniesz wybiegać myślami w przyszłość. Co, jeśli fatycznie mnie wybiorą? Zaśniesz… Tej nocy przyśni Ci się wspaniały sen.
Następnego dnia, kiedy znów pochłonie Cię codzienna rutyna, otrzymasz niespodziewany telefon. Tak, to oni! Wysłałeś cv wczoraj, nigdy jeszcze nie pracowałeś/łaś, ale „szefa ogromnie zainteresowała Twoja kandydatura!” W dodatku powie Ci to Pani o bardzo sympatycznym głosie. I jak tu nie uwierzyć, że właśnie dzwonią z nieba?! Zostaniesz zaproszony/a na następny dzień w celu odbycia rozmowy kwalifikacyjnej. Tak bowiem nazywają dialog z KAŻDĄ OSOBĄ, która zaaplikuje do ich firmy. Poproszą o profesjonalny ubiór i punktualność. Tym razem nie zaśniesz. Życie stanie się piękniejsze od snu.
To już dzisiaj. Wchodzisz do firmy i… masz wrażenie, że z tego szczęścia musiałeś zgubić drogę, pomylić ścieżki do obiecanego raju, bowiem Twoim oczom ukazuje się pomieszczenie przypominające poczekalnie w szpitalu. Biurko, brak jakichkolwiek mebli. Na ścianach prowizoryczne zdjęcia firm, z którymi współpracuje nasz gigant, hałas dobiegający gdzieś z pozostałych pomieszczeń. Zostajesz zapytany o tożsamość, a następnie wręczają Ci ankietę do wypełnienia. Chwila, chwila! Szef był tak zafascynowany moją osobą, że już zdążył zapomnieć, z kim będzie dzisiaj rozmawiać?! No nic, jest tu jeszcze kilkanaście osób. Trzeba się lepiej zaprezentować. Tak, rozmowa z menagerem może być w języku angielskim. Ha, jednak ta głupia szkoła na coś się przydała!
Czekasz. Zwykle 20-40 minut, zanim ktokolwiek poprosi Cię do swojego gabinetu. Wszystko wygląda, jak w wielkiej korporacji. Mężczyźni w garniturach. Wyglądają naprawdę profesjonalnie. Kobiety – na niektórych można nawet zawiesić oko.
Zostanie Ci przedstawiona wizja pracy w tej firmie. Menager postara się wmówić, że masz teraz jedyną i niepowtarzalną szansę, aby zmienić swoje życie i – niestety trzeba mu tu przyznać – będzie całkiem przekonujący. Nie odpowie jednak na żadne pytania związane z tym, czym się tak naprawdę zajmują. Tę tajemnicę możesz poznać dopiero wówczas, gdy zaproszą Cię na drugi etap rozmowy.
CHOLERA! To jeszcze nie dostałem tej roboty?! „Nie wiem czy Cię przyjmiemy, ale lubię Cię i wierzę że się uda.” W tym momencie poczułeś się najbardziej niezwykłą osobą na świecie. ON MNIE LUBI! POWIEDZIAŁ, ŻE MNIE LUBI...
Kilka godzin później znów zadzwonią. Zaproszą na dzień próbny, poproszą o wygodne buty – ach, tak troskliwego pracodawcy będą mi zazdrościli wszyscy! Może pochwalę się na facebooku? Nie, to jeszcze za wcześnie.
Kolejnego dnia zostajesz przedstawiony liderowi. To on będzie pełnił funkcję Twojego przełożonego. I to z nim spędzisz cały dzisiejszy dzień. Od godziny 10 (liderzy muszą być o 9; niektórzy fanatycy przyjeżdżają nawet o 8) do godziny 19. Chwila, chwila… dlaczego opuszczamy firmę? To na pewno jakiś event, chcą mnie dodatkowo przekonać. Z pewnością.
Idziecie na przystanek i jedziecie w miejsca, w których jest najwięcej kamienic lub tzw. familoków. Cholera, ale służbowe auta to mogliby jednak mieć… jest strasznie zimno i pada!
W drodze usłyszysz historię firmy. Dziwne, działają w prawie 10 państwach, a nigdy o nich nie słyszałem. Zaczęli od sprzedawania biletów? Czy tak powstał KZK GOP…?
I wtedy, jak grom z jasnego nieba, spadnie na Ciebie świadomość, iż ta cudowna praca, to po prostu zwykła AKWIZYCJA.
PUK, PUK!
„Dzień dobry, ja na kawę! Hahah, żartowałem/ał! Dostała Pani takie niebieskie formularze o obniżkach ceny za prąd? Nie, a w jakiej jest Pani taryfie? Proszę przynieść rozliczenie, to ja wszystko wyjaśnię.” Babeczka przynosi rachunek za prąd. ,,Ooo, super! Kwalifikuje się Pani. Ta stawka spada do tylu i tylu. To ja poproszę kawałek stoliczka i Panią zapiszę.”
Nie zrozumiesz z tego nic. Zasada jest prosta. Czym mniej powiesz, tym więcej ludzi na to pójdzie. Nie pozwól im się zastanowić, odbijaj obiekcje i przejmij nad nimi kontrolę, czyli… oszukaj ich. W międzyczasie zbuduj relację, a