Miałem wątpliwą przyjemność pracować w tej firmie. Co prawda zaledwie półtora miesiąca, ale jednak. Na wstępie zaznaczę, że jest to jedyna opinia jaką w życiu wystawiłem o jakimkolwiek pracodawcy - tak mnie zmotywowali.
Trafiłem tam zupełnie przypadkowo - szukałem stałej pracy, bo poprzednia była raczej sezonowa. Z racji zamieszkania oddział w Ząbkach. Rozmowa kwalifikacyjna bez jakiegoś ciśnienia. Omówiono podstawowy zakres moich obowiązków i kwestie finansowe. Zarobki na poziomie 4k (musiałem przyjąć ofertę, bo nie mogłem sobie pozwolić na bezrobocie) - 3,4k podstawy plus premia, którą musisz sobie wypracować. I tu uwaga hit - premię płacą Ci miesiąc później o czym dowiedziałem się przy wypłacie, ale o tym wspomnę jeszcze na końcu mojego wpisu. Oczywiście jesteś mamiony wizją jak to łatwo zarabiać na dodatkowych zabiegach, bo wszyscy klienci oczywiście tylko czekają aby je od Ciebie kupić xD
Przez pierwsze dwa tygodnie jeździłem z innymi technikami. Wszyscy byli mili i pomocni. Niektórzy bardziej, a niektórzy mniej skrupulatni, ale bez żadnych uprzedzeń i okazywania jakiejś wrogości dla nowego. Pokazywali bez żadnych problemów co trzeba robić, jak wypełniać dokumentację, na co zwracać uwagę. Ten okres uznaję jako pożytecznie spędzony.
Od nowego miesiąca miałem zacząć pracować sam. System jest zadaniowy - dostajesz listę obiektów i masz wykonać ich serwis w zalecanym zakresie i czasie. Na rozmowie kwalifikacyjnej przekazano mi, że to będzie około 100-120 obiektów. W rzeczywistości po licznych modyfikacjach dostałem ich prawie 150 w Warszawie. Oczywiście masz tam uwzględniony czas na dojazdy, ale nijak ma się to do rzeczywistości, bo nieraz dłużej szukałem miejsca niż pracowałem, a to były wakacje(czyli od września jeszcze gorzej). A więc zaczynasz od rana i jeździsz po obiektach, które są otwarte , żeby mieć gdzie zaparkować. Większość punktów ma taką wizytę raz w miesiącu. To nic że na Twojej liście 3/4 miało ją na koniec miesiąca. Masz wymyślać kity, żeby klient się nie denerwował, że przyjechałeś np dwa tygodnie wcześniej. Nikogo to absolutnie nie obchodzi. I nie myśl sobie, że ktoś wpisze w zadaniówkę, że wizyta jest np możliwa po jakiejś godzinie (zapisane w kontrakcie) - dowiesz się o tym dopiero pod drzwiami tego obiektu. Na niektórych jest potrzebna awizacja - tak jak wyżej xD. Na wielu obiektach brakuje dokumentacji i urządzeń - musisz dzwonić do biura, bo przecież nie będziesz szukał na ślepo.
Oczywiście w tym wszystkim zapomniano mi powiedzieć, że masz 10 h na interwencje w każdym miesiącu. Czyli klient dzwoni, rzucasz wszystko i jedziesz, bo np. szczur na obiekcie. Godzina jest nieważna. Masz to zrobić już, natychmiast!!! Do tego w okresie letnim jest to dużo więcej niż 10h
Szkolenia to pełna amatorszczyzna i do tego, a jak w wolnym czasie. Tak samo codzienne wysyłanie dokumentacji,
Po samochód służbowy jedziesz w swoim prywatnym czasie i nie jest to 10 minut tylko parę godzin, bo najczęściej auto jest w innym oddziale. Ja dostałem jakiegoś starego trupa, który nadawał się tylko na żyletki. W środku brud jakby nigdy nie był sprzątany. Ugadałem jednak przełożonego, że auto musi przejść jakieś naprawy. Oczywiście wstawiałem je na serwis w prywatnym czasie i to samo z odbiorem. Auto zastępcze też tak na prawdę organizujesz sobie sam. Za płatne parkingi płacisz sam - potem zwracają.
W aucie wozisz cały swój magazyn, towar. Wypełniasz tysiące bzdurnych kartek. Zamawiasz towar, który nie przychodzi, albo przychodzi zły. Wtedy jeździsz po technikach, których znasz i może mają, żeby pożyczyć. Przez 1,5 miesiąca nie dostałem ubrań do pracy. Gdybym nie woził prywatnych butów BHP na wiele obiektów bym po prostu nie wszedł. W wielu lokalach z racji, że przychodziłem w normalnej odzieży wielokrotnie musiałem udowadniać, że pracuję w tej firmie, bo myślano, że jestem (usunięte przez administratora)
Hitem jest to, że np. do montażu urządzeń dostałem wkrętarkę bez udaru zamiast jakiejś młotowiertarki i nikt nie widział w tym problemu oprócz mnie. Napomknę, że większość obiektów ma ściany z żelbetonu. No, ale w sumie poza rękawiczkami, maską i używanym opryskiwaczem na nic innego nie mogłem liczyć. Wszystko miało być potem, zaraz za chwilę.
Musisz też pilnować swojego wynagrodzenia. O ile kwestia wynagrodzenia podstawowego jest oczywista, to za zabiegi dodatkowe musisz mieć wszystko czarno na białym, najlepiej w mailu, bo potem kręcą i (usunięte przez administratora)
Do dnia dzisiejszego nie otrzymałem wynagrodzenia za dodatkowe usługi, które wykonałem, a minęły już dwa miesiące. Nie są to jakieś astronomiczne pieniądze, ale uczciwie na nie zapracowałem. Po wymianie maili dowiedziałem się, że skoro już u nich nie pracuję, to nie mogą mi oficjalnie zapłacić i będą musieli coś wymyślić - czytaj zapłacą mi pod stołem przelewem z prywatnego konta innego pracownika, taka historia
Najlepsze w całej pracy w tym (usunięte przez administratora) było stwierdzenie cytuję "Bo dyrektor jest nowy". Jego kompetencji nie będę tu osądzał, bo każdy może mieć inne zdanie.