Tak było przez dwa tygodnie, ale od poniedziałku, czyli od 11-ego zaczęły się schody. Bo nie było pracy dla wszystkich. I tak: w poniedziałek z mojego działu pauzowało 6-ciu chłopaków, a para przeszła na inny dział „światełka", także jeździłam już tylko jednym kursem. We wtorek dołączył do tej 6-ki kolejny chłopak. Nasz polskojęzyczny menager był ostatni dzień w pracy 7-ego sierpnia i od tej pory jest na urlopie, będzie dopiero 25-ego. Zastępuje Go sekretarka, która mówi tylko po niemiecku i o niczym nie ma pojęcia, więc chłopacy zaczęli bombardować naszą polską Agencję „pracomania.pl".
Piątkę przeniesiono tymczasowo do odległego o 70 km stąd magazynu KAUFLAND i na kwaterę w pobliżu magazynu ( 3 km drogi pod górę). Fakt, że praca może trochę cięższa ale bez nocek, tylko dwie zmiany, no i o 1 euro na godzinę więcej. Więc chłopaki choć z żalem ale podjęli to wyzwanie!
Z naszej kwatery sama Ich tam zawoziłam i na miejscu doznałam szoku!!!
Po otwarciu drzwi wejściowych: góra butelek, oczywiście większość po piwsku.
„Tubylcy" bardzo nieprzyjaźni, aroganccy, wręcz chamscy. Nie pohamowali swojej buty nawet na widok dojrzałej kobiety! Nasza dotychczasowa kwatera to coś w rodzaju hotelu robotniczego z epoki PRL-u w sąsiedztwie fakt mamy tu chłodnię dla zmarłych, ale to nic strasznego. Sąsiedzi są spokojni, a i Im nasze towarzystwo też nie przeszkadza. Tam z kolei ładny budynek pensjonatu, dość ładnie urządzony. Moi chłopcy; jedni dostali 2-kę z łazienką i lodówką, pozostała 3-ka miała trochę mniej szczęścia, bo dokooptowana została do jednego już mieszkańca zajmującego 4-ro osobowy pokój, oczywiście też z łazienką ale już bez lodówki.
Tam już mieszkało kilkanaście osób, malutka kuchnia wspólna z dwiema czy trzema lodówkami ale zapchanymi przez „tubylców". Do pokoju 4-ro osobowego jeden klucz. Naprawdę żal mi było tych chłopaków tam zostawiać. Wszyscy już zdążyliśmy się polubić i zgrać. Chłopacy trochę się przerazili tą chamowatą i wręcz wrogą postawą tubylców i rano poszli, dosłownie poszli pod tą górę do pracy, bo busa tam nie ma. Był, ale został zabrany „tubylcom" bo szarżowali, w tym i do Holandii po zioło, a i potrafili diesla „zalać" benzyną!
Na portierni chłopacy się zameldowali iiiii zrezygnowali z pracy, ze względu tylko i wyłącznie na kwaterę!!! To dobrzy i pracowici chłopacy, jednak bombardowali Warszawską Agencję do bólu!!! Co było widać na forum opinii o „pracomani.pl".
Dalej! Jeszcze we wtorek wieczorem dostajemy informację, że w środę dalej pauzuje pozostała w ROSSMANN-ie dwójka, plus UWAGA! jedyny kierowca busa, czyli ja. Ha, ha, ha! Pytanie, jak ma dotrzeć do pracy pozostała 5-ka szczęściarzy pracująca na innych działach? To 15 km! Mnie odpowiedź nasuwa się sama: „pieszo, rowem i ze śpiewem"!!! No, nie aż tak źle, na skróty, polami było by o jakieś 5 km mniej, a co ważniejsze nie pod górkę J!
Co robi w takiej sytuacji kierowca busa? Rano wiezie 5-kę szczęściarzy do pracy, idzie na swój dział „skrzynki" kierownikowi zmiany przedstawia sytuację, że musi pracować, bo jest jedynym kierowcą. (Nikt z posiadających prawo jazdy chłopaków nie chce się ze mną podzielić odpowiedzialnością za auto, dlatego tak jest.)
No i po tym przedstawieniu mich argumentów, zostaję normalnie w pracy na „skrzynkach".
Chłopacy pod wieczór przyjeżdżają z powrotem ku uciesze wszystkich na kwaterę i następnego dnia czyli w czwartek idą do pracy w ROSSMANN-ie ale już na inny dział „światełka". Faktem jest, że na ten dział trafiają w miejsce 5-ki osób, które tam sobie z pracą nie radziły, robiąc dużo błędów. Dwójka chłopaków jeszcze i tak pauzuje. Dopiero kompletnie w piątek jedziemy do pracy, ta dwójka również na „światełka" To nic, że kierowca mając 13-sto osobową ekipę robi po dwa kursy. W końcu agencja zapewnia darmowe przejazdy „DO" i „Z" pracy!!! I tutaj „DARMO-we" znaczy: 1. DARMO -kierowca goni i DARMO - robi po te dwa kursy, co daje w obie strony 1 godzinę wyjętą z wolnego czasu każdego roboczego dnia. 2. DARMO - za każdym razem część załogi traci cenne dla siebie pół godziny oczekując na swój przejazd do domu albo przyspieszając swój wyjazd do pracy.
Ciekawe jak to obie Agencje załodze i kierowcy zrekompensują?
Mamy pewną propozycję ale poczekamy z tym aż wróci nasz menager z urlopu.
To tyle co do całego zamieszania. Starałam się to w bardzo dokładny sposób opisać. Ja oczywiście dalej pracuję bez żadnej pauzy na moim dziale i nawet, to że od poniedziałku pracuję tak jak wszyscy na II-gą zmianę (moja dotychczasowa zmiana ma od tej niedzieli nocki), to załatwiłam sobie sama u głównego szefa działu, a poparł mnie kierownik zmiany!!!, że mnie nie przeniosą.
Cieszę się bardzo, bo już praca idzie mi jak starej wydze i mam tu sporo znajomych i wszyscy mnie tu lubią. Jest