Pracowałam w Bydgoszczy w jednym ze sklepów.
Na pracę narzekać nie mogę, zawsze jest co robić, co jest akurat plusem przy systemie pracy - ja pracowałam zawsze po 12h, dzięki czemu miałam dużo dni wolnych w miesiącu.
Są dni, kiedy faktycznie jest mniej do roboty, ale wtedy ekipa zajmuje się innymi sprawami - jak towarowanie czy zrobienie tego, na co nie było czasu wcześniej. W normalne dni naprawdę jest dużo pracy, zmiana witryny, stołów, czołgów, ale jeśli ktoś lubi zmiany VM to nie jest to męczarnia a po prostu coś przyjemnego, tyle że w szybszych tempie.
Absurdem dla mnie jest obstawianie na weekend (sobota, niedziela) po 2-3 osoby na zmianie. Ja rozumiem, że to nie jest duży sklep, ale taka ekipa w dni tak mocno handlowe, z 2ma promocjami nakładającymi się na siebie to po prostu absurd!
Co do pracy dla samej marki - nie mam większych zastrzeżeń. Zostałam przeszkolona przez Starszego Sprzedawcę, a nie przez Kierownika, jak powinno mieć to miejsce. Kierownik nie jest od pracy, a od kontrolowania w tej firmie. Przyjeżdża wtedy, kiedy myśli, że pojawi się RKS.
Pracowało mi się dobrze, do czasu...
1. Dostawałam uwagi (sprzeczne) od różnych osób, przez co był wprowadzony chaos. Sytuacji było wiele, jedną z nich była taka, że z rana najczęściej były dwie osoby na zmianie (sprzedawca oraz Starszy). Z racji tego, że z początku dnia są do wykonania dokumenty, które mi zajmowały około 30 minut na zrobienie (czasami więcej, a czasami mniej) - sprzedawca był na salonie sam. Dostawałam uwagę, że SPRZEDAWCA nie może tak długo być sam na salonie, jednakże później dowiedziałam się od drugiego Starszego, że może..:) Chociażby z tej małej nieścisłości dostawałam reprymendę, jak mogłam nie wykonać dokumentów z rana, skoro powinnam to zrobić! Sytuacji tego typu było mnóstwo, a Kierownik strzelał oczami po suficie jakby rozmawiał z osobą co najmniej upośledzoną umysłowo. Byłam zdezorientowana przez takie zachowanie, bo była to dla mnie nowa firma a wymagano ode mnie rzeczy, jakbym pracowała tam co najmniej pół roku.
2. Z racji tego, że byłam osobą nową, na stanowisku funkcyjnym wymagano ode mnie więcej. Początkowo było to kulturalne wprowadzenie w zakres obowiązków, z czasem przerodziło się w mo-bbing. Dostawałam uwagi od Kierownika Salonu, że coś nie jest zrobione, a należy to do moich obowiązków. Od pracowników (pracowniczki, jednej) dostawałam kąśliwe uwagi (nawet przy klientach!), że jestem Starszym, dostaję większą wypłatę i nie mam się sugerować tym, że INNI pracują tu dłużej. "Powinnaś wiedzieć te rzeczy bo jesteś Starszym". Mam doświadczenie w wprowadzeniu zmian, jednakże każda firma jest inna i w każdej panują inne zasady, inne hierarchie ważności wykonywania obowiązków. Kierownik uważał, że z racji, że posiadam takie doświadczenie to powinnam takie rzeczy wiedzieć ("No przecież byłaś Starszym Zastępcą?!").
3. Nierówne traktowanie pracowników - nic nie mam do zatrudniania ludzi po znajomości, jednakże jeśli przekracza to pewne godności to nie wolno siedzieć cicho! W firmie, w której byłam zatrudniona była również obecna kuzynka Kierownika salonu, przez co na salonie był wprowadzony chaos. Ów osoba obgadywała wszystkich, w przerwach dzwoniła do KS i grzecznie informowała o wszystkim, co się dzieje na salonie z Jej perspektywy. Godziny pracy danej osoby również były niewspółmiernie z pozostałymi osobami. Cały grafik był sporządzany tak, że pracowała ona od 9-16, zaś pozostałe dziewczyny najczęściej na popołudniu. To jest bardzo krzywdzące.
Nie ukrywam, że w głównej mierze spotkał mnie mo-bbing ze strony Kuzynki oraz Kierownika Salonu. Zwykły nepotyzm i kolesiostwo. Inaczej tego niestety nazwać nie można.
W momencie kiedy przychodziłam na zmianę i informowałam o zadaniach do wykonania (przekazanych głównie przez poprzednią zmianę, zważając, że cały czas się wdrażałam a pracowałam zaledwie parę tygodni), dostawałam uwagi od owej osoby, że dopiero co było to zmieniane, ze Kierownik na pewno jutro zmieni zdanie, ze sam nie wie czego chce bądź że np. stół został zmieniony wczoraj, nie ma go czym dotowarować, więc nie będzie tego zmieniać. Ja, z racji, że byłam nowa, sama nie wiedziałam co jest prawdą, ale brnęłam w dyskusję, wyrażając swoje zdanie, również nie zawsze na korzyść Kierownika. Później miałam konfrontację z Kierownikiem, że to niby ja wszystko neguję i to przeze mnie są niejasne sytuacje na salonie i to każdy na mnie źle mówi.
Najlepsze jest to, że już w pierwszym tygodniu dowiedziałam się od większości jakie jest zdanie na temat Kuzynki. Niestety opinia była bardzo negatywna, a na koniec dostałam zdanie, że to ja byłam tą złą. :)
4. Zakłamanie Kierownika. Zwolnienie Pracownika poprzez kłamstwo - informowanie, że centrala nie wyraziła zgody na przedłużenie umowy - kłamstwo. Tak ciężko powiedzieć w oczy, że nie chce się z kimś pracować?
Sytuacji było mnóstwo, bardzo nieprzyjemnych. Ja nie wytrzymałam. Każdy ma swoją godność.
Pracę polecam, DANEGO SALONU nie polecam.