Na rozmowie o pracę tworzony jest obraz firmy solidnej, dającej pracownikowi perspektywy, możliwości rozwoju i cytuję: „dobre zarobki”. Pełnomocnik firmy twierdzi, że ma oko do talentów i sprawia jej przyjemność rozwijanie ich i współpraca z nimi. Kończy się na słowach. Talenty uciekają z firmy średnio co 6 miesięcy. Pensja jest minimalna, wysokość premii uznaniowych, wypłacanych za cały rok ciężkiej pracy w imię firmy powoduje tyle samo rozbawienia co rozczarowania.
Pracując w firmie N-POL Krzysztof Noga odnosiłem wrażenie, że pracodawca uważa, iż możliwość pracy dla niego jest przywilejem samym w sobie.
Kultura pracy w organizacji idąca od góry jest skrajnie toksyczna. W żadnym innym miejscu nie widziałem tak absurdalnych i przerażających zachowań.
W firmie funkcjonuje bardzo sprawny system demotywacyjny. Nawet jeżeli ma się dobry dzień i solidnie, rzetelnie i terminowo wykonuje swoje obowiązki, to w życie wdrażane są mechanizmy zaburzające ten stan.
W tej firmie kto pyta, błądzi. A błądzić jest rzeczą ludzką. Dlatego jeżeli dotknął ciebie zaszczyt bycia zatrudnionym, a jednocześnie bycia człowiekiem, to kierowniczka będzie wytykać i poniżać cię za każde potknięcie, również te wyimaginowane.
Korzystanie przez pracownika z praw zapewnianych mu przez ustawę jest niemile widziane. Pracodawca wyrażał się o nowo zatrudnionym pracowniku przy innych pracownikach słowami „Przez ostatnie 5 lat pracy zero L4, to jest bardzo dobry pracownik!”
Pracownik ma prawo do urlopu wypoczynkowego w terminie wyznaczonym przez pracodawcę.
Można być wezwanym na dywanik za poprawne wykonanie polecenia przełożonego.
Bezpośredni przełożony publicznie wygłaszał negatywne komentarze dotyczące mojej pracy, które były bezpodstawne i niezgodne ze stanem faktycznym. Sytuacja miała miejsce niejednokrotnie.
Zastanawia mnie co klienci firmy sądzą o tym, że średnio co 6 miesięcy zmienia się odpowiedzialny za ich obsługę przedstawiciel handlowy i całą relację trzeba budować od zera?
Firma oszczędza nie tylko każdą złotówkę, ale każdy grosz. Odczuwalne to jest przy ustalaniu wysokości wynagrodzenia, premiach rocznych i przy codziennej pracy, gdzie normalne są reprymendy za wydrukowanie zbędnej kartki, naklejki czy za niedoszacowanie kosztów transportu przy wysyłce zamówienia do klienta. Obwinia się pracownika jakby ten celowo poczynił firmie szkodę finansową.
Wejście kierowniczki do biura powoduje napięcie, bo nie wiadomo czego się w danej chwili doczepi. Wiadomo jak się pracuje w biurze – czasami zbierze się parę spraw na raz. Nie da się zrobić wszystkiego jednocześnie, więc wybiera się priorytet i po kolei załatwia sprawę po sprawie. Kierowniczka pozwala sobie w takich sytuacjach na nieprzyjemne odpytywanki pretensjonalnym tonem „dlaczego to nie jest zrobione?”. W sytuacjach kiedy jest naprawdę dużo roboty i kierowniczka przychodzi pomóc, to i tak trzeba po niej poprawiać.
Wydaje się, że celem firmy nie jest przynoszenie dochodów, lecz zaspokojenie ego. Doświadczyłem tekstów typu „Nie dyskutuj ze mną, pracuję tutaj 15 lat”, gdy zadałem pytanie. Merytoryka argumentu nie ma znaczenia.
Pomaganie sobie nawzajem przez pracowników jest niemile widziane, ponieważ jest dowodem na to, że pracownik któremu się pomaga jest niezdolny do poradzenia sobie samodzielnie. W rezultacie pracownicy którzy nie z własnej winy nie wyrabiają się z obowiązkami obawiają się prosić o pomoc.
Miałem przyjemność rozmawiać z byłymi pracownikami firmy i usłyszałem, że przyczyną odejścia z pracy wielu z nich były relacje z bezpośrednią przełożoną, w szczególności to, jak byli oni przez nią traktowani, sposób, w jaki się do nich zwracano, oraz jak rozwiązywano spory i konflikty (to znaczy nie rozwiązywano - własciciele nie rozmawiają z pracownikiem tylko wmawiają bezustannie, że wszystko jest winą pracownika).
Ktoś się wyraził w innym komentarzu, że „czemu (osoby które firmę opuściły) mają obsesję na jej punkcie”. Mają obsesję bo piszą negatywne komentarze? Proponuję inną perspektywę: osoby które opuściły firmę były traktowane w sposób uwłaczający ich godności osobistej. Sposób nieuczciwy i wyrachowany. Ci pracownicy czują się rozgoryczeni tymi wydarzeniami, a jedyne co pozostało to trochę ulżyć sobie i w odwecie zostawić komentarz na Gowork trafnie obrazujący ich doświadczenia.
Brak szkoleń. Za niekompetencję nowych pracowników konsekwencje ponoszą starzy pracownicy, bo „mieli wyszkolić nowego”.
Kierownictwo stosuje skrajnie agresywne mikrozarządzanie, ciągle krytykując sposób i kolejność wykonywanych obowiązków. Odbiera też pracownikom kompetencje jeżeli ci popełnią jeden błąd w ich wykonywaniu.