Kilka miesięcy temu nie wiedziałam nic o opiece paliatywnej - aż do dnia, kiedy zostałam "zmuszona" przez życie, podjąć najgorszą decyzję (wtedy tak myślałam) i powierzyć opiekę nad Mamą hospicjum.
Wybrałam Betanię, trochę po omacku. Przez łzy patrzyłam każdego dnia jak odchodzi najukochańsza osoba. Jak potworna choroba odbiera to co najcenniejsze.. Nie sposób opisać ile ciepła i wsparcia każdego dnia dostawałam od personelu.. który w jakimś stopniu przez cały ten czas przygotowywał mnie na to co miało nastąpić..
Każdego dnia przez ponad miesiąc czasu, siedząc przy łożku Mamy, jako niemy świadek - przyglądałam się pracy personelu, zaangażowaniu w każdą wykonywaną czynność - podawanie leków i posiłków, przebieranie, zmiana pozycji etc Wszystkie czynności, powtarzane dzień w dzień..przez miesiąc czasu.
Każdego dnia inna osoba.. ale jeden wspólny mianownik - SERCE- we wszystkim co robiły..i chyba to jest najważniejsze w takim miejscu. Miej serce i patrzaj w serce. Często "przyłapywałam" siostry jak mówiły do mojej Mamy i innych nieświadomych niczego pacjentów, będących już w bardzo ciężkim stanie terminalnym. Było w tym tyle ciepła i otuchy , troski, po prostu człowieczeństwa..
Czasami odnosiłam wrażenie..że "zastępują" przy łożku pacjenta tych najważniejszych.. rodzinę..której moralnym obowiązkiem jest towarzyszyć w tej ostatniej drodze, trzymając za rękę..
Na kilka minut przed śmiercią Mamy.. do pokoju weszła siostra.. wiedzieliśmy, że to już ostatnie minuty. Podeszła do łóżka i kładąc rękę na ramieniu Mamy – powiedziała ciepłym głosem: „Spokojnej drogi pani Irenko i do zobaczenia po drugiej stronie” Przyszła się pożegnać. Tak po prostu..
To były słowa, które dodały mojej Mamie niewątpliwie siły i odwagi, by przejść na druga stronę, a nam towarzyszącym nadziei ..
Myślę, że w takim miejscu nie można sprowadzać wszystkiego do kompetencji, zadaniowości, oceniania..to nie korporacja. Taka wymiana opinii na forum bardzo Państwu szkodzi..po co to ? Niczemu to nie służy, a tylko rodzi frustracje. Życie pokazuje, że jak się chce na kogoś coś znaleźć to zawsze się znajdzie. Smutne, ale prawdziwe. Wszyscy wiemy, że źródłem wszystkich konfliktów są niezaspokojone potrzeby i oczekiwania. (Szef – pracownik)
Porozmawiajcie. Punt widzenia zależy od miejsca, w którym jesteśmy.
Wchodząc do Betanii patrzyłam na czysta podłogę..wychodząc patrzyłam w Niebo.
Dziękuję Wam za wszystko.