szczęśliwa - 2011-12-17 00:30:26
Wchodząc po raz pierwszy na to forum nie mogę się powstrzymać od napisania długiego listu do „skrzywdzonych przez los”
Pracując w firmie kilka lat nie spotkałam się z tym, żeby ktoś mnie kiedykolwiek zastraszył. Wy nie chcecie rozmawiać głośno o tej sytuacji, nie dlatego, że się boicie, ale dlatego, żeby zrobić aferę. Nie chcecie spotkać się z panem ostrowski -pilachowski ul.Opata Hackiego14c, który jest najbardziej kompetentną osobą jaką widziałam, dlatego że nie macie po prostu żadnych argumentów. Piszecie, że czekacie na krok ze strony prezesów, ale w jakim celu? Żeby odbyło się spotkanie, na którym jedna przekupa przekrzykuje drugą, żeby zachowywać się niekulturalnie, wulgarnie, wygadywać niestworzone rzeczy, a później się dziwić dlaczego tak was traktują. Same sobie zakładacie sznur na szyi!!!
Negatywne opinie na pewno wypisują osoby niezadowolone z życia, które obarczają winą wszystkich dookoła, w tym swojego pracodawcę, a nie siebie. Każdy jest kowalem własnego losu.
Nie wszystkie kobiety zgadzają się z tym, że w tej pracy wykorzystują ludzi (bo w jaki sposób? – za pracę wykonaną macie godnie zapłacone, w terminie, nikt nad wami nie stoi i batem nie bije), ale niestety te osoby są w mniejszości i są szykanowane przez to, że mają inne zdanie. Nawet na forum widać, że osoby wyrażające się pozytywnie są obrażane przez tych „uciskanych przez los”. Przyjmując się do pracy w systemie akordowym, trzeba się liczyć z tym, że może być jakiś przestój, więc trzeba tak gospodarować pieniędzmi, żeby można było zaoszczędzić na czarną godzinę. To już wasza sprawa, że nie potraficie zarządzać własnym portfelem.
Niech nikt mi tu nie wmawia, że pracownicy na hali mało zarabiają!!!!!!!!! Niejedna osoba z bardziej odpowiedzialną pracą, a nawet niejeden kierownik chciałby zarabiać tyle, ile są w stanie wyciągnąć panie z hali produkcyjnej. Można zarobić wiele, jeżeli nie plotkuje się na boku, nie chodzi na papierosa co 5 minut i traktuje się pracę jak pracę, a nie jak spotkanie z koleżankami. Jeżeli chodzi o dorabianie w domu, dla was dobrze, że nie musicie szukać dodatkowego zarobku gdzie indziej.
Co z tego, że niektóre z was pracują 10 lat, w systemie akordowym powinno się nagradzać osoby, które nie najdłużej pracują, a najlepiej. Długo nie znaczy dobrze :)
Wy, pracownice z hali, bo prawie tylko wasze opinie tu czytam (niektórych można rozszyfrować po sposobie pisania) nie jesteście jedynymi pracownikami, które pracują na firmę. Są to wszyscy (pracownicy produkcyjni, administracyjni, handlowcy, zarządzający itp.). Nie jesteście pępkiem świata, a uważacie, że wszystko wam się należy. Trzeba mieć trochę samokrytyki, a później krytykować innych.
Chcecie, żeby płacić wam za przestój w pracy? Z jakiej racji? Kiedy firma nie ma zamówień to nie przynosi zysków, a firmę utrzymać muszą. Jaki według was powinien być pracodawca? – taki, który rozdaje pieniądze na lewo i prawo po czym po roku firma bankrutuje? Wtedy to dopiero będziecie płakać.
Cieszcie się, że w dobie kryzysu firma nadal istnieje i w jakimś stopniu ciągle się rozwija. Im bardziej rozwinięta firma, zaplecze socjalne, większe hale itp. o którym wspominał pan Jarek, tym większe możliwości produkcyjne, a co za tym idzie więcej kontraktów i więcej pracy.
Jak na pracę, która nie wymaga myślenia, bez żadnej odpowiedzialności, pracując na najniższym szczeblu wasze zarobki są wysokie. Nie potraficie docenić tego co macie.
Wam zawsze jest mało, piszecie, że po co wam nowa kuchnia, stoły, krzesła. To po jaką cholerę wymyślałyście sobie do kuchni nową lodówkę, piekarnik, mikrofalę, więcej czajników, sztućce, kubki, talerzyki, miseczki itp. Dostałyście to macie, ale wam jeszcze mało. Od kilku lat organizowana jest wigilia na naprawdę wysokim poziomie, dostajecie symboliczne prezenty na mikołajki itp. ale jeszcze narzekacie.
Nie macie problemu, żeby wziąć kilka dni wolnego, nikt was z tego nie rozlicza, potrzebujecie, bierzecie.
Dostaniecie złote góry, macie taką mentalność, że zawsze będzie wam mało i zawsze będziecie narzekać.
BRAWO, BRAWO, BRAWO!!!