Potwierdzam wszystkie negatywne opinie o firmie Capgemini Kraków zamieszczone na tym forum. Poniżej wymieniam kilka aspektów pracy w tej szacownej firmie. 1. Nagodziny. Praca codziennie minimum do 20-tej, a czasem 22-23 lub nawet do rana (podczas zamknięć). Nadgodziny nie są płatne. Wpisuje się je w takiej nieoficjalnej tabelce w Excelu. HRy dostają zupełnie inne dane bez nadgodzin. Gdyby ktoś zaglądnął do takowej tabelki , to może zobaczyć , że ludzie pracują na urlopach , na L4, w weekendy. Niektórzy mają po 150-200 nadgodzin, których nie mają szans nigdy odebrać. Praca w nadgodzinach, pomimo, że czasami realnie nie ma nic do roboty, jest bardzo mile widziana. Dlatego też korposzczurki siedzą, klikają i patrzą w monitor tak, żeby Team Leader widział, chociaż de facto nic konkretnego nie robią. Moim zdaniem główna przyczyna nadgodzin w tej firmie wynika z tego , iż klientowi wystawia się fakturę uwzględniającą przepracowane nadgodziny , zaś własnym pracownikom już za te nadgodziny się nie płaci, na czym firma wychodzi bardzo dobrze. 2. Team Leaderzy. Unikam zawsze generalizowania, tak więc w tym przypadku opiszę Team Leaderów, z którymi ja się spotkałam. Ludzie bez jakichkolwiek kompetencji w zakresie zarządzania zespołem. Mają jakąś wiedzę merytoryczną, ale raczej nie nazwałbym to wiedzą ksiegową, a bardziej techniczną czyli gdzie kliknąć itd. Ponieważ procesy są liniowe, powtarzalne, jeśli ktoś robi to samo przez kilka lat, to nie jest dziwne , że po jakimś czasie staje się w tym biegły. Schodki zaczynają się, gdy pojawia się case niestandardowy. Wtedy takie osoby już nie są takie mocne. Moim zdaniem niestety awans na TLa w tej firmie wynika głównie z podlizywania się menagerowi, siedzeniu w nadgodzinach, donoszeniu na innych i byciu częścią tzw. Układu , który dotyczy osób pracujących już kilka lat. Owe osoby stworzyły takie kołko wzajemnej adoracji. Wszystko zostaje w rodzinie, więc nie licz na jakąkolwiek sprawiedliwość czy też możliwość zgłoszenia wyzej afer. Wszystkim aferom od razu jest ukrecany łeb, bo koleżaneczki wzajemnie się popierają i nie dopuszczą , by której kol wiek z nich stała się krzywda. Szczególnie niejasne jest dla mnie stanowisko Delivery Manager. Jest to osoba, która pilnuje teoretycznie porządku na open spacie i ogolnie zajmuje się pierdołami(np. wysyla maila, żeby posprzątać biurka, informuje o audycie itd.) Jest to stanowisko sztucznie utrzymywane , żeby ktos miał prace. Ta osoba realnie nic nie robi. Nie widziałam, żeby kiedykolwiek wychodzila pozniej niż o 17. Natomiast zarabia jak Junior Manager O6. 3. Przedmiotowe traktowanie pracownika. Byłam świadkiem zwolnienia koleżanki. Menegerka (nie team leaderka) zawołała ją „na chwile” po czym koleżance powiedziano , ze „inni wykonują za ciebie twoja prace, popełniasz bledy” (chociaż KPI były na 100%) i pokazano wypowiedzenie z pracy. Następnie „zaproponowano” porozumienie stron. Oczywiście kolezanka przyjela, bo co miala zrobic. Jeśli łudzisz się, ze wygrasz z korpo, to nie licz na to. Nastepnie okazalo się, że nowy członek zespolu , który pojawil się pare tygodni wczesniej i który był szkolony przez tę wlasnie koleżankę, zajal jej miejsce (od początku był do tego przeznaczony). Oczywiście za znacznie mniejszą kasę (2 tys brutto mniej). Kolezanka zrobila swoje – zmigrowala procesy do Krakowa i już nie była potrzebna , a ze znalazł się ktos tanszy… Generalnie w piątki dzieją się takie rzeczy tzn. zwolnienia, więc byle do piątku
Reasumujac – jeśli jestes studentem albo zaraz po studiach lub po maturze (ludzi bez studiow tez przymują) , to możesz isc do Capa. Dostaniesz 2 tys na reke. Polecam siedziec cicho i robic , co ci kaza, a po zdobyciu jakiegokolwiek doświadczenia uciekaj jak najszybciej gdzie indziej. Natomiast ludziom z doświadczeniem nie polecam zdecydowanie tej firmy. Jest wiele przyjemniejszych miejsc.