Cieszę się, że mam przyjemność udzielić się i ja na tym forum. Nie napiszę kim jestem, ponieważ uważam to za informację zbędną. Nie chcę także nikogo obrażać, aczkolwiek napiszę o wszystkim, o czym obecnie myślę. O wszystkim, co mam obecnie na języku. Przejdźmy do rzeczy, a mianowicie:
Praca w Sonoco nie należy do przyjemnych. Owszem, czasem są takie dni, po których nie czuję zmęczenia, jednakże takowych dni jest mało. Muszę przyznać, że mimo bólu karku, mimo bólu kręgosłupa, mimo nieprzyjemnej atmosfery, która panuje w pracy, cieszę się, że mam tę pracę. Nie pracuję tam miesiąc ani rok. Pracuję zdecydowanie dłużej, co sprawiło, że już nic mnie tam nie zdziwi. Absolutnie nic. Przykre jest to, że My, Polacy, nie potrafimy ze sobą współpracować. Lubimy na siebie krzyczeć, lubimy się poniżać. A teraz zastanówmy się - czy to ma sens? Życie jest takie kruche, nie wiemy, co będzie jutro, nie znamy dnia ni godziny. Więc czy warto tak ze sobą rywalizować? Jesteśmy tylko ludźmi, każdy z nas chce być szanowany. Każdy chce, by traktowano go poważnie. Dlaczego obrażamy naszych kolegów? Dlaczego plotkujemy? Ja wiem. Dlatego, że mamy problem. Sami z sobą. Teraz przychodzą nowe osoby do Sonoco. Nie wiadomo, co przeżyły, jakie ciężkie chwile mają za sobą. Nie wiadomo, jak mają w domach. Nie zastanawiamy się nad tym. A może czas, by poprawić swoje zachowanie? Zastanówmy się nad sobą. Wczujmy się w tych, którzy troszkę się od nas różnią. Co oni czują? Czy to ich nie boli? Właśnie My powinniśmy pomagać takim ludziom, którzy są słabsi. Nie dawno na jednej z kilku lin słychać było takie oto komentarze:
"Ale ona robi miny!"
"Jak ona patrzy, jaki ma wzrok..."
"Ona jest straszna! Co ona gada w ogóle!!!"
"Jak ona się ubiera..."
"Ona podciąga sobie majtki z frotte. Robi to jak facet!"
A teraz pytam: Czy osoby, które mówią takie rzeczy, widzą siebie? Może warto przyglądnąć się sobie? Swoim ubraniom? Swoim wyglądem, fryzurą? Z przykrością muszę stwierdzić, że zachowania niektórych osób są żałosne. Podkreślam - zachowania są żałosne! Nie osoby! Jak już wyżej jest napisane, nie mam zamiaru nikogo obrażać.
Na jednej linii spotkało mnie ostatnio coś, o czym chcę się z Wami podzielić.
Jak każdy, czasem i ja potrzebuję pomocy. Nikt nie jest idealny, każdy czasem ma zły dzień lub po prostu źle się czuje. To spotkało i mnie. Złe samopoczucie, kiepski humor... Ja nigdy się nie poddaję.
"Wytrzymam, wytrzymam" - te słowa były powtarzane w moich myślach.
"Może ktoś mi pomoże..." - nadzieja nigdy mnie nie opuszcza.
Niestety, tym razem zawiodła mnie. Nie pomógł nikt! Było szybkie tempo na linii, ale to nic nowego. Na tej linii ciągle jest szybkie tempo. Moje siły spadły poniżej zera. Zero mocy. Obok stała koleżanka. Myślałam, że włoży kilka past do kartonika. Czekałam nawet na jedną pastę! Nawet to by mi pomogło. Ale nie! Ani jednej nie włożyła. Śmiała się pod nosem... Razem z koleżankami! A ja co? A ja im pomagam. Czasami żałuję, że to robię. Nikt tego nie docenia. Nawet "dziękuję" nie usłyszę. Bo po co. Po latach ciężkiej pracy w Sonoco wiem, że aby otrzymać pomoc od niektórych koleżanek, trzeba iść z nimi razem na piwko. Ponoć chodzą w każde piątki. Ja nie chodzę, więc mnie nie lubią. I wszystko jasne...
Nie mam z nikim żadnego tematu, no może tylko z tymi, z których ludzie się śmieją. Muszę ich ciągle pocieszać. Współczuję im.
Kierownicy nie mają pojęcia, co dzieje się na liniach. Nie wiedzą, jaka jest atmosfera. I to jest najgorsze. Oczekują od swoich podwładnych wysokich wyników, a przecież atmosfera jest najważniejsza. Jeśli na linii ludzie nie będą umieli się porozumieć, wyniki także będą słabe. Myślę, że kliki - grupki zawsze były, są i będą. Takie kliki powinny być albo razem, bez nikogo innego, albo całkiem osobno, rozdzielone... Mam na myśli oczywiście AUTOPACKA, którego tak wszyscy się boją. Sam autopack nie jest straszny. Można tam pracować. Jednak to ludzie z atopacka są straszni! Mam ogromną nadzieję, że w końcu Pan Dyrektor lub Kierownicy się tym zajmą. Ja zaciskam zęby i wierzę, że będzie lepiej. To jest problem nie tylko nasz, pracowników, ale problem firmy, całego Sonoco. Z tego co wiem, nie macie najlepszej opinii. Przyczyna już jest znana. Teraz trzeba ją zlikwidować. Tylko kto będzie chciał się tym zająć? Może Ty? Pozdrawiam.