Czytając te opinie mam wrażenie, że piszą tutaj sami sfrustrowani, byli pracownicy... Cóż, ja obecnie jestem 'byłym współpracownikiem' i pozwólcie, że opowiem Wam moją historię z Carrym.
Przeszłam tam do pracy z dnia na dzień, tak troszkę po znajomości. Na początku było w porządku - w stosunku do mojej osoby. Niestety zauważyłam, w jaki sposób traktowana była jedna z pracownic. Owszem, była dość osobliwa, ale przy tym bardzo miła, uprzejma oraz profesjonalna. Przykro mi było patrzeć na to, jak źle jest traktowana przez Pierwszego Sprzedawcę. Nie odzywałam się, aczkolwiek wzięłam sobie tą lekcję głęboko do serca - Wkrótce potem odeszła z pracy. Problemy z kręgosłupem oraz bardzo złe traktowanie zmusiły ją de tego. Mniemam, że każda z Nas, która kiedykolwiek tam pracowała doświadczyła tego nieprzyjemnego, rwącego bólu w krzyżu lub łydkach... Carry nasłało na Nią kontrolę, gdyż pracownik przebywający na L4 to coś nienormalnego. Mniejsza o to.
Dostałam awans na stanowisko funkcyjne. Awans dzięki zwolnieniu Pierwszego Sprzedawcy - Dzięki Bogu. Szybko pożałowałam awansu,(usunięte przez administratora)Sytuacja ta ciągnęła się przez dłuższy czas, dopóki nie wytrzymałam i nie poskarżyłam się ówczesnemu Pierwszemu Sprzedawcy - Swoją drogą była to najbardziej odpowiednia osoba na tym stanowisku. Kompetentna, zorganizowana z normalnym podejściem do ludzi. Niestety dawała się zbyt 'urabiać' Drugiemu Sprzedawcy. Skarga dała jednak jakiś tam efekt i Panna "Moje zdanie jest najmojsze" zeszła z tonu. Niestety jednak przez jej nieodpowiedzialne zachowanie, straciliśmy kilku bardzo dobrych sprzedawców. Moja rola jak do tej pory była ugruntowana i bardzo przewidywalna. Wypełniałam swoje obowiązki najlepiej jak mogłam - owszem, popełniałam mnóstwo błędów, ale kto z Nas ich nie popełnia. Z każdym tygodniem nabierałam jednak dystansu zarówno do zarobków, jak i do nadgodzin. Raz premia była, a raz nie. Zdarzyło mi się nawet otrzymać premię kwartalną. Cóż... sprawa zaczęła się komplikować, kiedy z pracy odeszły osoby na wyższych funkcyjnych stanowiskach. Zanim jednak to się stało, Kierowniczka wytypowała mnie do awansu. Pominięto mnie pierwszy raz. Następnie odeszła dziewczyna piastująca stanowisko Drugiego Sprzedawcy - Mimo nominacji po raz kolejny awansu nie otrzymałam. Tutaj zaczyna się właściwa część opowieści:
Dwie osoby, które były niemalże zaraz po okresie próbnym, zajęły dwa najbardziej odpowiedzialne i wymagające stanowiska. Nie dawały po sobie zbyt wiele poznać, ale było widać, że miotają się nie wiedząc, co robić. Cały stres związany z tym wszystkim, wyładowywały na szeregowych pracownikach. Mogę pokusić się nawet o użycie słowa [usunięte przez moderatora](usunięte przez administratora) Kiedy tego nie robiła, wisiała na telefonie, rozmawiając na Sali sprzedaży. Każdą dobrą radę odbierała jako atak na swoją osobę, ponadto kwestię 'być czy nie być' w tej firmie uzależniła od tego, kogo lubi bardziej. Przejdźmy do Starszego Zastępcy... Chciałabym użyć ostrzejszych słów, aczkolwiek określę to bardziej dosadnie, aniżeli nieuprzejmie: Słoma z butów. Nie chodzi bynajmniej o jej pochodzenie. Swoją niekompetencję próbowała nadrobić nietrafnie użytymi, mądrymi słowami. Swój brak zainteresowania pracą, nadrabiała wydawaniem apodyktycznych i często okraszonymi wulgarnymi słowami, poleceń. Frustrację, która była spowodowana problemami osobistymi, wyładowywała na innych pracownikach. Nie raz spięłam się z Nią, gdyż próbowała na mnie wywrzeć bezpodstawną presję. Owszem, nie jestem bez winy, ale mam taką naturę, iż nie daję po sobie jeździć, (usunięte przez administratora). Za to wszystko nie przedłużono mi umowy, a jako powód usłyszałam 'bo firma zdecydowała się...'. Usłyszałam jeszcze wiele 'ciepłych' słów i zwrotów, jak na przykład 'Masz złą organizację pracy' albo 'Po Twojej zmianie, zawsze jest nieposprzątany sklep'. Tłumaczenie, że starałam się skupić na kliencie nie skutkowało, tak więc zawiesiłam obsługę i przykładałam się bardziej do spraw technicznych. Wtedy usłyszałam, że mamy bardzo niskie wyniki sprzedaży - Tak źle i tak niedobrze. Dlatego się pytam: Czego się od Nas oczekuje?
Jeśli chodzi o warunki pracy...
Zaplecze socjalne było, owszem. Bieżąca woda, czajnik i mikrofalówka - jak najbardziej były. Przerwy... Dwa razy po piętnaście minut i pół godziny bezpłatne - jak najbardziej egzekwowane i spełniane.
Natomiast:
Zepsuta klimatyzacja zmuszała nas do pracy w temperaturach 14 st. w zimie i 31-35 st. w lecie. Niedziałający system SAP nie dałby znać o pożarze. Brak zaczepów na drabinę spowodował, że spadła mi ona na głowę ukraszając ząb - (usunięte przez administratora) o który nawet nie powinnam była prosić, ale tutaj kłania się znajomość swoich obowiązków względem pracownika.
Oczywiście nikt nie zwrócił kosztów za zakup i pranie zarówno czarnej bluzeczki, jak i o