W 2010 roku przez takie traktowanie ludzi zwolniła ci się prawie cała załoga... kilku z nich tam do nerwicy zdołałeś doprowadzić. Ciekawe jak wspominają czas spędzony w tej firmie. No nic to nie moja sprawa...
Całe szczęście Polska zmierz w stronę kapitalizmu, czyli stosunku kiedy będzie więcej pracy niż pracowników, problemy z wyzyskiwaczami karierowiczami się skończą. Teraz większość z "pracodawców" ma podejście takie, że trzeba się nachapać kosztem innych na tyle na ile się da, za wszelką cenę. To szkodzi nie tylko pracownikom ale także klientom. Tacy pracownicy nie są zbyt wydajni w pracy... nawet jeśli pracują dobrze to szybko się wypalają. Brak wymaganych narzędzi, złe traktowanie, robienie kasy ich kosztem (gdzie dostają ułamek procenta z tego co faktycznie wypracują) to się mocno odbija na jakości wykonywanych zleceń. Działanie typowo nastawione na krótki dystans. Wtedy znowu rotacja i trzeba "uczyć", choć lepiej tutaj pasuje wyraz tresować od nowa załogę. Przecież takie podejście nie ma żadnego sensu. Ten mobbing odbije się też na Tobie w pewnym momencie. Przyjdzie okres kiedy zmienisz się albo w zatwardziałego drania odpychającego wszelkie refleksje od siebie albo zaczniesz się sam obwiniać. Chociaż wydaje mi się że z tym cwaniackim podejściem ta pierwsza opcja jest bardziej prawdopodobna - szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że zawsze jak sam nawalisz to zamiast przeprosić to obracasz kota ogonem i wymyślasz jakiś farmazon żeby obwinić za to drugą stronę. Nie twierdzę że zawsze jesteś winien, twierdzę tylko że nigdy kiedy wina leżała typowo po Twojej stronie nie przeszła przez Ciebie nawet jedna myśl, żeby się przyznać i przeprosić. Co daje przykład - podwładni zamiast przyjąć winę na siebie kiedy faktycznie zawinili to sami tak zaczynają postępować. Co Tobie odpowiada, jak ich tak wyćwiczysz to zmniejszasz szansę, że odejdą, a jeśli odejdą to będą skazani na podobne szefostwo. Tak się nie powinno robić, to jest bardzo złe.