Wyzysk pracowników, oszustwo i wpychanie w kasy w kieszenie dyrektora i jego zastępcy. Żeby ukrywać swoje przekręty- dyrektor nie podpisuje się "ręcznie" pod żadnym pismem, dzięki temu może potem mówić do pracownika "udowodnij mi to". Prezesi nie zdają sobie sprawy z tego, w jaki sposób dyrekcja "zarządza" biurem izby. Metody skłócania ze sobą pracowników, obgadywania pracowników podczas indywidualnych spotkań w gabinecie dyrektora, to tylko niektóre kwiatki, które ten pseudo-szef stosuje. Ale przyjdzie kiedyś na niego czas i wyleci szumnie opisywany na łamach gazet, tylko szkoda, że zdąży się nachapać kasy, którą biedni przedsiębiorcy wpłacają, nie zdając sobie sprawy, że większa jej część spływa do kieszeni dyrekcji i spowinowaconych....