MOJA OPINIA O PRACY W TYM ZAKŁADZIE
Pozytywy:
Wynagrodzenie jest wypłacane – zazwyczaj na czas, zdarza się opóźnienie 1–2 dni, ale pieniądze są. Zapewniona jest woda do picia, natomiast kawa i herbata są we własnym zakresie.
Negatywy:
Atmosfera w pracy jest bardzo zależna od bezwzględnego podporządkowania. Jeśli jesteś „posłuszny”, nie wyrażasz własnego zdania i robisz wszystko bez pytania – jesteś oceniany dobrze. W momencie gdy coś zgłosisz, masz inne zdanie, coś nie wyjdzie albo pójdziesz na L4, automatycznie stajesz się najgorszym pracownikiem.
Nowi pracownicy są od początku na świeczniku – obgadywani za plecami, traktowani z dystansem, bez wsparcia. Nie warto nikomu ufać, bo informacje szybko są przekazywane dalej.
Dni wolne z góry są gorsze – w pierwszej kolejności korzysta kierownictwo. Kierowniczka, bardzo młoda i z niewielkim doświadczeniem, sprawia wrażenie przygotowanej tylko schematycznie. Każda sytuacja wykraczająca poza „szablon” ją przerasta.
Nie licz na stabilną zmianę dzienną. Poza samym chlebem najczęściej i tak trafisz na nocki. Gdy brakuje ludzi – zawsze wysyłany jest ten sam pracownik. Nocki są tam stałym problemem, a dodatków za pracę nocną nie ma – bez względu na doświadczenie czy stanowisko.
Brak odzieży roboczej od firmy. Brak prania tej odzieży i brak jakiegokolwiek dodatku za pranie – wszystko na koszt pracownika.
Brak przerw na posiłek. Czas pracy jest całkowicie nieprzewidywalny – jednego dnia kończysz po 5 godzinach, innego po 13. Wszystko zależy od zamówień, więc prywatne plany przestają istnieć.
Nie ma pomieszczenia socjalnego ani szatni. Przebieranie się odbywa się w magazynku albo w toalecie. Ubrania trzymane są w kartonach po surowcach.
Warunki higieniczne są bardzo złe. Widoczny brud, zaniedbania i miejsca, do których nikt nie zaglądał od dawna. Na całym zakładzie są tylko dwa zlewy – jeden na produkcji, drugi w toalecie. Brud dosłownie odpada ze ścian.
Zdarza się obecność insektów. Jeśli ktoś nigdy nie miał moli spożywczych – może je „wynieść” z pracy do domu.
Stan instalacji elektrycznej budzi niepokój – kable leżą na podłodze, gniazdka są uszkodzone.
Sprzęt wykorzystywany do pracy w zdecydowanej większości jest niesprawny lub w złym stanie technicznym, co utrudnia wykonywanie obowiązków i zwiększa stres pracowników.
Wynagrodzenie liczone jest godzinowo. Są miesiące, gdzie z powodu braków kadrowych lub urlopów wychodzi około 140–200 godzin. Nie ma stałej, przewidywalnej wypłaty i nie da się zaplanować życia.
Zakład jest bardzo mały (około 60 m²), bez wentylacji. Brak garownika – garowanie odbywa się w prowizorycznych warunkach, w workach. Brak przedsionka powoduje, że otwieranie drzwi wychładza produkcję.
Właściciel – z mojego punktu widzenia – nie ma doświadczenia ani jako piekarz, ani jako cukiernik, ani w zarządzaniu zakładem. Sprawia wrażenie osoby zagubionej organizacyjnie i finansowo.
Osobiście straciłem tam zdrowie i siły. Uważam, że to miejsce nie oferuje godnych warunków ani stabilnych zarobków. Fachowcom – piekarzom i cukiernikom – szczerze odradzam. Omijajcie to miejsce