Mr. T08.12.2017 21:36
Inne
Jako pracownik powinienem wyrażać same pozytywne opinie, ale postaram się przedstawić sytuację rzetelnie. Otóż wiele z powyższych opinii jest niestety prawdziwych lub zbliżonych do prawdziwych. Prawdą jest, że pracodawca chciałby, aby pracownik pracował za jak najniższą stawkę, ale nie znam takiego pracodawcy, który by tego nie chciał. Jeśli przychodzi się do pracy i na starcie nie negocjuje się odpowiedniej dla siebie stawki, to trudno oczekiwać by po kilku miesiącach, szef sam z własnej nie przymuszonej woli dał podwyżkę i to jeszcze taką, by pensja wzrosła 20%-30%. Jeżeli ktoś jest innego zdania, to życzę powodzenia. Jeśli chodzi o warunki pracy, to jest to firma, w której nikt nie śrubuje norm i nie stawia przed pracownikiem zadań przerastających jego umiejętności. Prawdą jest, że nikt nie podaje wszystkiego na tacy, a do wielu rozwiązań musisz dochodzić sam. Kiedy jednak nie do końca radzisz sobie ze zleconym zadaniem, zawsze znajdzie się ktoś, kto ci pomoże (nawet sam szef czasem bierze do ręki narzędzia i pokazuje, że nawet to co niemożliwe da się zrobić ). O wiele rzeczy jednak trzeba się dopytywać i to jest moim zdaniem największy problem firmy. Jest to niewątpliwie problem kadry kierowniczej, która nieraz boi się wziąć na siebie odpowiedzialność, lub z nieznanych mi przyczyn nie chce podzielić się wiedzą i umiejętnościami. Ale bardzo proszę, jeżeli myli się pracę z sanatorium, gdzie w każdej chwili można zrobić sobie 15 minut przerwy na papierosa, pogaduchy czy też zadzwonienie do mamy, to myślę, że nie tylko w ATMG będzie miał niełatwo. Jak wszędzie indziej, tak i tu każdy pracownik jest rozliczany ze swojej pracy i nie należy oczekiwać, że wszystko będzie dobrze jeśli będzie się jakoś tak tylko bytowało w pracy z miesiąca na miesiąc. Sprawa wygląda prosto- pracujesz 8 godzin, jesteś solidny, nikt nie musi ci matkować i ciągle mówić do ucha co masz robić, a także nie musisz niczego poprawiać po sobie 4 razy to możesz liczyć na całkiem niezłą kasę (myślę, że stawka 13-14 zł przy starcie na rękę dla młodego ślusarza po szkole to nie tak mało, nie licząc dodatkowych wpływów np. z wyjazdów lub nadgodzin do których nikt nikogo NIE ZMUSZA). Między bajki można włożyć opowieści o tym jak to komuś nie zostały wypłacone należne mu pieniądze. Prawdą jednak jest, że jeśli przychodzi się do pracy w sobotę, bo do wypłaty chce się dorzucić trochę kasy extra, rzetelnie pracuje się 2 godziny, a deklaruje 6, bo „przecież byłem w pracy od 6 do 12”, no to bardzo przepraszam, to kpina ale nie ze strony pracodawcy, a pracownika, bo pomiędzy „być”, a „pracować” jest pewna subtelna różnica (ta opinia odnosi się tak do tokarza, magazyniera, spawacza, ślusarza, technologa, konstruktora, itd.). Natomiast jeśli nie potrafisz czytać rysunku technicznego, nie odróżniasz gwintu „prawego” od „lewego” i jakikolwiek sprzęt warsztatowy jest zagrożeniem dla ciebie i wszystkich w promieniu 3m, no to popracujesz miesiąc może dwa i kończy się twoja „kariera”. No ale twoje EGO nie pozwala się pogodzić z taką decyzją i piszesz, że świat jest niesprawiedliwy i nikt nie poznał się na twoim nieprzeciętnym „talencie”, że to kierownik cię skrzywdził i jest złym człowiekiem, że ty pracowałeś, ale tak jak oni płacili (tu proszę wrócić do momentu, kiedy pisałem o sanatorium)…. Zdarzają się momenty trudne i nerwowe jak w każdej firmie, ale proszę mi wierzyć, nikt nie chodzi bez wypłaty, a i ZUS jest regularnie opłacany, co nie jest taką oczywistą sprawą w każdej firmie. Może ktoś czuć się rozczarowany moją opinią i pomyśleć, że to taka „różowa wazelina” jak post Pana Roberta Logutko, ale jeszcze raz chciałbym podkreślić- pracodawca to nie instytucja charytatywna, a warunki pracy masz takie, jakie wynegocjujesz na początku. A jeśli chodzi stabilność firmy, to na pewno nie jest, tak jak wielu by chciało, iż z trudnością i w męczarniach dowlecze się do końca roku. Zapewniam, iż perspektywa jest o wiele dłuższa.