Przestrzegam wszystkich dziennikarzy przed pracą w tym quasi-wydawnictwie. Jeszcze nigdy w życiu nie spotkałem się z takim wyzyskiem, bezczelnością i brakiem poszanowania pracownika. Za dziewięciodniową pracę (5,5 godziny dziennie) w miesięczniku „MICE Poland” otrzymałem kwotę 120 zł netto, zatem wynagrodzenie za godzinę wyniosło ok. 2,50 zł!!! Dla ścisłości zaznaczam, że nie byłem tam jako student ani praktykant, lecz jako profesjonalny dziennikarz – mam ukończone dwa fakultety. Mój przypadek nie jest odosobniony, a podobne „pensje” są tam na porządku dziennym. W trakcie mojej pracy zwolniła się jedna z dziewczyn z innego czasopisma należącego do „Eurosysu”, kiedy dowiedziała się, że za 2 tygodnie pracy (po 8 godzin dziennie) otrzyma 200 złotych. Właśnie wtedy zdecydowałem, że również zwolnię się z „MICE`a”. Wielokrotnie pytałem wcześniej redaktorki naczelnej, jaką orientacyjnie sumę dostanę za teksty, jednak za każdym razem byłem zbywany: osoba ta mówiła, że nie wie albo że nie ma czasu, by się tym zajmować (!). W efekcie po dwóch tygodniach zakończyłem współpracę z „Eurosysem”, bardzo żałuję, że tak późno. Na tym problemy się nie skończyły – musiałem kilkakrotnie dzwonić i mailować, żeby przesłali mi w końcu umowę, co zrobili po upływie ponad półtora miesiąca od zakończenia przeze mnie pracy. Jest to zresztą umowa dość specyficzna, ponieważ pojawiają się w niej daty wyssane z palca. Jeżeli chodzi o samą pracę w „Eurosysie”, powtórzę tylko to, co powiedzieli przedmówcy: wyzysk, brud, fatalne warunki pracy. Świadectwem tego ostatniego niech będzie fakt, że kiedy przyszedłem raz na umówioną godzinę do pracy, redaktorka odesłała mnie do domu, „bo nie ma wolnych komputerów”. Obecna naczelna jest zresztą osobą wyjątkowo niekompetentną: nerwowo reagowała na wszelkie pytania, ponieważ – jak często się później okazywało – nie znała na nie odpowiedzi. Sama nieustannie indagowała natomiast dziennikarzy „MICE`a”, którzy pracują tam dłużej od niej (to chyba jedyne osoby, które są stałymi współpracownikami wydawnictwa, ponieważ rotacja jest tam ogromna). Niestety w „Eurosysie” pracuje dużo inteligentnych i sympatycznych osób, które z niewiadomych przyczyn dają się bezwzględnie wykorzystywać „pracodawcom”. Nadszedł czas, aby położyć kres nieludzkiemu wyzyskowi tego quasi-wydawnictwa. Sprawę zgłosiłem już do PIP-u, przygotowuję też większy artykuł do portalu natemat.