To najgorsza firma do jakiej rekrutowałem na stanowisko programisty w życiu. Zacznę od początku. Już samo miejsce w jakim mieści się firma jest fatalne, wszędzie tiry, dostawczaki i ogólnie brud połączony z obskurnością. Na miejscu w biurze czekałem jeszcze jakieś 15 minut zanim ktoś się mną zainteresował. Kiedy już wreszcie sekretarka zaprowadziła mnie na rozmowę, w pokoju siedziało dwóch kolesi, jeden w miarę ogarnięty a drugi grubszy i łysy, który miał wyraźny kompleks wyższości i chyba myślał, że zjadł wszystkie rozumy świata bo od wejścia patrzył na mnie z góry co irytowało mnie do tego stopnia że miałem ochotę wstać strzelić mu w pysk i wyjść ale postanowiłem jakoś wytrwać. Rozmowy nie zaczęli nawet od przedstawienia się i opisania swoich funkcji w tej firmie więc nawet nie za bardzo wiedziałem z kim rozmawiam. Ta firma ma jakiś tam sklep internetowy i to jest główny profil ich działalności. Jako, że nawet mi o swojej firmie nie opowiedzieli to zapytałem, czy mają tylko jeden sklep czy kilka na co panowie zaczęli się śmiać (z mojej niewiedzy bo przecież powinienem wiedzieć, że ich zadupiasta firma o której w życiu nie słyszałem ma więcej niż jeden sklep, ale nie to jest tu kluczowe), panowie zaczęli mi wyliczać, że ŁĄCZNIE Z TŁUMACZENIAMI to moją z 50 sklepów. Mam spore doświadczenie w branży e-commerce ale żeby każde tłumaczenie sklepu traktować jako osobny sklep to jeszcze nie słyszałem i powstrzymywałem śmiech :) Oczywiście przepytali mnie ze wszystkich "najistotniejszych rzeczy" jak np. "różnica między printem i echo" i całej terminologii z której na codzień i tak się nie korzysta jakby miała jakiekolwiek znaczenie. Oczywiście pytania czytano mi z laptopa a później w laptopie sprawdzano odpowiedzi bo sami ich nie znali… Potem dali mi zadanie, które ze stanowiskiem na jakie startowałem nie miało nic wspólnego i jedyne co chcieli osiągnąć to pokazać mi, że nic nie potrafię. Domyśliłem się, że chodziło to, żeby sprawdzić jak radzę sobie z trudnymi problemami więc zadanie (w którym na samo przemyślenie problemu potrzeba kilku godzin) zrobiłem na kartce, po czym łysy zaczął krytykować, że "noo okeeej, może to by nawet jakoś działaało" - cwaniak który miał rozwiązanie przed nosem bo znalazł w internecie. Niektóre rzeczy o których mówiłem musiał sobie googlować bo nie miał o nich pojęcia. Oczywiście nie chcieli zaproponować swojej propozycji zarobków i koniecznie chcieli ją wyciągnąć ode mnie. W grę wchodzi tylko kontrakt B2B więc na początek zaproponowałem 7K netto na co panowie trochę się zmieszali - bez komentarza bo w ogłoszeniu było do 14K. Wreszcie zaprowadzili mnie do pokoju devów gdzie miałem rozwiązywać zadania. Zadania zacząłem robić ale, kilka słów o zadaniach: środowisko jakie dostałem nie przewidywało możliwości uruchomienia kodu :) W zadaniach była masa wymarłych i nie używanych php’owych funkcji (na formum php niektóre funkcje jak dobrze pamiętam ostatni komentarz miały sprzed 7 lat!). Oczywiście znowu chodziło o zagięcie człowieka ale to jestem w stanie zrozumieć bo chodziło o sprawdzenie poziomu. Zadania poza wykorzystaniem dziwnych funkcji były w miarę proste ale nie to w tym wszystkim było najgorsze… Po ok 15 minutach spędzonych w pokoju dewów (a było ich trzech łącznie z łysym) stwierdziłem, że nie chcę tam pracować bo nienawidziłbym tej pracy po tygodniu. Pracownicy zachowywali się jak statyści, bali się odezwać, ze stresu byli spoceni i bali się spojrzeć gdziekolwiek poza monitor. Wreszcie doszło do sytuacji, w której łysy odezwał się do jednego z nich (z pogardą i prawie krzycząc). Stwierdziłem, że nie wytrzymam tam ani chwili dłużej. Skasowałem wszystkie swoje rozwiązania, wyłączyłem komputer i powiedziałem, że skończyłem. Łysy odprowadził mnie do wyjścia i na dobrą sprawę nawet się nie pożegnał. Obecnie pracuję w innej firmie gdzie szacunek do pracownika objawia się na każdym kroku, a płace mam ponad dwa razy wyższe. GORĄCO ODRADZAM TĄ FIRMĘ KAŻDEMU, chyba że lubicie takie klimaty.