Praca w firmie Etos jest jedną z moich pierwszych. Nie traktuję jej zdecydowanie jako pracy na życie - raczej jako pracę dorywczą, jak większość młodych ludzi. Moim celem było odłożenie na studia. Przyszłam tu ze zdrowym podejściem i poczuciem, że jestem tu na chwilę, więc nie powinnam się "wczuwać" i nie traktować jej jak większość osób - pozornie lojalnych i oddanych firmie na tyle, by zgodzić się na zmieszanie swej godności z błotem.
Nie ma różnicy między pracownikami, kierownikami sklepu, czy kierownikami regionalnymi. Kierownictwo to kolokwialnie mówiąc prostaki i chamy, ludzie którym wydaje się, że złapali Pana Boga za nogi. Różnica między pracownikiem, a kierownikiem jest taka, że kierownik dostaje dodatek funkcyjny. Nic po za tym, podobno kierownictwo ponosi odpowiedzialność za zespół, co jest zupełną nieprawdą, cały zespół ponosi odpowiedzialność za kasę, straty inwentaryzacyjne, wszelakie błędy na sklepie, obsługowe, sprzętowe, etc (pracownik odczuwa to co miesiąc oddając pieniądze z wypłaty), czego nie ma w firmach, które są na wszelkie takie wypadki ubezpieczone - m.in. Zara, H&M, etc.
Co tu dużo mówić skoro firma nie inwestuje nawet w kamery, czy ochronę - a za kradzież odpowiada zespół.
Tak jak mówili poprzednicy - dobry zespół ratuje sprawę. Ale przy pracy jak ta zbiera mnie na śmiech nadawanie jej rangi nie wiadomo jakich standardów - nie wystarczy, że pracujesz, fizycznie i psychicznie, musisz dodatkowo znać raporty liczarek, tłumaczyć się z nich, recytować "wierszykowe" top siedem obsługi klienta, a kiedy zapomnisz, że po "przywitaniu klienta", jest "prezentacja oferty" możesz wylecieć z pracy.
Tak jak mówi reszta - codzienne straszenie przyjazdem regionalnego i prezesów to norma, od 4msc słyszę codziennie o przyjeździe prezesa, nie muszę chyba mówić, że nie było go ani razu?
Zgadzam się z tym, że każda praca wymaga skoordynowania z wymaganiami, wyrobienia targetu, robienia marce dobrego wizerunku, ale niestety kierownictwo z klapami na oczy, przez brak zyciowych aspiracji powtarza to jak mantrę, nie pozwalając sobie na zauważenie tego,że to jedna wielka PARANOJA i nie zawsze da radę sprostać wszystkim oczekiwaniom, ponieważ i tak zawsze jest za mało, źle, paczki nie rozpakowane, klient nie obsłużony, magazyn nieuprzątniety, kurz na lustrach, witryna nie umyta, cenówki nie zmienione, [...] - nigdy nie zadowolisz, wkładając w pracę całe serce.
Zniżki - 40% dla pracowników? Nie wiem komu one się przydają, jak po zniżce za sweter lub spodnie zapłacisz tyle samo co za pełną, nieprzecenioną cenę w o wiele lepszym sklepie Zara.
Polecam każdemu pracować w zgodzie z własnym sumieniem, a w głowie mieć myśl, że niedługo to wszystko się skończy i spróbować myśleć "nie będę przejmować się głąbem na usługach jakiejś marnej firmy"
Ciągle powtarzane "u nas produkty same się nie sprzedają, ważna jest obsługa klienta" powtarzane pracownikom, powinny chyba dać do myślenia również górze - dokładnie, rzeczy się NIE sprzedają, warto zmienić asortyment.
Każdy może dodać coś od siebie, ale dla mnie najgorsze jest to, że jestem w stanie wysłuchiwać niezadowolenia, przyjmować codzienny mobbing, ale chociaż dostawać wypłatę. Niestety, przekona się o tym każdy z pracowników - będzie musiał jeszcze firmie etos za swą pracę zapłacić - i to ciężko zarobionymi pieniędzmi :)