W Meritum pracowałem 2 lata. Z moich obserwacji wynikają następujące wnioski:
1.Przerost formy nad treścią – bank raczej biedny, za moich czasów ciągle był na stracie. Zarobki były utajnione, więc nie wiem jak to wyglądało w przypadku specjalistów, ekspertów, kierowników, dyrektorów itp., itd., natomiast wzbudziła moje zdumienie ilość zatrudnianych osób na etatach: kierownik regionalny i dyrektor regionalny, chociaż ilość placówek własnych, partnerskich czy w hipermarketach Tesco nie była imponująca. Np. Meritum ma tylko 5 swoich Oddziałów (Warszawa, Gdańsk, Wrocław, Poznań, Katowice), które mają swoich dyrektorów ale nad nimi jeszcze są dyrektorzy regionalni, którzy doprawdy nie wiadomo, czym się zajmują.
Prawie regułą było, że w danym Departamencie był dyrektor i jeszcze jeden dyrektor (nie wicedyrektor) a zwykłych pracowników kilkoro. W jednym z Departamentów przez jakiś czas było zatrudnionych 3 dyrektorów i ani jeden „normalny” pracownik.
Zatrudniano młode i bardzo młode osoby, średnia wieku w całym banku była może poniżej trzydziestki. W Centrali osoby bardzo młode zajmowały stanowiska kierownicze, starszych specjalistów, ekspertów, gdzie w podobnych instytucjach do takich stanowisk dochodzi się latami. Za takimi stanowiskami szły oczywiście odpowiednie pieniądze.
Czytałem, że Meritum stawia nową siedzibę na ul. Piastowskiej w Gdańsku. Ciekawe skąd na to wzięto fundusze, zważywszy, że koszt takiej inwestycji to i może kilkadziesiąt mln zł?
2.Atmosfera (w moim odczuciu) napięta i nieprzyjazna. W dniu, kiedy przyjmowano mnie do pracy, pani dyrektor kadr prawie wyrwała mi moje dokumenty z ręki a szefowa Rachunkowości obdarzała łaskami tylko wybranych pracowników.
Zetknąłem się osobiście z donosicielstwem, fałszywymi oskarżeniami i podkładaniem świni innym pracownikom. Nie można było ufać koledze zza biurka, bo nie wiadomo było, czy za chwilę o danej rozmowie nie będzie wiedział dyrektor.
Rotacja pracowników, zwłaszcza w pionie operacji (telemarketing, infolinia) oraz w oddziałach i filiach duża. Ale tak jest wszędzie, bo nie ukrywajmy, sprzedaż produktów przez telefon lub jako agent mobilny nie jest wdzięcznym i rozwijającym zajęciem.
Funkcjonuje roczna ocena pracownika, 4 stronicowe formularze są skrupulatnie wypełniane przez przełożonych i nic nie umknie ich uwadze a nieraz niesłusznie dodadzą to i owo jak nie lubią pracownika.
3.Rotacja na eksponowanych stanowiskach - w ostatnich miesiącach ze stanowiska Członków Zarządu zrezygnowały 2 osoby – w tym Członek nadzorujący Ryzyko, będący zwolennikiem m. in. zaostrzania kryteriów do oceny zdolności kedytowej. To też chyba o czymś świadczy.
4.Zatrudnienie - na „pracuj.pl” lub na stronie internetowej banku nie umieszczano wszystkich ofert pracy, a jednak zatrudniano nowe osoby (nie mam tu na myśli etatów związanych bezpośrednio ze sprzedażą i obsługą klienta). Również na wewnętrznym intranecie nie zawsze informowano o nowych stanowiskach pracy, o które mógłby się ubiegać ktoś już zatrudniony, ale chcący się rozwijać i robić coś innego. Nie było opracowanej tzw. ścieżki kariery, prawie niemożliwością było startować na jakieś inne stanowisko, zwłaszcza z najniższych szczebli.