Moi drodzy twierdzicie, że czytają to koordynatorzy. Mam taką nadzieję! Bo do jednego z nich chce się zwrócić. Szanowny panie, jeśli pan to przeczyta, to będzie pan wiedział, że to do pana, bo wiem, że mam do czynienia z człowiekiem inteligentnym. Podobno ma pan problem z egzekwowaniem swoich poleceń na niektórych sklepach? To może warto przyjrzeć się kto jest temu winien? Zatrudniacie tych swoich kierowników z...właściwie, to nie wiem skąd, ale mam wrażenie, że z jakiegoś odrzutu. Ja wiem, że zwykły pracownik rzadko kiedy się wypowie o swoim przełożonym inaczej niż negatywnie. Jednak niech mi pan wierzy, że w życiu ( a przepracowane długie lata w różnych sklepach to nie małe doświadczenie ) nie spotkałam się z czymś takim jak tu. Zawsze główny kierownik, jaki by nie był, biuro miał opanowane do perfekcji. Tymczasem tu główny kierownik nie potrafi połowy rzeczy wykonać, lub wykonać ich poprawnie. Bo całą czarną robotę odwalają za takiego kierownika inni.
Później inni z biura chodzą i płaczą po kątach, bo obrywa im się za kogoś. Zwykli pracownicy, nie muszą przesiadywać w biurze, żeby widzieć pewne rzeczy. Proszę z łaski swojej zajrzeć czasem w grafik i może to przekona pana, że dziwnym trafem te pańskie polecenia nie są wykonywane przeważnie wtedy kiedy za zmianę odpowiada główny kierownik i nie ma przy boku swojego popychadła, które to za niego odwali. Dlaczego kiedy główny kierownik zamyka sklep następnego dnia zastępcy nie mogą dojść do ładu i poprawnie rozliczyć kasjerek? Czyż takie sprawy to nie podstawy podstaw? Dlaczego nie widziałam, by zdjęcia sklepu robił kiedykolwiek główny kierownik? Proszę kiedyś niespodziewanie poprosić, by taki kierownik z marszu zrobił przy panu skanowanie zamówień ze sklepu, czy co tam robicie. Gwarantuje panu kiepską farsę, lub całkiem niezły dramat! Bo kierownik nie ma pojęcia jak to zrobić. Chyba jest stworzony do wyższych celów.
Dlaczego potrafi pan dać reprymedę wszystkim za niewykonanie poleceń a nie konkretnie tym co ich nie wykonują. Bo nie zadaje sobie pan trudu, by się dowiedzieć, kto ma pańskie polecenia daleko z tyłu głowy. Czasem w biurze rano są dwie osoby a potem widzę jak na drugą zmianę przychodzi takie popychadło i musi nadrabiać obowiązki z pierwszej zmiany. To jak to jest, że dwie osoby nie mogą, a jedna osoba musi? Ciekawa jestem ile premii dostaje. Ale to chyba zależy od tego w jakich stosunkach jest z kierownictwem!
Proszę teraz powiedzieć ludziom jaka jest prawda. Czytałam, że niektórzy dostają kilkadziesiąt zł premii. Tymczasem koleżaneczki i koleżkowie głównych kierowników wyciągają kilka stów!!! Dlaczego nie trafia ona do tych, którzy naprawdę zasługują? Wspomniałam już, że jest pan inteligentnym człowiekiem, bynajmniej nie była to ironia. Więc proszę mi wytłumaczyć, czy nie pan dostępu do danych, kto ma otrzymać premię, czy nie weryfikuje pan tego w żaden sposób? Ja to nawet współczuje niektórym z tzw. biura, posadzą ich na stanowisku, dadzą pensję pewnie nie wiele wyższą niż ma inny pracownik, a chodzą zestresowani, bo starają się zrobić wszystko i jeszcze więcej, a koniec końców śmietankę zgarnia i tak kto inny.
Ja się pytam dlaczego do cholery jak jest na zmianie główny kierownik to ja nie mogę zejść na przysługującą mi przerwę? A czy zdaje sobie pan sprawę, że na niektórych sklepach gazety wykładane są dopiero późnym popołudniem, bo kierownik chyba tego nie potrafi. Śmiać mi się chcę jak widzę, gdy zastępca z głupią miną wywozi gazety, które za chwile będzie znów zabierał. Czy to przypadkiem nie jest jakieś generowanie strat? To teraz proszę mi powiedzieć, skoro kierownik nie jest wstanie wykonać tego co jest dość łatwe do wykonania., wy oczekujecie od szeregowego pracownika cudów? Kierownik nie umie opanować gazet, a pani X ma opanować mięso, sery i ciasta?! HAHAHA!!! Niech pan nie oczekuje, że ludzie panu w oczy powiedzą, co się naprawdę dzieje, bo rachunków pan za nikogo nie opłaci.
Więc proszę mi powiedzieć co właściwie należy do obowiązków takiego kierownika? Bo ja ciągle słyszę jak się zasłaniają robieniem zamówień. Ok, może to i jest czasochłonne, ale chyba nie na tyle, by wymagało zostawania po godzinach. Tym bardziej, że zastępca jak jest rano bez kierownika to chyba też musi te zamówienia zrobić, a przy okazji wszystko inne. Czy ja źle rozumuję? A potem taki kierownik chodzi i narzeka ile to się napracuje, jak to on często ostaje po godzinach i przyjeżdża na dniu wolnym. Po co? Chyba tylko po to, żeby wysępić kasę za nadgodziny. Bo proszę, mi wierzyć nieraz widziałam jak kierownik siedzi w biurze i rozmawia z kimkolwiek kto się nawinie, z ochroną, z przedstawicielem, z dostawcą. Bynajmniej nie załatwiając sprawy służbowe, tylko użalając się nad swoim losem. No brakuje kawy i ciasteczek! Tak więc po przepracowanych długich miesiącach w tym cudzie, nadal nie umiem powiedzieć jakie obowiązki ma kierownik...
Sytuacja zwykłych pracowników to oczywiście temat na odrębną dyskusję. Zaczęłam od