Firma, której model działania przypomina typowy MLM, z dużym naciskiem na wyniki finansowe, pozyskiwanie zleceń i realizację planów. Praca polega na pozyskiwaniu stałych zleceń bankowych dla fundacji. Mechanizm finansowy jest dość wymowny: darczyńca przekazuje 60 zł, a firma zarabia 80 zł. Osoby wpłacające pieniądze mogą mieć poczucie, że ich środki w całości służą działalności fundacji, podczas gdy w rzeczywistości przedsięwzięcie generuje również zysk dla firmy i jej właścicieli.
Dużo mówi również sposób funkcjonowania kadry zarządzającej. Szkolenia prowadzą osoby, które same pracują w firmie od około czterech miesięcy, a już zajmują stanowiska menedżerskie. W praktyce oznacza to, że osoby z bardzo krótkim stażem odpowiadają za wdrażanie i szkolenie kolejnych pracowników, co nie sprzyja zdobywaniu rzetelnej wiedzy ani rozwijaniu rzeczywistych umiejętności zawodowych.
Właściciel firmy promuje w mediach społecznościowych luksusowy styl życia, wyjazdy do Dubaju i samochody marki Lamborghini. Wizerunek ten jest elementem komunikacji firmy, jednak trudno nie zauważyć kontrastu między nim a warunkami i perspektywami oferowanymi pracownikom. Całość przywodzi na myśl działalność opartą na obietnicach wysokich zarobków, szybkich awansów i sukcesu, a nie na realnym rozwoju zawodowym.
Nie jest to środowisko, w którym zdobywa się konkretne doświadczenie przydatne w dalszej karierze. Nawet jeśli początkowe perspektywy finansowe mogą wydawać się atrakcyjne, trudno mówić o budowaniu kompetencji, które mają rzeczywistą wartość na rynku pracy. Brakuje tu również perspektywy stabilnego zatrudnienia i długofalowego rozwoju. W mojej ocenie cały model koncentruje się przede wszystkim na korzyściach finansowych firmy i jej właścicieli.